Z ostatniej chwili - Analiza warsztatowo-merytoryczna Wiadomości TVP z 19 lipca 2019 - POSTKOMUNISTOM CIĄŻY RODOWÓD
Materiał
Jana Koraba to właściwie nie news, lecz felieton historyczny, z szeregiem
odwołań do materiałów archiwalnych.
To
czego dowiadujemy się na samym początku, to faktycznie informacja o zjednoczeniu
polskiej lewicy pod przewodnictwem „trzech tenorów”, jak nazwali siebie
Włodzimierz Czarzasty (SLD), Adrian Zandberg (Partia Razem) oraz Robert Biedroń
(Wiosna).
Zastanawia
off, w którym autor newsa mówi, że było „mało lewicowo, bo głosu nie zabrała żadna
kobieta”. Nie bardzo jasne jest
przesłanie. Po pierwsze – głos zabierali liderzy partii, a tak się
złożyło, że są to akurat panowie; po drugie – czyżby Jan Korab stawiał znak
równości pomiędzy lewicowością a kobiecością? Wprawdzie wygłoszone zdanie jego autor
wspiera informacją, że pochodzi ono od „internautek” ale nie dowiadujemy się, z
jakiej przestrzeni internetowych zasobów czerpał.
Offy
Koraba to festiwal drobnych złośliwostek, które mogą umknąć widzowi jako
pojedyncze byty, ale w całości składają się na bardzo negatywny obraz opisanych
osób i zdarzeń. Kiedy Włodzimierz Czarzasty mówi: „Wczoraj
przeprowadziliśmy wstępną grę miłosną” dowcipkując sobie nieco, Korab poprzedza
to offem: ...Adrian Zandberg, działacz LGBT Robert Biedroń i nie ukrywający do
nich sympatii Włodzimierz Czarzasty”. Niby nic... niby przyczepić się trudno.
Jan Korab wspiął się tu na wyżyny manipulacji, bazującej na powierzchownych
wrażeniach i zakładając, że odbiorca o określonej wizji świata zrozumie tę cieniutką
aluzję, że sympatie tych panów są co
najmniej niestosowne.
Po
chwili widzimy jakieś zręby dyskusji na temat partii postkomunistycznych ze
złośliwą wypowiedzią Tomasza Sakiewicza (redaktora naczelnego „Gazety Polskiej”)
o krwiożerczych zapędach Czarzastego, „który wyssał Platformę”. Następnie pojawia
się fragment zaczerpnięty z zasobów archiwalnych programu „Minęła 8”, z których
nie wynika kompletnie nic, poza wykazaniem, że poseł Nowoczesnej, Krzysztof Mieszkowski
czemuś ciągle zaprzecza.
Kiedy
Czarzasty powiada ironicznie, że jest komunistą „który wyszedł z krypty”, Jan Korab
wykorzystuje to jako pretekst do przywołania faktów historycznych. I o ile
wypowiedzi Włodzimierza Cimoszewicza i Leszka Millera nie pozostawiają
wątpliwości co do ich ówczesnego stosunku do władzy ludowej PRL, którą wszak
wówczas reprezentowali, o tyle informacja o tzw. „moskiewskiej pożyczce” w kontekście
oceny wystawionej przez Koraba
dzisiejszej lewicy już pozostawia wiele do życzenia.
Otóż,
według odtajnionych w 2006 roku akt
śledztwa, z inicjatywą pożyczenia pieniędzy od władz komunistycznego ZSRR
wyszedł Mieczysław Rakowski, ówczesny Pierwszy
Sekretarz PZPR. Pieniądze zostały mu przekazane w gotówce w styczniu
1990. Według strony rosyjskiej pożyczka miała być przeznaczona na
finansowanie nowo powstającej SdRP i „Trybuny”. Ostatecznie z całej
sumy kwota 300 tys. dolarów miała zostać wykorzystana na założenie „Trybuny”,
200 tys. na odprawy dla pracowników PZPR, zaś 500 tys. zwrócone Rosjanom. 200 tys. miało zostać „puszczone w obieg, aby
z tytułu otrzymywanych dochodów spłacić dług ratami”. Ostatecznie cała pożyczka
(1,2 mln. dolarów) została definitywnie spłacona w 1991 roku. Oczywiście, że SdRP
zyskała na tej pożyczce. Prawdą jest też, że SLD jest kontynuacją
Socjaldemokracji. Te fakty mogą stanowić materiał do głębokiej politycznej
analizy przeprowadzonej w przynajmniej średniometrażowym dokumencie, ale
wracanie do tych kwestii w newsie jest niezasadne. Bo jakimż newsem jest
informacja z 1991 roku, ujawniona przez ministra Zbigniewa Ziobrę 20 maja 2006?
Jeżeli dodamy wmontowaną wypowiedź Macieja Pawlickiego o wpływie udzielonej
przez Rosjan pożyczki na życie polityczne Polaków, powstaje pytanie, co konkretnie
sugeruje autor w kontekście opisu dzisiejszej sceny politycznej? Jeżeli autor
ma jakieś fascynujące informacje w tej materii, radzi byśmy byli je poznać. Skoro jednak ich nie ujawnia, zastosowany
zabieg rozumiem jedynie jako bazującą na powierzchownych emocjach próbę
dezawuacji ugrupowania opozycyjnego.
Korab płynnie przechodzi od sytuacji
historycznej SLD do partii Razem. Mówi w offie: „Rok temu wysunięto oskarżenia
wobec tej partii o propagowanie komunizmu, co w Polsce jest zabronione.” I
koniec informacji od pana Koraba w tej sprawie. Zatem uzupełnię: 15 marca 2018
roku Prokuratura Krajowa w przesłanym PAP komunikacie poinformowała, że „nie ma
podstaw do delegalizacji Partii Razem”.
Oto tekst oświadczenia:
Rozpoznając wniosek o delegalizację Partii
Razem, Prokuratura Krajowa dokonała skrupulatnej analizy jej celów i działalności.
Obejmowała ona oficjalne dokumenty, jak statut, deklarację programową i program
wyborczy, a także konkretne przejawy działalności partii, m.in.
publiczne wystąpienia jej przedstawicieli. Zapoznano się również z
ogólnodostępnymi publikacjami zawierającymi stanowiska prezentowane w imieniu
tego ugrupowania, a dotyczące m.in. kwestii historycznych. (...) Pojawiające się w przestrzeni publicznej jednostkowe wypowiedzi osób
deklarujących się jako członkowie Partii Razem nie mogą być natomiast uznane za
działalność partii jako całości i nie pozwalają na przyjęcie, że ich autorzy –
w imieniu partii – dają wyraz swojej akceptacji totalitarnych metod i praktyk
działania wynikających z totalitarnych ideologii" (...) ...okoliczności ustalone w wyniku
przeprowadzonego przez Prokuraturę Krajową postępowania sprawdzającego wskazują
więc, że brak jest podstaw do skierowania przez Prokuratora Generalnego wniosku
do Trybunału Konstytucyjnego o delegalizację partii politycznej Partia Razem, o
co wnosili prezesi Stowarzyszenia Koliber i Młoda Prawica.
Jakoś
najwyraźniej Jan Korab nie miał możliwości dotarcia do tego tekstu.
Uznał
natomiast, że dobry news trzeba zakończyć mocnym akcentem i wmontował
pytanie uczestniczki briefingu „Czy nie macie państwo problemu z
wiarygodnością?” Robert Biedroń odpowiada „Mamy.... „ jawnie żartując i kontynuując
wypowiedź: „Tak, o tyle, że opozycja do tej pory miała problem z wiarygodnością.
My chcemy to zmienić.” Ale tego już nie usłyszymy,
ponieważ autor za nic nie chciał zepsuć efektu.
Przedruki są możliwe pod warunkiem podania źródła publikacji
Przedruki są możliwe pod warunkiem podania źródła publikacji
© Dorota Ceran/ceran.press
Komentarze
Prześlij komentarz