Posty

Wyświetlam posty z etykietą Przemysław Czarnek

Ziobro show

Obraz
  Wokół nas dzieje się tak wiele, że każdy dzień przynosi wydarzenia, z których każde dwadzieścia lat temu wstrząsałoby sceną polityczną przez kilka miesięcy. Tymczasem obecnie to, co dzieje się rano jest przykrywane rewelacjami z południa, które giną w świetle wydarzeń wieczornych. A społeczeństwo siedzi przed monitorami i czuje się jak na górskiej kolejce. Góra, dół, góra i…   gwałtownie w dół! Tyle, że te ekstremalne atrakcje coraz mniejsze robią na ludziach wrażenie. Bo ile można się ekscytować? Język polityki staje się coraz bardziej brutalny. Nazwanie kogoś szpiegiem, złodziejem, nie-Polakiem czy bandytą nikogo nie bulwersuje. Wykrzyczane z sejmowej mównicy oskarżenia o przestępstwa przeciw państwu, czy przestępstwa o charakterze pospolitym – nie spędzają już nikomu snu z oczu. A ja pamiętam czasy, kiedy każda z tych rewelacji zatrzymałaby polityczny świat w biegu. Pamiętacie sprawę Olina? [1] Postępowanie umorzono, nikomu niczego nie udowodniono, ale oskarżenie było ...

Felieton - Polityka jest zła? To ją sobie zmień...

Obraz
  Bycie politykiem, to największa z możliwych odpowiedzialności. Bo to od niego zależy, w jakim państwie, ba! w jakim świecie przyjdzie nam żyć. Od niego zależą losy wszystkich – naukowców, lekarzy, ekspedientek, murarzy… dzieci, młodzieży i starców. Chorych i zdrowych. To on zadecyduje o tym, jakimi drogami i czym będziemy jeździli. On nam zorganizuje zasady prawa, kodeks pracy i sposób funkcjonowania oświaty od przedszkola po studia doktoranckie. On wyznaczy kierunki działania służb mundurowych. I z powodu tej gigantycznej odpowiedzialności zawód polityka powinien być zawodem zaufania publicznego. Więc czemu nie jest? Kto zawinił? Co sprawiło, że decyzje o naszym życiu zaczęli podejmować ludzie dotknięci albo skrajnymi deficytami intelektualnymi (patrz: poseł Marek Suski), albo nerwicą natręctw (patrz: wiceminister Janusz Kowalski), albo skrajnym brakiem kindersztuby i poglądami wprost z pańszczyźnianych czworaków (patrz: minister edukacji Przemysław Czarnek)? Rządzą nami ludzi...

"Czarnek! Idź do diabła" w Łodzi - relacja

Obraz
  Fot. ceran.press/Dorota Ceran Czy wiecie, że   w dwudziestoleciu międzywojennym Łódź była prawdziwą potęgą w dziedzinie myśli pedagogicznej, eksperymentu edukacyjnego, rozwoju oświaty? Tak, ta robotnicza, zadymiona, rozwarstwiona społecznie Łódź. Bardzo szybko następował roczny przyrost uczących się dzieci i młodzieży. Wedle ówczesnego Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego   Łódź „rozwinęła najintensywniejszy w kraju plan budowy szkół”. W 1920  roku miasto wystąpiło z bardzo śmiałym i w dużym stopniu skutecznym żądaniem, by liczba nauczycieli odpowiadała liczbie klasowych oddziałów. Oczywiście, w wielokulturowym mieście osobno funkcjonowały szkoły dla młodzieży polskiej, niemieckiej, żydowskiej. Dzieliły się także na szkoły męskie i żeńskie. I mimo że w mieście aż do 1945   nie funkcjonowała żadna uczelnia wyższa, szkoły średnie były na niezłym poziomie, a szkolnictwo powszechne realizowano tu w sposób pion...

Felieton - Ja naprawdę mam już dośc!

Obraz
             Słyszę ciągle o jakimś planowanym ataku na rodzinę. Atakującym ma być „ideologia LGBT”. Mam przecudną rodzinę i zastanawiam się, co też takiego nam grozi? Choć nie... ataki mają być skierowane na rodziny tradycyjne, czyli -  mama, tata i dzieci (czasem babcia może jeszcze), czyli się nie zaliczam. Bo jestem tylko ja i dzieci, i zięć, i wnuk. Tatusiom (bo na domiar zgorszenia było ich dwóch) daliśmy wolne i wszyscy są bardzo szczęśliwi. Czyli jako rodzina kompletnie nietradycyjna chyba nie mam się czego obawiać?             Ale ale... Moja córka ma męża i syna. Czyli – groza, będą ich atakować. Słucham pana prezydenta, pana premiera, pana posła nad posłami i ciągle nie mogę się dowiedzieć, co mojemu dziecku grozi?             Jarosław Kaczyński powiada: „Stawiamy na rodzinę, ale musim...