Łódź - miasto otwarte
![]() |
Fot. UMŁ |
Piątek. Wczesne popołudnie. Początek weekendu.
Idę ulicami Łodzi – Piotrkowską, Tuwima do
Sienkiewicza. Na wysokości parku zatrzymuje się autokar, z którego wysypuje się
duża grupa młodzieży i zmierza w kierunku EC1. Z Muzeum Przyrodniczego
wraca inna grupa. Autokary się wymieniają.
Kiedy docieram do placu Dąbrowskiego widzę pod
Teatrem Wielkim sześć autokarów z rejestracjami poznańskimi, wrocławskimi,
warszawskimi…
Nie docieram do Manufaktury, ale wiem z
doświadczenia, że tam na parkingu zwanym „dwójką” stoją zawsze dziesiątki
autobusów, które przywożą dzieciarnię, seniorów, turystów z całego kraju.
Kiedy dojeżdżam do domu, przy cmentarzu żydowskim
na ulicy Abrama Cytryna stoją trzy ogromne autokary, które ledwo się mieszczą
na tym maleńkim skrawku ziemi, tuż przed bramą wjazdową.
Łódź, która przez lata była Brzydkim Kaczątkiem polskich
miast, rozkwitła na wzór bajkowego łabędzia i przyciąga rzesze turystów. Kiedyś…
nie do pomyślenia. Komu o zdrowych zmysłach przyszłoby w latach siedemdziesiątych,
osiemdziesiątych, a nawet początku dwutysięcznych – przyjechać turystycznie do
Łodzi? Owszem, wysublimowani koneserzy odwiedzali Muzeum Sztuki jako wybitną
palcówkę prezentującą zbiory sztuki nowoczesnej, najciekawszą w Europie, a
teatry były pełne dzięki zbiorowym biletom z zakładów pracy, także tych spoza Łodzi.
Ale to wszystko.
Dzisiaj Łódź ma do zaoferowania całą gamę atrakcji:
Muzeum Kinematografii, Muzeum Sztuki wzbogacone o MS2, Pałac Herbsta,
manufakturę, EC1… można wymieniać i wymieniać, ale nie będę tego robić,
ponieważ wszelkie atrakcje są dostępne na internetowych stronach. Nawiasem mówiąc,
w ostatnim czasie ponad trzysta tysięcy osób szukało na stronie lodz.travel
informacji, co zwiedzić w Łodzi i gdzie spróbować lokalnej kuchni.
I jak się okazuje, nie skończyło się na przeszukiwaniu
strony. Ponieważ Orientarium odwiedziło już 810 000 osób, w Light Move
Festival uczestniczyło blisko 870 000 gości a obłożenie hoteli średnio
wzrosło do 70 procent.
Łódź to naprawdę znakomite, pogodne, otwarte, piękne
miasto. Wprawdzie remonty jeszcze ciągle utrudniają nam życie, ale przeminą, a
my zapomnimy o nich tak, jak zapomnieliśmy o rozkopach na Piotrkowskiej.
© Dorota Ceran/ceran.press
Komentarze
Prześlij komentarz