Bo z genami... jak popadnie.

Fot. PAP/Szymon Pulcyn, Pexels Kiedy słyszę wykrzykiwane przez zaściankowych nacjonalistów frazy o „prawdziwych Polakach” pusty śmiech mnie ogarnia. Bo gdyby leciutko, wierzchem paznokcia, zdrapali warstwę tej swojej narodowej czystości, zdziwieniom nie byłoby końca. Kogóż to nie znajdziemy wśród swoich antenatów? Wszystkich tych, którzy przez nasz kraj przewędrowali na przestrzeni historii. Tak, tak, panie Braun (niemieckie nazwisko), tak, panie Wawer (nazwisko od miejscowości, zatem – żydowskie), tak, panie Fritz… Często księgi parafialne czy urzędowe metryki nie informują nas o całej prawdzie. Wiem, ponieważ sama próbowałam dla potrzeb pisanej książki sprawdzić, kim byli rodzice mojego pradziadka. I, jak się okazało, z pewnością jego biologicznym ojcem nie był ten, który obdarzył pradziadka swoim nazwiskiem. I wiele wskazuje na to, że nie był etnicznie Polakiem. I takie przypadki są w Polsce udziałem niemal każdej rodziny, bo przez kraj przeszło tyle wojsk, tylu kupców i naj...