Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2020

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 21

Obraz
  Kolejna wizyta u doktor Zielińskiej dopiero za sześć tygodni. Nie dlatego, że wcześniej nie można. Z kartą DILO wszystko można. Chodzi o to, że to jest czas dany organizmowi na rozprawienie się z ewentualnymi pozostałościami intruza. Organizmowi, który ma wsparcie w postaci przebyłych naświetlań. Teraz tam wszystko we mnie pracuje.                Początek tej pracy jest trochę słaby. Bo mimo mojej odporności na ból, zapalniczka w środku ma coraz mocniejszy płomień. Tylko jak jadę samochodem, ból słabnie. To jest w ogóle ciekawe zjawisko. Kiedy prowadzę, wszelkie dolegliwości mnie opuszają, albo przynajmniej – nieco odpuszczają. Bo ja kocham samochód. Kocham prowadzić, kocham autka z manualem, bo wtedy czuję się związana z nimi w sposób niemalże dosłowny. A kiedy silnik mruczy zgodnie z tym, co mu tam ordynuję, to jest to przyjemność nie do opisania. Może powinnam teraz jeździć cały czas, w ogóle nie wyła...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 20

Obraz
  Ostatni z dwudziestu dwóch poranków na radiologii. Kilka dni wcześniej jedna z pań techniczek obdarowała mnie dwoma słoiczkami marynowanych grzybków. To jakiś kosmos! Ludzie otaczają mnie taką serdecznością, że doprawdy... nie mam słów. I nie o grzybki przecież tu idzie. Dzisiaj ja mam dla pań odrobinę słodkości i puszkę mojej ukochanej, neapolitańskiej kawy KIMBO. Mamy nadzieję, że już w tym miejscu się nie spotkamy.                Teraz czeka mnie radiologia wewnętrzna, czyli brachyterapia. Biorąc pod uwagę miejsce, które będzie naświetlane nazywam ją „dowcipną”.                Doktor Zielińska wykonuje zabieg osobiście w towarzystwie kilkuosobowego zespołu. Pierwszy z trzech planowanych seansów jest najdłuższy, ponieważ trzeba ustalić dokładnie miejsce i plan leczenia. Nooooo, powiem wam.... hardcor. Nie boi się pani, mam nadzieję? A p...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 19

Obraz
  7.30 rano. To godzina, kiedy wchodzę do pomieszczenia, gdzie znajdują się aparaty do naświetlań. Mój to C-2000, czyli clinac. To urządzenie do naświetlania z dużą dokładnością.   Wytatuowane kropki to dla technika dokładna mapa, według której ustawia aparat nade mną. Są głównie panie. I jeden pan. Kładę się, technik jeszcze minimalnie poprawia moje położenie. Proszę nie pomagać, musi pani być bezwładna. To nie takie łatwe. Czy zastanawiacie się czasem, jak nasze ciało jest ciągle spięte? Połóżcie się na łóżku, czy na podłodze i spróbujcie rozluźnić wszystkie mięśnie. Zróbcie na chwilkę „trupa”. Gwarantuję, że jak rozluźnicie tyłek, to ramiona jeszcze będą napięte. Jak sobie z nimi poradzicie, to brzuch będzie na stand-by’ju... Totalne sflaczenie to niezwykle trudna sztuka. Codziennie rano przez chwilkę to ćwiczę. W każdym razie – staram się nie pomagać, czyli – nie przeszkadzać. Technik wychodzi. Za drzwiami obserwują mnie na monitorach. W razie czego, oni słyszą mnie i...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 18

Obraz
  Kiedy czekasz, czas zwykle ci się dłuży. Mnie się nie dłuży. Mimo że jestem na zwolnieniu lekarskim, ciągle coś tam dłubię w komputerze. I mam cały czas wyrzuty sumienia, że praca stoi. Fakt - jestem słaba jak glista i dłuższe siedzenie powoduje, że zlewam się potem, bolą mnie wszystkie kości i głowa pęka. Ale od czego ma się przyjaciela, który ma na imię IBUBROM RR? Silniejsza nie jestem od niego, ale z pewnością mniej obolała. Jednak dusza cierpi, bo mam świadomość, że robota w lesie. Ewa, moja przemądra córeczka mówi, że to jawny objaw pracoholizmu. Może i tak. Ale dla mnie praca to coś niewiarygodnie ważnego. Praca, wykonywany zawód to dla mnie zawsze podstawowa informacja o ludziach, którą chcę poznać. Wkurza mnie na przykład, kiedy w mediach słyszę, że pijany kierowca lat 32 potrącił na pasach 55-latkę. Guzik obchodzi mnie wiek tych osób (chyba, że byłby ekstremalny – kierowca na przykład miałby lat 6). Czy nie ciekawsza byłaby treść newsa, gdyby brzmiał: pijany kierowca, z...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 17

Obraz
  Leżę pod urządzeniem, które wygląda jak wybrakowany tomograf. Coś tam się nade mną dzieje, ale nie mam pojęcia, co. Co kilka chwil podchodzi kobitka i maże po moim brzuchu czarnym flamastrem jakieś krzyżyki. Okazuje się, że to moja koleżanka z liceum. Przepraszam, ale nie pamiętam... To chyba dlatego, że moim środowiskiem naturalnym była podstawówka na Harcerskiej. Większość przyjaźni z dzieciństwa to właśnie ta szkoła. Liceum na Mostowskiego nie było już takie bardzo moje. Dzieciaki z Dołów, w tym ja, trzymaliśmy się razem. Też w szkole średniej. Wszyscy pozostali jakoś nie zachowali się w mojej pamięci. Koleżanka pamięta mnie jednak dokładnie. W sumie jest mi miło, chociaż... No, przytyło ci się, że ho ho!   Taaaak... Fajnie, zwłaszcza, jak leżysz z gołym tyłkiem w maszynie, która obraca się nad tobą i syczy. Nie wiem, jak koleżanka ma na imię, więc zwracam się możliwie bezosobowo. Teraz się nie ruszaj, będziemy cię tatuować. Tatuować?! Po cholerę jasną!? Okazuje się, że...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 16

Obraz
  Tłumek przy drzwiach nie wróży najlepiej. Jak wszędzie w szpitalach, tak i tu, w Koperniku, obowiązują przy wejściu przepisy antykovidowe. Nie każdy może wejść, a jak już wejdzie, to musi przejść przez sito badania temperatury i wypełnić ankietę, w razie, gdyby coś jednak było nie tak. Ja mam żelazny list z Matki Polki i temperaturę w normie, więc wchodzę bez problemu. Faktycznie, mój ukochany szpital tak wszystko załatwił, że praktycznie nie czekam. To na mnie tu czekają. A wszystko za sprawą pani Sandry. Warta jest kilku chwil uwagi. Pełni rolę niemedycznego koordynatora dla pacjentów z kartą DILO. Ta karta to jeszcze osiągnięcie Bartosza Arłukowicza, ministra zdrowia w rządach Donalda Tuska i Ewy Kopacz. Wprowadził ją 1 stycznia 2015 roku, czyli prawie rzutem na taśmę, przed utratą władzy. Karta stanowi grupę przepisów mających na celu poprawę diagnostyki i usprawnienie leczenia raka. I jak boga kocham, działa!!! I dopóki rządy PiSu nie zechcą wprowadzić swoich rewolucyjn...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 15

Obraz
  Wyniki nie są dobre. Konsylium ustaliło, że damy pani skierowanie do Kopernika. Nie lubię Kopernika (Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. M. Kopernika w Łodzi) ... Fatalnie mi się kojarzy. Na dwa miesiące przed śmiercią bardzo źle potraktowano tam moją mamę. Jeszcze wtedy ładnie wyglądała. Dzień wcześniej była u fryzjera, elegancko się ubrała. Tymczasem wyszła z gabinetu jakaś pańcia, lekarka-onkolog, szkoda tylko że zarazem bezduszna zdzira. Nie podejmujemy się pani leczyć. Chemii pani nie przeżyje i tak. Ewentualnie mogę dać skierowanie do leczenia paliatywnego. Wyrzygała to wszystko na korytarzu, nie zapraszając mamy do gabinetu, wyrzygała bezdusznie, okrutnie, pozbawiając pacjentkę godności i nadziei na cokolwiek. Odwróciłyśmy się na piętach i wyszłyśmy. Chciałam babę ścigać prawnie, ale najpierw nie miałam siły ani czasu, bo z mamą z każdym dniem było gorzej, potem mama odeszła i właściwie nie miałam już ochoty na użeranie się z babsztylem. Choć czasami żałuję. Przec...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 14

Obraz
  Czekam... wyniki mają przyjść przed upływem miesiąca. Czuję się doskonale, więc właściwie należy się spodziewać, że będą dobre. Coś się jednak zmieniło. Dotychczas od kilku lat budziłam się z myślą Mam długi, finanse mnie zeżrą... Teraz budzę się ze słowami Mam raka. Obie wersje są, powiedzmy sobie uczciwie – mało budujące. Ale nauczyłam się przez całe moje życie nie poddawać się warunkom zewnętrznym. Zawsze broniło mnie przez owariowaniem moje gruboskórne, nieprzemakalne JA. Nie nie, to nie jest JA egoistyczne, to nigdy nie było JA egocentryczne czy zadufane w sobie. Nie. To była wieczna walka o samą siebie, o to, by nie dać się złamać, nie dać zmienić swojej osobowości, walka o własny wewnętrzny świat, o swój system wartości, poczucie wolności i niezależności. Do tej pory udawało mi się, więc gadowi też się nie poddam. Niedoczekanie skorupiaka. Czy się boję? Już wiem, że nie. Jedyne, co mogłoby mnie przestraszyć to perspektywa bycia osobą niesprawną fizycznie a zarazem świa...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 13

Obraz
  Wychodzę do domu. Czuję się uwolniona od nieproszonego gościa, który zrobił sobie z mojego ciała wygodne przytulisko. Ja ci dam, draniu jeden! Paszła!!!!             Ze szpitala odebrał mnie Marcin, mój zięć razem ze swoją szwagierką, czyli moją córką, Ewą. W domu czekała cała reszta. Czyli Anusia, najstarsza córka, Marcinkowa żona, która upichciła przepyszny rosołek. Bo u nas w rodzinie panuje przekonanie, że jak kto chory, to go rosołkiem! Dla mnie bomba. Ewunia przygotowała drugie danie – pyszną sałatkę z grillowanym kurczakiem. Wysoko sodową – wybacz, dietetyczko kochana! A Leszek zorganizował słodkości na deser. Adaś natomiast podzielił się swoim bezcennym, pięcioletnim buziaczkiem i najpiękniejszą laurką z wielgalachnym sercem. Każdy był więc gospodarzem w moim własnym domu i bardzo mi ten stan rzeczy odpowiadał.             To cudowne, kiedy wracasz d...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 12

Obraz
  Długowłosa dziewczyna w okularach. Ela. Harcerka, strażak, informatyk, matka, żona. Świetna kobitka. Leży tu już trzeci tydzień chyba. Ma kłopot z wczesną ciążą. Nie wnikam dokładnie, o co chodzi, ale coś tam nie leży w niej, jak trzeba. Lekarze deliberują i obserwują. Ma już jedno dziecko, ale rada byłaby urodzić drugie. Jest pełna pogody ducha i czegoś, co uwielbiam u ludzi – zdroworozsądkowego myślenia. I jest osobą o wielkiej kulturze i wiedzy. Każda z nas marzy o powrocie do pracy. Jest z nami w sali świetnie wyglądająca, atrakcyjna laska, która miała jakiś drobny zabieg – usunięcie polipów czy coś takiego. Pracuje w magazynie hipermarketu pod Łodzią. Jakbyście musiały naprawdę popracować, to by się wam tak do roboty nie śpieszyło. Jak byście skrzynki ponosiły. Patrzymy z Elą na siebie i uśmiechamy się ponad łóżkiem laski. Już wiemy, że jesteśmy wraża elita, która po to kształciła się, studia kończyła, żeby teraz kasę brać za lenistwo. Praca umysłowa to nie jest prawdziwa ...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 11

Obraz
  Poniedziałek rano. Wczoraj już nic nie jadłam od śniadania. Nie dostałam też Głupiego Jasia. Jedziemy na blok w nadziei, że tym razem ciśnienie będzie zachowywać się przyzwoicie. Żartujemy w windzie z pielęgniarkami. Dzisiaj pora na doktora, nie uciekamy panu profesorowi ze stołu. A gdzieżbym tam śmiała. Operować ma mnie sam profesor Krzysztof Szyłło. Sława, jestem w najlepszych rękach.             Leżę sobie podpięta pod różne urządzenia, widzę nad sobą uśmiechnięte oczy młodziutkiej pielęgniarki. Panie doktorze, ciśnienie znowu rośnie. No żesz... Co jest, do jasnej cholery?! Przecież jestem spokojna, wyluzowana, nie boję się nic a nic, a tu znowu... Nie jest tak źle, jak ostatnio. Kontynuujemy. To anestezjolog, którego, nie widzę, nie znam osobiście, ale kocham czule. Dzisiaj podwójnie. Za to „kontynuujemy”. Teraz pani sobie pomyśli o czymś miłym.   Najlepiej o tym, żeby wyjęli ze mnie już tego gada. Potem przez chwi...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 10

Obraz
  Długi, leniwy weekend. Drugi termin operacji mam w poniedziałek, a tu dopiero piątek. Mam książkę, bo bez nich nigdzie się nie ruszam, mam internet, rodzina i przyjaciele dzwonią, ja telefonuję do nich i godziny płyną szybko.             Szpitalne jedzenie jest szpitalne. No co wam powiem? Nie jest bardzo źle, czasami nawet smacznie (np. pieczony kawałek kurczaka, ziemniaczki purée i marchewka z groszkiem), czasami tak sobie. Raz tylko musiałam zejść do restauracji trzy piętra niżej, bo niestety na obiad dostałyśmy makaron posypany cukrem, cynamonem i odrobiną białego sera. To już było dla mnie za wiele. Pulpeciki w sosie śmietanowym z ryżem i mizeria zaserwowane w restauracji bardzo podniosły mnie na duchu.             Tuż obok restauracji jest kawiarnia. Pan serwuje genialnie pyszne, smoliste espresso i świeżutkie ciastka. Do wyboru, do koloru. I lody. Zar...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 9

Obraz
  Odwiedza mnie kardiolog. Jest mocno stropiona moimi wyczynami w sali operacyjnej. Od jak dawna leczy się pani na nadciśnienie? O matko, pewnie już ze dwadzieścia lat! Biorę od niepamiętnych czasów tabletki na obniżenie ciśnienia i żyję normalnie. Dokładnie tak, jak zalecił mi swego czasu lekarz w szpitalu Barlickiego. Tam leżałam po jakimś podobnym rekordzie, oscylującym jakoś w granicach 280 na 200. Ooooooo, wtedy odczuwałam to bardzo, było mi niedobrze, kręciło mi się w głowie a moje ciało żyło własnym niezawisłym bytem, robiąc różne rzeczy, o które nie prosiłam. Zatrzymali mnie na oddziale chyba ze trzy tygodnie, żeby dojść przyczyny takiego stanu rzeczy, a właściwie – takiego stanu mnie. Nerki zdrowe, dno oka jak złoto, serce – super, a ciśnienie hula bez opamiętania. W końcu uznano, że to taka moja uroda, dano mi leki i cześć. Ale co? To ja kawy mam nie pić?! Mądry, kochany pan doktor powiedział, że po to będę brała pastylki, żeby żyć normalnie. I ja się tego trzymam. Codzie...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 8

Obraz
  Pani Halina waży podobno około 240 kilogramów i myślę, że to jest możliwe. Leży na łóżku ze specjalnym wzmocnieniem. Większość czasu na wznak, bo ma kłopoty ze zmianą pozycji. Pielęgniarki położyły tuż przy jej dłoni dzwonek w razie, gdyby czegoś potrzebowała.                             Jest poobijana. Ma jakieś wybroczyny, wysięki. Na pierwszy rzut oka wygląda jakby była niepełnosprawną ofiarą przemocy. A pierwszy rzut oka może być bardzo krzywdzący dla bliskich, niesprawiedliwy i w ogóle głupi. Pani Halina mieszka sama w małym miasteczku i mimo tuszy bardzo dobrze sobie radzi. Jest otoczona czułością rodziny mieszkającej w pobliżu, ale nie życzy sobie życia na kupie. Synowie odwiedzają ją ze swoimi rodzinami każdego dnia. Kilka dni temu potknęła się przed wejściem do mieszkania, na podwórku i już nie dała rady wstać. Dobrze, że synowa właśnie nadchodzi...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 7

Obraz
  Spałam cudownie, to prawda. Po przebudzeniu dostałam tabletkę, która ma za zadanie wprawić mnie w nastrój radosnego oczekiwania i centralnej zlewki na wszystko. Słynny Głupi Jaś. Na mnie to nie działa w najmniejszym stopniu. W głowie mi się nie kręci, jestem świadoma wszystkich wykonywanych czynności, nie gadam od rzeczy. To, że nie wykazuję zdenerwowania ani obaw przed operacją to nie jest zasługa pastylki, tylko mojego usposobienia. Mnie takie rzeczy w ogóle nie przerażają. A obecność anestezjologa jest dla mnie zawsze dużą radością. Czuję się przy nim bezpiecznie jak w niebie.                Młodziutka pielęgniarka melduje, żebym już nie wstawała z łóżka, bo jedziemy na blok. Teraz już we dwie wiozą mnie niczym wehikułem, a mnie jest jakoś głupio, że jadę zamiast zejść normalnie na własnych nogach. Przecież nie byłoby sprawy. Nie da rady. Takie są procedury. Windą zjeżdżamy gdzieś głęboko w dół, tam, gdzie...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 6

Obraz
  Jest ze mną w sali pani Ala. Przyjechała do Łodzi aż z Sosnowca. Jest po poważnej operacji. Nie wiem dokładnie, co jej dolegało, ale zdaje się, że uratowano jej tu życie. Ma rozcięcie od mostka za pępek. Nikt w Polsce nie chciał zrobić mi bezkrwawej operacji. Dopiero tutaj. Jest Świadkiem Jehowy. I jako taka nie może mieć przetaczanej krwi. Pani Alu, a gdyby pani nie miała wyjścia? Uśmiecha się, jest spokojna i absolutnie pewna swego. Trudno. Jak się w życiu coś poświęciło, to trzeba się tego trzymać do końca. Podziwiam. Naprawdę. Położyć na szalę młode życie i pozwolić, by przeważyły ideały, to jest coś.   Nie mówię, że to bardzo mądre, zwłaszcza, gdy ma się do wychowania małego synka, gdy ma się kochającego męża, rodzinę bliższą i dalszą. Ale podziwu godne na pewno.                  Ala jest przemiła. Jeśli ktoś myśli stereotypami, pewnie się spodziewa, że mnie nawracała, że próbowała mówić o końcu świata i o tym, że Bóg nami ki...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 5

Obraz
Tomograf. Konieczny, by jeszcze przed operacją sprawdzić, czy się cholerstwo po człowieku nie rozlazło. Dzień przed trzeba poświęcić na picie FORTRANSU. To taki proszek, rozpuszczany w wodzie, która staje się mdło-słodkawa. Ania już kilka razy musiała to pić i ledwo dawała radę. Swoją drogą, dlaczego kazano jej pochłonąć aż cztery litry? Nie mam pojęcia. Ja mam za zadanie wypić tylko dwa. Nie robi to na mnie wrażenia. Nawet głodna nie jestem... Tuż przed badaniem dostaję jeszcze jeden proszek i polecenie rozpuszczenia go w półtoralitrowej butelce wody. Tym razem smak zalatuje anyżkiem. Mam godzinę na wypicie. Siedzimy w trzy i pijemy. Każda ma swojego raka. Pani w peruce ma zaatakowaną pierś. Pani w piżamie (prosto ze szpitalnego oddziału) – szyjkę macicy. Wszystkie jesteśmy rozbawione koniecznością wypicia butelki tego czegoś dziwacznego. Opowiadamy sobie dowcipy. Gość kupuje papierosy. Które? – pyta ekspedientka. Pani pokaże. Ogląda opakowania, a na nich ostrzeżenia: palisz,...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - odcinek 4

Obraz
                   Kilometry korytarzy, hektary okiennego szkła. Tysiące żarówek, klamek, morskie mile  parapetów, ławek, lamperii... Ogromny, przepastny szpital, który powstał w 1988 roku jako chory sen generała Jaruzelskiego, a w konsekwencji okazał się autentycznym dobrem narodowym. 22 kliniki, prawie (a może już ponad) 1000 łóżek, 7 zakładów diagnostycznych, 15 specjalistycznych poradni, 11 klinik Szpitala Ginekologiczno-Położniczego. Ponadto – sklepy, kawiarnie, restauracje, księgarnie, biblioteki, fryzjerzy, poczta... Obecnie szpitalem zarządza Ministerstwo Zdrowia, któremu jeszcze ciągle nie udało się niczego schrzanić. Pracujący tu specjaliści trzymają się dzielnie i robią swoje.      Siedzę na piątym piętrze i czekam na wyrok. Tępo patrzę przez ogromne okno. Widzę kawał zieloniutkiej Łodzi, która leży u stóp medycznego kolosa. Pod oknem, na gzymsie – dwa gołębie. Dziwne, bo gzymsy uzbrojono sterczącymi...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - w odcinkach, odc. 3

Obraz
  Matka Polka. Oficjalnie – Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki. Szpital, z którym wiążę wiele dobrych emocji. Tu urodziłam Ewę, młodszą córkę. Przez dwanaście z górą godzin próbowała się wyemancypować, ale z nadmiaru energii okręciła sobie pępowinę wokół szyi i gdyby nie położna, która włożyła we mnie rękę po sam łokieć i odwinęła smarkulę, nie wiem, czym by się cała przygoda skończyła. Dzięki pielęgniarce, której twarzy ani imienia nie pamiętam, a którą mimo to wielbię nieustannie od dwudziestu siedmiu lat, po świecie chodzi młoda, piękna, mądra, pełna pasji kobieta.                      Po dwóch latach urodziłam tam Leszka. Lecha – on sam woli tę wersję. Przyszedł do nas bez żadnych wygibasów, ale za to co ja wyprawiałam, ludzkie pojęcie przechodzi. Do dziś oblewam się rumieńcem wstydu na samo wspomnienie. Byłam już matką dwóch córek - Ani i Ewy, kobietą trzydziestocz...

Na rogu Raka i Dalszego Życia - w odcinkach (1) (2)

Obraz
  Zawsze ktoś. Nie ja. Ktoś inny. Ktoś inny wpada pod samochód, ma kraksę, topi się w Bałtyku, spada z Zamarłej Turni. A przecież tylko Zamarła tak naprawdę mnie nie dotyczy, bo nie ma takiej siły, która kazałaby mi się na nią wdrapać. Ale auto, morze – zawsze być mogą. Za to nigdy, przenigdy nie zachoruję na raka. Na serce, na gościec, może nawet na Niemca z Alckiem, który chowa ludziom różne rzeczy i plącze drogi do domu – to i owszem. Kiedyś... Ale rak nie jest mój. Ja i Ewa – Przyjaciółka Mojego Serca, obiecałyśmy naszym dzieciom, że jak będziemy staruszkami, to będziemy miały Alzheimera i będziemy sprawne fizycznie. Bardzo śmieszna perspektywa. Oczywiście dla nas, nie dla dzieci. Ale żeby rak? Nie. Za oknem ktoś coś piłuje czy poleruje... Pracuję na czwartym piętrze, ale hałas jest niemiłosierny. Trudno. Ja pracuję tu, a ktoś tam. Tyle, że moja praca nie wydaje wielu odgłosów. Tylko cichy stukot klawiatury.   Drzwi otwierają się, kiedy zamykam okno. Markos wnosi...