Ciemnota na politycznym szlaku

\
Fot. PAP

„Ludzie! Uciekajta! Do szpitala brać będą, Ludzie, kryjta się, dochtory jadą!” – tak wrzeszczała w „Nocach i dniach” Marii Dąbrowskiej  wiejska baba.
W Serbinowie wybuchła epidemia tyfusu, której światlejsza część społeczności chciała zaradzić. Ale ciemnota z czworaków wolała zdać się na ślepy los, niż zawierzyć lekarzom.  Autorka pisała powieść w latach 30. XX wieku a akcja dzieje się z końcem wieku XIX i na początku XX.

Wydawałoby się, że od kiedy zlikwidowano analfabetyzm, wszystkich obejmuje obowiązek szkolny a wokół aż roi się od źródeł informacji – ludzie staną się mądrzy, przewidujący, potrafiący zadbać o dobrostan swój i swojej społeczności. Wydawało się, że umiejętność czytania i pisania to gwarancja na likwidację ciemnoty.

Moja prababcia Teodozja była oburzona, że ludzi, którzy w jej czasach mogli liczyć na awans co najwyżej  do pracy w dworskiej kuchni, dopuszcza się do edukacji, daje głos w sprawach społecznych. Byłam szczerze oburzona. Wszyscy się z  Teodozją spieraliśmy, jej syn a mój dziadek tłumaczył jej, że na tym polega sprawiedliwość społeczna i że każdemu należy się szansa.

Dzisiaj wiem, że myliliśmy się wszyscy.  I babcia i my.

Teodozja rozumiała tylko taki świat, w którym niezachwiany klasowy podział jest uświęcony i wynika z urodzenia. Dzisiaj wiemy, jak bardzo nie miała racji. Bo trzeba dać szansę wszystkim tym, którzy nie mając wsparcia w rodzinnej tradycji, pozycji i zasobach, są wartością sami w sobie. Tym, którzy są zdolni, twórczy a ich intelekt i dokonania sprawiają, że cieszą się zasłużonym szacunkiem. Ignacy Łukasiewicz, Jan Szczepanik, czyli „polski Edison”, Apolonia Chałupiec – Pola Negri, czy współcześnie – Andrzej Stasiuk, który rzucił szkołę, miał problemy z prawem… oni wszyscy się „wydobyli”. Nie ma takich osób wielu, ale warto było stworzyć szansę choćby dla niewielkiej liczby tych, którzy z niej skorzystali.  Nie miałaś racji, Babciu Teodozjo.

Szansa trafia także do tych, którzy jej nie chcą, którzy ją marnują i obracają w perzynę. Pół biedy z tymi, którzy nie skorzystawszy z dóbr intelektualnych oferowanych przez świat nie próbują tym światem zarządzać. Niestety, coraz częściej próbują. Bo umiejętność pisania i czytania zaprowadziła ich na internetowe ścieżki, gdzie spotkali podobnych sobie i poczuli się przez nich upoważnieni do głoszenia, że raka leczy się przykładaniem liścia kapusty, ziemia jest płaska a szczepienia szkodzą i grożą dzieciom autyzmem. Śmieszne? Bardzo.

Niektórych z nich umiejętność pisania i czytania zaprowadziła na szlak polityczny. I tu już zabawnie być przestaje. Bowiem polityk to ktoś, kto z różnych poziomów zarządza życiem nas wszystkich. Od poziomu samorządu gminy aż po prezydencki pałac. I to jest moment triumfu prababci Teodozji, niestety. Ludzie o mentalności niepiśmiennej baby z czworaków walczą z demokratycznymi i kulturalnymi kandydatami (Rafał Trzaskowski, Szymon Hołownia, Magdalena Biejat) o pałac i rząd naszych, polskich dusz.

Karol Nawrocki,  nie dość, że jest zafascynowany przestępczym półświatkiem (w końcu bycie bramkarzem w sopockim Grand Hotelu zobowiązuje), nie dość, że odmawia kobietom jakichkolwiek człowieczych praw a żonę publicznie nazywa „pucią” to jawnie opowiada się za ruchem antyszczepionkowym.

Jestem przeciwko przymusowym szczepieniom, szczególnie ludzi dorosłych —Sprzeciwiam się także obowiązkowym szczepieniom dzieci -  powiada.

Wprawdzie dodaje, że  z wyłączeniem tylko tych chorób, które są zagrożeniem generalnym dla populacji, ale dodaje też, że  Znamy przypadek szczepień na palio i choroby Heinego-Mediny. Można byłoby umrzeć ze śmiechu, gdyby nie  to, że właśnie jakiś debil zafascynowany antyszczpionkowcami spod znaku Nawrockiego i Mentzena nie zaszczepił dziecka na błonicę i jest winien rozwlekania po kraju (na razie!) śmiertelnej choroby, której nikt tu nie widział od ponad siedemdziesięciu lat.  

Rodzice tego dziecka, które jest tzw. pacjentem zero, powinni zostać obciążeni finansowo za leczenie wszystkich ewentualnie zarażonych oraz za całą akcję tropienia szlaku zagrożenia.

A polityczni głosiciele ciemnoty powinni dostać od społeczeństwa czerwoną kartkę wyborczą.

Babciu Teodozjo, my też nie mieliśmy racji.

 

 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Awantura w Zgierzu, czyli czego się nie dowiesz z Łódzkich Wiadomości Dnia (TVP3)

TVP3 - oglądalnośc? Nie ma.

Kobiety Konfederacji - majątek ruchomy