FELIETONY
Księdza Adama Bonieckiego poznałam kiedyś przy okazji mojej pracy w TVP.
On tego z pewnością nie pamięta, nie ja bowiem przeprowadzałam z nim wywiad,
czuwałam tylko nad realizacją programu.
Ale ja pamiętam, bowiem urzekł mnie wówczas swoją niezwykłą kulturą,
uprzejmością, skromnością. Był dowcipny, czarujący... W trakcie rozmowy przed
kamerami wykazał się niebywałą erudycją ale także ogromnym dystansem do samego
siebie, opowiadał bowiem o swoich początkach na drodze do transcendencji, o
swoich wątpliwościach, błędach
i marzeniach.
i marzeniach.
Ksiądz Boniecki był przez lata redaktorem naczelnym polskiej edycji
„L’Osservatore Romano”, później, po śmierci Jerzego Turowicza, kierował
redakcją „Tygodnika Powszechnego”. Każdy jego artykuł, każda książka, która
wyszła spod jego pióra, każde wystąpienie publiczne to przeżycie kojące dla
wszystkich, którzy potrzebują moralnej busoli. Nie musisz być człowiekiem
wierzącym, by słowa księdza Adama wskazały ci, gdzie mieszka zdrowy rozsądek i
zwykła, ludzka przyzwoitość.
Sześć lat temu sekretarz prowincji ojców marianów (to zgromadzenie księdza
Adama Bonieckiego; był w latach 1993-1999 generałem tego zakonu) wydał mu zakaz
wypowiedzi
w przestrzeni publicznej w związku z jego rozmową na temat krzyża w sejmie („Kropka nad i”) oraz w związku z jego (przypadkowym zresztą akurat) spotkaniem z Adamem Darskim.
w przestrzeni publicznej w związku z jego rozmową na temat krzyża w sejmie („Kropka nad i”) oraz w związku z jego (przypadkowym zresztą akurat) spotkaniem z Adamem Darskim.
W tym roku cofnięto zakaz i teraz, po trzech miesiącach – znowu go
przywrócono.
Sekretarz prowincji pisze, co
następuje:
Ze względu
na dobro duchowe wiernych i w poczuciu odpowiedzialności za wypowiadane słowa,
które
w określonych kontekstach tworzonych faktów medialnych wywoływały wśród licznych wiernych dezorientację, m.in. co do nauczania Kościoła odnośnie moralnej oceny samobójstwa (KKK 2280-2282) oraz wprowadziły poważne zamieszanie a nawet zgorszenie, nade wszystko spowodowane opublikowanym 15 listopada 2017 roku wpisem na profilu facebookowym Forum LGBT, jednoznacznie wskazującym na poparcie przez ks. Adama Bonieckiego MIC organizacji tzw. mniejszości seksualnych, których działalność stoi w całkowitej sprzeczności
z nauczaniem moralnym Kościoła (por. KKK 2357-2359), w porozumieniu z ks. A. Bonieckim przełożony prowincji wycofał zainteresowanemu przywilej swobodnego wypowiadania się w mediach, pozostawiając jedynie możliwość współpracy z redakcją Tygodnika Powszechnego.
w określonych kontekstach tworzonych faktów medialnych wywoływały wśród licznych wiernych dezorientację, m.in. co do nauczania Kościoła odnośnie moralnej oceny samobójstwa (KKK 2280-2282) oraz wprowadziły poważne zamieszanie a nawet zgorszenie, nade wszystko spowodowane opublikowanym 15 listopada 2017 roku wpisem na profilu facebookowym Forum LGBT, jednoznacznie wskazującym na poparcie przez ks. Adama Bonieckiego MIC organizacji tzw. mniejszości seksualnych, których działalność stoi w całkowitej sprzeczności
z nauczaniem moralnym Kościoła (por. KKK 2357-2359), w porozumieniu z ks. A. Bonieckim przełożony prowincji wycofał zainteresowanemu przywilej swobodnego wypowiadania się w mediach, pozostawiając jedynie możliwość współpracy z redakcją Tygodnika Powszechnego.
Odpowiednie
kroki odnośnie karności i dyscypliny mające na celu naprawę tej sytuacji
zostały podjęte zgodnie z obowiązującym prawem, przedstawione zainteresowanemu
i przez niego przyjęte.
Ks. Piotr
Kieniewicz MIC, sekretarz prowincji
Warszawa, 18 listopada 2017
Nie
jestem biegła w prawie kanonicznym ani w nauczaniu Kościoła dotyczącym
samobójstwa czy mniejszości seksualnych. Ale wydaje mi się, że Kościół powinien być biegły w
miłości bliźniego. I jeżeli odbiera się głos człowiekowi, który właśnie tę
miłość i szacunek do człowieka głosi, to chyba szacowna instytucja zmierza w
ślepą uliczkę, gdzie już nie będzie miejsca na solidarność człowieczą, próbę
zrozumienia, studzenia złych emocji.
Źle się dzieje, jeżeli w polskim Kościele zabiera się głos Bonieckiemu,
ściga Gużyńskiego, zamyka usta Sowie i suspenduje Lemańskiego. Mądrzy ludzie
wam nie w smak, panowie? Mądry człowiek
to zakała? Nigdy nie mogłam zrozumieć intencji zdania „Błogosławieni ubodzy w
duchu.” I żaden ksiądz nie był w stanie mi tego sensownie wytłumaczyć. No to
teraz już rozumiem. Mądrość, duchowe, a zatem i intelektualne bogactwo to
ogromna przeszkoda, to wada. Łatwiej powodować maluczkimi, czyż nie?
Źle się dzieje, gdy w polskim Kościele panoszą się goście typu Rydzyka,
Oko
i Jędraszewskiego. Tego ostatniego pamiętam z czasów, jak papież uraczył nim moje miasto – Łódź. Kiedy opowiadał przed 2015 rokiem kocopoły o prześladowaniu księży, o tym, że władze zmierzają do rozwiązań na miarę obozów koncentracyjnych (sic! w łódzkiej archikatedrze te słowa padły!), nikt z was, hierarchio, się nie oburzył! Gdy agitował politycznie i z tym swoim świętoszkowatym zaśpiewem wołał „Wolną Polskę racz nam wrócić, Panie”, bo go III Rzeczpospolita brzydziła, nie reagowaliście. Kiedy zlikwidował łódzką Ekumeniczną Drogę Krzyżową, bo mu się za bardzo z „obcymi” kojarzyła, nie robiliście z tego sprawy!!!
i Jędraszewskiego. Tego ostatniego pamiętam z czasów, jak papież uraczył nim moje miasto – Łódź. Kiedy opowiadał przed 2015 rokiem kocopoły o prześladowaniu księży, o tym, że władze zmierzają do rozwiązań na miarę obozów koncentracyjnych (sic! w łódzkiej archikatedrze te słowa padły!), nikt z was, hierarchio, się nie oburzył! Gdy agitował politycznie i z tym swoim świętoszkowatym zaśpiewem wołał „Wolną Polskę racz nam wrócić, Panie”, bo go III Rzeczpospolita brzydziła, nie reagowaliście. Kiedy zlikwidował łódzką Ekumeniczną Drogę Krzyżową, bo mu się za bardzo z „obcymi” kojarzyła, nie robiliście z tego sprawy!!!
Pokaż mi swoich przyjaciół, a powiem ci, kim jesteś. Pamiętasz,
hierarchio, te słowa?
Komentarze
Prześlij komentarz