Artykuł - PiS łamie prawo w Usnarzu Górnym
Fot. Katie Moum, Insung Yoon Uchodźcy – mówią jedni. Nielegalni imigranci – mówią drudzy. Imigranci ekonomiczni – mówią jeszcze inni. Zamożne cwaniaki w markowych ciuchach i ze smartfonami – mówi Dziambor. Ludzie w potrzebie – nie mówi nikt. Kiedy patrzę na to, co dzieje się w Usnarzu Górnym, oblewam się zimnym potem. I wierzyć mi się nie chce, że to się dzieje tu i teraz. Tu – w Europie. Teraz – w XXI wieku. Wokół powstało mnóstwo dyskusji – o ochronie granic, o konwencjach, o falach uchodźców, o planach Łukaszenki, o procedurach… I w ramach tego wzmożenia rozpolitykowanych komentatorów ginie gdzieś problem najważniejszy. Otóż, w przygranicznej wiosce w województwie podlaskim, w powiecie sokólskim, w gminie Szudziałowo, na samej granicy (a może połową nogi po stronie białoruskiej, tego nie wie nikt) siedzi w błocie grupa osób. Pada na nich deszcz, jest im zimno, są przemoczeni, głodni, spragnieni, chce im się siku, kaszlą, mają dreszcze...