Na rogu Raka i Dalszego Życia - odc. 13

 


Wychodzę do domu. Czuję się uwolniona od nieproszonego gościa, który zrobił sobie z mojego ciała wygodne przytulisko. Ja ci dam, draniu jeden! Paszła!!!!

            Ze szpitala odebrał mnie Marcin, mój zięć razem ze swoją szwagierką, czyli moją córką, Ewą. W domu czekała cała reszta. Czyli Anusia, najstarsza córka, Marcinkowa żona, która upichciła przepyszny rosołek. Bo u nas w rodzinie panuje przekonanie, że jak kto chory, to go rosołkiem! Dla mnie bomba. Ewunia przygotowała drugie danie – pyszną sałatkę z grillowanym kurczakiem. Wysoko sodową – wybacz, dietetyczko kochana! A Leszek zorganizował słodkości na deser. Adaś natomiast podzielił się swoim bezcennym, pięcioletnim buziaczkiem i najpiękniejszą laurką z wielgalachnym sercem. Każdy był więc gospodarzem w moim własnym domu i bardzo mi ten stan rzeczy odpowiadał.

            To cudowne, kiedy wracasz do ludzi, których kochasz z wzajemnością. Którzy patrzą na ciebie z troską. Jak ładnie wyglądasz. Akurat! Wyglądam jak ostatnia klunkra. Nawet włosy mam sztywne, bo po operacji nie miałam siły ich w szpitalu umyć. Dzisiaj to zrobię na pewno, bo patrzeć nie mogę w lustro. Jestem gruba, paskudna i mam tego szczerze dosyć. Cholera wie, co będzie dalej, jakie wrócą wyniki histopatologii, czy walka zakończona, czy nie. Ale jedno jest pewne, bez względu na wszystko, muszę się wziąć za swój wygląd i przede wszystkim za wagę. Dla siebie, ale i dla otoczenia. W razie jakby nie daj boże coś, to niech zostanę wszystkim w pamięci w nieco estetyczniejszej wersji niż ta, która ostatnio się utrwaliła. 

            Ania ogląda moją kartę informacyjną. Wyniki masz dobre bardzo, mamuń. Będzie dobrze. Wygląda na to, że się nie rozlazło. Pyta, co powiedział lekarz. Nic nowego, właściwie. Tylko tyle, że ma nadzieję. Ja też.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Awantura w Zgierzu, czyli czego się nie dowiesz z Łódzkich Wiadomości Dnia (TVP3)

TVP3 - oglądalnośc? Nie ma.

Kobiety Konfederacji - majątek ruchomy