Felieton - Szczęście w nieszczęściu, czyli łódzkie kłopoty z KATARZYNĄ

 


Od kilku dni na wszystkich antenach pojawiła się informacja o zawaleniu się łódzkiej kamienicy. W Polskę poszło kilka przekazów, z których wynikałoby, że łódzkie kamienice są w  stanie uniemożliwiającym bezpieczną budowę tunelu średnicowego. Że poszkodowani ludzie pozostali bez pomocy i nikt się z  nimi nie kontaktuje. Że miasto mogłoby wreszcie zauważyć stan infrastruktury i wziąć się wreszcie za rewitalizację. To stwierdzenie zdumiało mnie najmocniej, jako że drugie imię Łodzi od wielu lat brzmi – Rewitalizacja.  A już najlepszym refleksem wykazała się dziennikarka jednej z komercyjnych stacji twierdząc, że ta katastrofa to wynik niezagospodarowania pustostanu. Nie chcę już wypominać poszczególnym redakcjom i dziennikarzom przekłamań i niedopowiedzeń. Nie chcę ich personalizować, bo nie chodzi o to, kto przekazuje, ale co.

Zatem – tłumaczę.

Tak, w Łodzi zawaliła się ściana kamienicy przy ulicy 1 Maja. Tym razem powodem nie były prace rozbiórkowe, lecz, można rzec – przeciwnie, prace budowlane. Konkretnie zaś, budowa tunelu średnicowego biegnącego pod kilkoma kwartałami zabudowanymi starymi, ponad stuletnimi kamienicami. Ogromna KATARZYNA, wiertło mające 13 metrów średnicy, sunie pod miastem obok nieco mniejszego, nazwanego FAUSTYNĄ.

Maszyny ryją na głębokości ok. 17 metrów po ziemią łącząc  dworzec Łódź Fabryczna z dworcami Łódź Kaliska i Łódź Żabieniec. Ryją już piąty rok.

Po drodze inwestor napotkał kilka problemów, które opóźniły prace. A to pojawiła się niespodziewanie studnia w okolicy Manufaktury, co spowodowało zapadnięcie się terenu pod ogrodem jednego z marketów, a to na drodze wiertła stanęły tzw. trudne grunty… Ktoś zapyta, czy nie można było w okresie przygotowawczym tego przewidzieć? No nie można było, ponieważ podziemna infrastruktura Łodzi od początku istnienia miasta była fatalnie zdokumentowana. I najlepsze współczesne prace przygotowawcze nie są w stanie przewidzieć, że gdzieś jest jakaś przedwojenna przestrzeń, skoro nikt jej nie naniósł na plany.

Kilka dni temu zawaliła się część kamienicy przy ulicy 1 Maja. To dla mieszkańców, oczywiście, trauma i zburzenie dotychczasowego życia. Zwłaszcza dla tych, którzy naprawdę nie mają do czego już wracać ani uratować ani jednego przedmiotu. Mieszkańcy na czas wiercenia zostali przeniesieni do hotelu. Jak wszyscy, pod których posesjami wędrowały Katarzyna i Faustyna. A wędrowały już m.in. pod ulicami Kilińskiego, Sienkiewicza, Piotrkowską, Zieloną…

Słuchałam wielu relacji w związku z kamienicą na 1 Maja. I nikt nie wspomniał, że jest to pierwsza, po pięciu latach prac, taka sytuacja. Że dotyczy budynku, który był wybudowany z górą 100 lat temu z piasku i mgły i nie był podpiwniczony. Ktoś powie, że Wawel jest starszy i stoi. Jasne, 100 lat, to żaden argument dla budynku. Ale tu nie tyle o wiek, ile o jakość chodzi. Niektóre domy przedwojennej Łodzi były budowane po najmniejszych kosztach, byle jak, byle szybciej. Było oczywiście całe mnóstwo kamienic solidnych, z piwnicami niczym schrony
i ścianami o grubości 50 centymetrów, jak w krzyżackim zamku. Sama w takiej mieszkałam, więc wiem na pewno. Ale akurat adres, o którym dzisiaj mówimy, nie należał do budowlanej elity międzywojnia. Nie dziwi więc tak bardzo to, co się wydarzyło.

Co dalej? Sprawą zainteresował się minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Spotkał się z prezydent miasta, Hanną Zdanowską i wojewodą – Dorotą Ryl oraz przedstawicielami spółki PLK SA, czyli inwestora.

W komunikacie UMŁ czytamy:

Wykonawca prac przekazał, że wszyscy mieszkańcy nieruchomości przy al. 1 Maja 23 oraz ul. Próchnika 44 otrzymali wsparcie z jego strony - prawne oraz materialne. Dla mieszkańców z lokali niebędących własnością Miasta Łódź wykonawca znajdzie mieszkania w innych lokalizacjach. Będzie też dążył do tego, żeby pokryć ewentualne różnice w nowych stawkach wynajmu. Wykonawca prac wspiera również od początku mieszkańców kamienicy przy al. 1 Maja 23 w procedurach uzyskiwania odszkodowań za poniesione straty materialne.

          

            Pozwolę sobie na refleksję, że to klasyczny przykład szczęścia w nieszczęściu. Ponieważ tym lokatorom, którzy przeniosą się do lokali w zrewitalizowanych (uwaga! rewitalizacja!) budynkach, de facto znacznie poprawi się komfort życia.

Dariusz Klimczak zobowiązał wszystkie strony do spotkania z mieszkańcami nieruchomości i poinformowania ich o przysługującym im, kompleksowym wsparciu. Miasto Łódź, nie czekając na dyrektywy ministra uruchomiło już infolinię dla wszystkich osób, które mają pytania i obawy związane z dalszymi pracami tarczy drążącej tunel średnicowy pod Łodzią. Numer, na który można dzwonić od dziś (13.09.2024) to (42) 638 40 00. Infolinia jest dostępna od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-16:00, we wtorki dostępna jest godzinę dłużej, do 17:00.

A w połowie września, czyli za kilka dni planowane jest wznowienie prac i Katarzyna ruszy w dalszą drogę. A wszystkim, którzy na jej trasie żyją życzę, by minęła ich szczęśliwie.



Polecam też materiał zrealizowany przeze mnie przed dwoma laty dla Klubu 500 - Łódź: 




 

                                WESPRZYJ ceran.press

https://zrzutka.pl/7vbfmv#description

 

 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Awantura w Zgierzu, czyli czego się nie dowiesz z Łódzkich Wiadomości Dnia (TVP3)

TVP3 - oglądalnośc? Nie ma.

Kobiety Konfederacji - majątek ruchomy