Z ostatniej chwili - Analiza warsztatowo-merytoryczna Wiadomości TVP z 21 sierpnia 2019 - NIE MA ZGODY NA INTERNETOWĄ NIENAWIŚĆ
Jeśli uważasz, że wolne media są potrzebne
- wesprzyj naszą działalność
Także
Wiadomości TVP podjęły temat. Po dziesięciu minutach i pięćdziesięciu pięciu
sekundach trwania programu. Dla wydawcy znacznie istotniejsza była radosna
wieść o tym, że Polakom żyje się nieporównanie lepiej teraz niż za czasów
rządów koalicji PO-PSL, oraz o rekordowej liczbie turystów, zwiedzających w tym
roku wakacyjną Polskę. Nie zabrakło też informacji o zarzutach wobec posła Platformy Obywatelskiej Krzysztofa
Brejzy i jego ojca, Ryszarda, prezydenta Inowrocławia.
Kiedy
przyszedł czas na niechciany temat, którego jednak nie sposób było całkiem
pominąć, Michał Adamczyk w studyjnej zapowiedzi zaczyna od informacji, że
zjednoczona prawica ogłasza „zero tolerancji dla internetowego hejtu”. Dlatego
resort sprawiedliwości „rozstaje się” z sędzią Jakubem Iwańcem po doniesieniach
„jednego z portali internetowych”. Zupełnie, jakby słowo ONET nie chciało przejść
Adamczykowi przez gardło. Portal ten „zarzucił” kontakty Iwańca z internetową
hejterką, powiada prowadzący. Tymczasem Onet nie zarzucił, tylko udowodnił,
upubliczniając materiały w mediach. Materiały, których prawdziwość potwierdza
sama zainteresowana – Emilia Szmydt, zwana w doniesieniach po prostu „panią
Emilią”.
Autor materiału, Maksymilian Maszenda uzupełnia informację i w pierwszych
słowach offu informuje, że to ONET jest autorem doniesienia. Ale na wstępie nie
pada tu nazwisko najpoważniejszego zamieszanego w aferę - wiceministra Łukasza Piebiaka. Jest mowa
wyłącznie o Jakubie Iwańcu.
Pojawia się wypowiedź Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora
Generalnego – Zbigniewa Ziobro, który zapewnia, że nie będzie tolerował tego
rodzaju zachowań. Co ciekawe, zrobił to wyłącznie przed kamerami TVP.
Po jego wypowiedzi Maksymilian
Maszenda dokonuje koronkowej wręcz manipulacji.
Otóż, setkę Ziobry kończy słowami: „jeśli pojawią się w przyszłości osoby, które byłyby zamieszane w ten proceder, niezależnie, z której
będą strony, będę działał równie stanowczo”. Już wiemy, że minister stosuje
metodę sugerowania, że „tamci też nie lepsi”. Natychmiast po tym pojawia się w
kadrze Łukasz Piebiak, wiceminister, a z offu słyszymy: „sędzia Łukasz Piebiak,
który wczoraj złożył rezygnację to wieloletni członek stowarzyszenia sędziów Iustitia.”
Co od razu sytuuje „Iustitię” w gronie potencjalnych winnych medialnego hejtu.
Na zasadzie prostych skojarzeń. O tym, że był to człowiek Ziobry – ani słowa. Tymczasem,
w lipcu 2017 zarząd stowarzyszenia Iusitia wniósł o wykluczenie Łukasza
Piebiaka ze stowarzyszenia, uzasadniając swoją decyzję jego działaniami i wypowiedziami
wspierającymi uchwalenie ustawy z dnia 12 lipca 2017 roku o zmianie ustawy –
Prawo o ustroju sądów powszechnych, jako sprzecznych z podstawowymi celami
„Iustitii”, którymi są umacnianie niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W konsekwencji
we wrześniu 2017 warszawski oddział
„Iustitii” usunął go ze swojego grona. Ale o tym Maksymilian Maszenda zapomniał
widzów poinformować.
Zaraz potem pojawia się w materiale wypowiedź Miłosza Manasterskiego,
publicysty związanego z Agencją Informacyjną, który mówi o wewnętrznych
rozgrywkach dziejących wewnątrz prawniczego, a ściślej – sędziowskiego
środowiska. Warto ten moment odnotować, jako że ten przekaz pojawił się wówczas
w mediach po raz pierwszy i zaczął być skrzętnie wykorzystywany przez polityków
strony rządowej.
Wciąż nie dowiadujemy się, o co tak naprawdę chodzi. Nie
widzimy w kadrze żadnych postów, które są wszak najważniejsze w całej tej
sprawie, autor nie przytacza ani jednego zdania z hejterskiej korespondencji
pomiędzy Emilią Szmydt a Łukaszem Piebiakiem i innymi sędziami związanymi z
ministerstwem czy KRS. Na przykład takie:
Za
to widzimy obrazek, na którym pojawiają się palce na klawiaturze laptopa i fragment
monitora z tekstem. A tam???!!! Niespodzianka – coś o izraelskim ministrze, coś
o energii atomowej Ali Akbar Salehiego... Byle dalej od tekstów
ujawnionych przez ONET.
Pojawia
się infografika z listem Tomasza Szmydta, nazywanego przez Maszendę jedynie „mężem
pani Emilii”. Czyżby ogarnął autora strach przez RODO, które ma moc wstrzymywania
prawomocnych wyroków? Proszę się nie obawiać, to nazwisko jest powszechnie
znane i należy do osoby publicznej, jaką jest szef Wydziału Prawnego KRS. List jest ohydny w swoim wydźwięku, ale nie
to jest tu istotą rzeczy. Zastanawiam się, czy tutaj właśnie nie została naruszona
przez męża tajemnica wrażliwych danych dotyczących stanu zdrowia Emilli Szmydt.
Surowa
ocena zachowania Łukasza Piebiaka oraz pozostałych osób zamieszanych w proceder
hejtowania sędziów wygłoszona przez posłów opozycji jest przez autora materiału
traktowana jako „atakowanie rządu” a Michał Karnowski (Sieci) rozwija ten
wątek, mówiąc coś tak absurdalnego, że aż zabawnego, choć z pewnością nie jest
to zamierzony efekt: „Słowa (opozycji) tak
nieadekwatne do realności danego wydarzenia, że sama stacza się w jakieś odmęty
niewiarygodności”.
Maksymilian
Maszenda opowiada dalej o zjawisku hejtu popularnym w środowisku sędziowskim,
co ilustruje kadrem monitora z grafiką nie wiedzieć czemu przedstawiającą
zdjęcia Victora Orbana.
Piszę
„rzekomy”, ponieważ nie znalazłam go wśród postów redaktora Makowskiego. Znalazłam
natomiast to:
Na koniec pojawia się jakaś dziwna informacja na temat
konta, którego nie ma, a które miało być związane z Platformą Obywatelską podobnie
jak strona Sok z Buraka. Maszenda najwyraźniej zakłada, że każda krytyka Prawa
i Sprawiedliwości oraz rządu zasługuje na miano hejtu. Natomiast piętnowanie hejterów
krzywdzących ludzi niesprzyjających
władzy i nie pochwalających jej reform to... także atak na rząd.
Przedruki są możliwe pod warunkiem podania źródła publikacji
Przedruki są możliwe pod warunkiem podania źródła publikacji
© Dorota Ceran/ceran.press
Komentarze
Prześlij komentarz