Posty

Wyświetlam posty z etykietą Maciej Hen

Tratwą do lepszego świata

Obraz
       Maciej Hen raz na jakiś czas znika, milknie, rzadziej pojawia się w mediach społecznościowych, nieczęsto spotyka się z czytelnikami… a ja się cieszę. Bo to znak, że pracuje nad nową książką.           A każda nowa publikacja tego autora to dla mnie prawdziwa radość. I nigdy się nie zawiodłam. Poza pięknym językiem (jak ktoś jest Henem – to oczywiste), poza opisem kawałka świata i czasu, to zawsze haust nadziei. Po każdej przygodzie z książkami Macieja Hena wraca do mnie przeświadczenie, że człowiek to w gruncie rzeczy twór przyjazny i pełen dobrych intencji. Nie zawsze mu wychodzi, czasami złe się odzywa, ale gdzieś, na końcu drogi – czeka nadzieja.           Hen raz sięga do czasów odległych („Solfatara” - XVII wiek, czy „Segretario” – XV wiek), raz zwraca się do czasów znacznie nam bliższych („Deutsch dla średnio zaawansowanych” – XXI wiek). Jednak wszędzie tam – w ...

Obywatelska powinność dziennikarza, czyli - czy ten tramwaj w ogóle pojedzie

Obraz
  W 2015 roku ukazała się powieść Macieja Hena „Solfatara”. Tekst, w którym autor próbuje odpowiedzieć na pytanie, kim dla społeczeństwa powinien być dziennikarz. Kanwą powieści są wydarzenia w  siedemnastowiecznym Neapolu – czyli rewolta Masaniella.  Obserwujemy wątpliwości ówczesnego wydawcy i jednej z pierwszych europejskich redakcji wobec wypadków, które dzielą społeczność miasta:  czy pisać w zgodzie z własnym sumieniem, czy zgodnie z  nagą prawdą? A  może przefiltrować tę prawdę przez sito społecznego zamówienia? Bo na  początku rewolty zdaje się, że Masaniello to wybawca neapolitańskiego ludu, który odważnie staje przeciw hiszpańskim arystokratom i ich wojsku. Jednak z czasem Masaniella zaczyna ogarniać szaleństwo i to, co mogłoby przynieść ludziom wyzwolenie, zaczyna być jawnym zagrożeniem. Ostrzegać zatem, opowiedzieć się jakoś, czy beznamiętnie relacjonować? Dzisiejsza rzeczywistość także stawia dziennikarzy przed podobnym dylematem. Relac...

"Segretario" Macieja Hena, czyli jak pokochałam Kallimacha - recenzja

Obraz
Książki, książki, książki…. W panującej wokół intelektualnej smucie są dla mnie lekiem, który pozwala znieść   wszech rozprzestrzeniającą się głupotę, butną niewiedzę, pełną pychy i zadowolenia z siebie ignorancję. Czasami ten lek jest dobry i skuteczny, czasami taki sobie… ale zdarzają się cudowne, ozdrowieńcze specyfiki, które ratują mnie przed ostateczną utratą wiary w człowieczą mądrość. Każdego roku jakiś autor wyciąga mnie z otchłani. Maciej Hen robi to już po raz trzeci.   W 2016 roku uświadomił mi, jak ważna jest rola dziennikarza, który nie tylko nie powinien ograniczać się do relacjonowania rzeczywistości ale musi pamiętać, że sposób, w jaki to robi (i czy w ogóle robi) może mieć ogromne skutki społeczne. To za sprawą powieści „Solfatara”, której akcja dzieje się w moim ukochanym, siedemnastowiecznym Neapolu, dotkniętym szaleństwem powstania Masaniella, neapolitańskiego Jakuba Szeli. Trzy lata później ten sam autor wytłumaczył mi, że dobro i zwykła ludzka pr...

Recenzja - "Deutsch dla średnio zaawansowanych" Macieja Hena czyli w otchłani magicznej normalności

Obraz
Siadasz, otwierasz kolejną książkę, prawdopodobnie pięćsetną w tym roku i czekasz. Czasami cię zachwyci, czasami cię   wkurzy, często – znudzi. Ale nie ustajesz w poszukiwaniach książki-otchłani, która cię pochłonie, zawładnie twoim czasem, twoją wyobraźnią, twoją wrażliwością. Miałam kilka takich przygód w życiu, może kilkanaście. Jak na całe życie permanentnego czytania to niezbyt wiele, ale jednak… Wrzesień ‘2019 zapamiętam jako czas, kiedy znów dane mi było zanurzyć się w opowieść, która budząc dziesiątki refleksji wprawiła mnie w poczucie irracjonalnego szczęścia. „Deutsch dla średnio zaawansowanych” Macieja Hena, to kolejna książka tego autora, która na pewno zawsze będzie stać na półce   tak blisko, by zawsze łatwo było po nią znowu   sięgnąć. Z pozoru jest to zwykła powieść, o zwykłym panu Marku (z pozoru!!!) i o jego przygodzie, która nie obfitowała ani w żadne spektakularne niebezpieczeństwa, ani w egzotyczne klimaty, ani w dzikość ...