Posty

Felieton - "Betonoza"?

Obraz
  Fot. Dorota Ceran Nie znoszę tego słowa. Jest stanowczo nadużywane, sprane i   koniecznie chce uchodzić za wyraz językowej nowoczesności i dowcipu. Wystarczy, że powstanie gdzieś kawałek chodnika szerszy od trawnika, by zaraz podniosły się oburzone głosy krzyczące „Betonoza!” Jako zaprzysiężony mieszczuch nie widzę sensu w krytykowaniu wszystkiego, co utwardza nawierzchnię i  w ogóle nie przeszkadza mi asfaltowa droga czy betonowa estakada. Jeśli już, to przeszkadzają mi   pozimowe dziury w tych nawierzchniach, ale to   temat na zupełnie inne rozważania. Tymczasem cała Łódź wstrzymała oddech, ponieważ oddano do użytku fragment chodnika, który w przyszłości będzie częścią składową Nowego Centrum Łodzi. Kładę bardzo silny nacisk na słowa: „fragment” i   „częścią”.   Kawałeczek i fragmencik, czyli jakaś jedna setna docelowego efektu. Równie dobrze mogło to wszystko pozostać za płotem, nieudostępnione nikomu, czekające na odsłonięcie całości. Fot. ...

Artykuł - Chleba dobrego i taniego, wody ciepłej i zimnej w kranie

Obraz
  Fot. Dorota Ceran W pierwszą lipcową sobotę w Radomiu, w imponującej hali Centrum Sportu spotkali się członkowie Platformy Obywatelskiej, członkowie partii koalicyjnych KO, sympatycy, zaproszeni goście spoza jakichkolwiek struktur partyjnych oraz, oczywiście, przedstawiciele mediów.   PEŁEN SPONTAN Pamiętam spotkanie Jarosława Kaczyńskiego zorganizowane 8 czerwca w Sochaczewie, z którego mało kto zanotował jakieś merytoryczne treści, ale wszyscy zwrócili uwagę na test radosnych okrzyków „Jarosław! Jarosław!” Słabiutko to szło, więc wodzirej strofował zgromadzonych, próbując swoją   irytację podlać „jakże dowcipnym poczuciem humoru” sugerując, że „śniadania nie zjedli”. I jeszcze raz „Jarosław! Jarosław!” No… troszkę lepiej. Ale przećwiczmy jeszcze raz. Żenujące? Tak. Smutne? Smętne raczej. Mnie cieszy jednak, bo widać, że entuzjazmu w PiSowskich regionach partyjnych jakby mniej. W partyjnych – bo przecież na konwencje PiS nie dostanie się pod żadnym pozorem nik...

Artykuł - Biły, poniewierały, obrażały – a potem łaskawie się zgodziły…

Obraz
    Fot. Mahdi Rezaei/MotionLeap Od kilku dni opinia publiczna żyje informacjami z Domu Pomocy Społecznej w Jordanowie, gdzie zakonnice opiekowały się czterdziestoma dziewczynkami i młodymi kobietami z deficytami intelektualnymi. Wszyscy jednogłośnie przyznają, że to skandal nad skandalami, że barbarzyństwo i że trzeba to w trybie natychmiastowym przerwać. Oczywiście, że tak! Prokuratura Rejonowa w Suchej Beskidzkiej prowadząca w tej sprawie   śledztwo postawiła jak na razie zarzuty dwóm zakonnicom. Zakon, z którego wywodzą się zakonnice z Jordanowa, to   Zgromadzenie Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny, popularnie zwane „prezentkami”   ( presentatio -   ofiarowanie).   Ich charyzmat to wychowanie oraz nauczanie młodzieży i dzieci. Zakonnice mają charyzmat ten wypełniać jako „Chrystusowe pomocnice”, działając głównie na terenie Polski i Ukrainy. Prowadzą szkoły, przedszkola, domy pomocy. Niestety, nie znalazłam nigdzie najmniejszej wzmianki o...

Artykuł i relacja filmowa - Lew nasikał mi w oko

Obraz
  Łódzki ogród zoologiczny pamiętam od najwcześniejszej młodości i wiąże się z nim pewna komiczna przygoda. Kiedy byłam dziewczynką może sześcio- , może siedmioletnią ojciec zabrał mnie tam na popołudniowy spacer. Głównie dlatego, że bardzo, naprawdę bardzo! chciałam zobaczyć lwa. Lew był najważniejszy. Zresztą, swojemu upodobaniu do wielkich kotów jestem wierna do dzisiaj. Wówczas zwierzęta nie miały wybiegów, które znamy ze współczesnych ogrodów, lecz żyły w klatkach.   Lew był nakarmiony, miał zapewnioną opiekę medyczną ale do dyspozycji miał może ze 40 metrów kwadratowych okratowanego klepiska.   Jedyną jego atrakcję stanowiły pory karmienia i… zwiedzający ludzie. W tej liczbie ja z ojcem, który wziął mnie na ręce, żebym sobie dobrze zobaczyła chodzącego w kółko króla zwierząt. W pewnym momencie lew się zatrzymał i… siknął. Strumień trafił prosto w moje oko. Ojciec najpierw się przestraszył, potem, kiedy zobaczył, że nic mi nie jest – zgiął się wpół ze śmiechu. Szybko...