Posty

Artykuł i relacja filmowa - Lew nasikał mi w oko

Obraz
  Łódzki ogród zoologiczny pamiętam od najwcześniejszej młodości i wiąże się z nim pewna komiczna przygoda. Kiedy byłam dziewczynką może sześcio- , może siedmioletnią ojciec zabrał mnie tam na popołudniowy spacer. Głównie dlatego, że bardzo, naprawdę bardzo! chciałam zobaczyć lwa. Lew był najważniejszy. Zresztą, swojemu upodobaniu do wielkich kotów jestem wierna do dzisiaj. Wówczas zwierzęta nie miały wybiegów, które znamy ze współczesnych ogrodów, lecz żyły w klatkach.   Lew był nakarmiony, miał zapewnioną opiekę medyczną ale do dyspozycji miał może ze 40 metrów kwadratowych okratowanego klepiska.   Jedyną jego atrakcję stanowiły pory karmienia i… zwiedzający ludzie. W tej liczbie ja z ojcem, który wziął mnie na ręce, żebym sobie dobrze zobaczyła chodzącego w kółko króla zwierząt. W pewnym momencie lew się zatrzymał i… siknął. Strumień trafił prosto w moje oko. Ojciec najpierw się przestraszył, potem, kiedy zobaczył, że nic mi nie jest – zgiął się wpół ze śmiechu. Szybko...
Obraz
 

Felieton - Puscj wsjegda budzjet solnce?

Obraz
  Kiedy zobaczyłam zdjęcia z Buczy, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów   - zapłakałam. A w głowie zabrzmiała mi piosenka z czasów dzieciństwa – „Puscj wsjegda budzjet solnce”… Każdy kto należy do mojego pokolenia uczącego się obligatoryjnie rosyjskiego w szkole, tę piosenkę zna. Cudną, pro pokojową, pełną nadziei na lepszy czas. I zrodziło mi się pytanie – czy ten chłopczyk z piosenki, który na karteczce wymalował słoneczko, ten malcziszek – nie jest przypadkiem ojcem, a może dziadkiem gnoja strzelającego ludziom w tył głowy, żeby nie spojrzeć w oczy. Bo spojrzenie w oczy mogłoby może sprawić, że ręka zadrży smarkaczowi?                                       https://www.youtube.com/watch?v=aQPI_GXFano Dzień masakry w Buczy (symbolicznej już, ale przecież nie jedynej) sprawił, że to, co gdzieś głęboko we mnie siedziało jako sympatia, albo przynajmniej rozumienie rosyjskiej dusz...

Raport - Gmina Michałowo niesie pomoc (autorki: Dorota Bąbik i Eliza Stępień)

Obraz
  Fantastycznie zdajemy egzamin podczas wojny, którą rozpętał Władimir Putin. Sprawdzamy się jako sąsiedzi, jako Europejczycy, po prostu – jako ludzie. 99% działań na rzecz uchodźców z Ukrainy to praca i zaangażowanie prywatnych ludzi, organizacji pozarządowych i samorządów. Państwo w swojej rządowej emanacji robi tyle, że nie przeszkadza a i państwowe spółki, takie jak np. PKO BP, PZU, PGNiG, KGHM, przygotowały pakiety   funduszy i wspierają fundacje i organizacje pozarządowe. Jest też, oczywiście, projekt specustawy, który budzi poważne zastrzeżenia w wielu punktach. [1] Zwłaszcza w artykułach od 13 do 21, czyli tam, gdzie mowa o finansach. Jednak, kiedy Polacy niosą pomoc uciekinierom wojennym z Ukrainy, nie muszą obawiać się negatywnych konsekwencji prawnych, nie muszą robić tego pokątnie i z narażeniem własnej wolności. Mało tego, przedstawiciele władzy chętnie podpisują się pod działaniami pomocowymi mówiąc, jak Mateusz Morawiecki:   „Pomagamy po to, żeby naród u...