Obserwacja Wiadomości TVP - Katalog manipulacji
1-7.10. 2023
Przed wyborami parlamentarnymi 2023 roku Towarzystwo
Dziennikarskie po raz kolejny monitoruje „Wiadomości” TVP o godz. 19:30,
podobnie jak przed każdymi innymi wyborami od 2018 roku.
Obecny monitoring różni się od poprzednich tym, że nie
liczymy już ile czasu w materiałach „Wiadomości” zajmują wypowiedzi
poszczególnych polityków. Uznaliśmy, że to nie ma sensu ponieważ główny dziennik
informacyjny TVP nie podaje już wiadomości; jest telewizyjną transmisją
przekazu PiS do mas, propagandowym telewęzłem partii i rządu.
Liczymy natomiast ile materiałów dotyczy wyborów i referendum, ile razy pojawił się w nich Donald Tusk i ini kandydaci w wyborach, opisujemy jakie chwyty propagandowe stosują autorzy Wiadomości.
Nasz monitoring wspiera Fundusz Obywatelski im. Henryka
Wujca.
Andrzej Krajewski
w imieniu Zespołu Monitoringu
Towarzystwa Dziennikarskiego w składzie:
Dorota Ceran, Jerzy Modlinger, Anna Szewczuk, Dorota Bandurska, Stanisław
Jędrzejewski, Krzysztof Grzegorzewski.
Analiza mechanizmów manipulacji na
pięciu płaszczyznach:
1.
Manipulacja formą i gatunkiem –zmiana formuły i odstępstwo od reguł
gatunku, gdy nic tego nie uzasadnia.
2.
Manipulacja agendą – niezgodna z rzeczywistą ważnością selekcja i
segregacja informacji; także newsy wykreowane.
3.
Manipulacja informacją – wyrywanie informacji z kontekstu, przedstawianie
ich w zmienionym świetle z pozytywną bądź negatywną konotacją, stosowanie
trzech rodzajów dezinformacji
(disinformation, misinformation, malinformation), manipulowanie jej ważnością,
kłamstwo. Kreacja wydarzeń medialnych i wiadomości nieważnych.
4.
Manipulacja językiem i argumentacją – w przekazie słownym i na belkach
(paskach). Mechanizmy retoryczne (tropy, figury), mechanizmy dyskredytacji
manipulacyjnej – poniżanie przez fałszywe przypisywanie lub odmawianie cech
adwersarzowi. Nieuczciwie stosowana erystyka (sztuka argumentacji).
5.
Manipulacja obrazem i dźwiękiem dla emocjonalizacji przekazu, ilustracja
muzyczna obca w serwisach informacyjnych. Manipulowanie obrazem steruje
emocjami widza i wprowadza go w błąd.
PODSUMOWANIE
Po pierwsze, program ten niemal całkowicie stracił swoją wartość informacyjną – a jest to podstawowy cel serwisu informacyjnego.
O ile jeszcze dwa tygodnie temu były materiały, które o czymś istotnym
informowały, tu informacja
występowała szczątkowo i nic nowego widzowi nie wnosiła.
Po drugie, wszystkie przekazy, nawet
jeśli wydawały się neutralne lub miały polityki nie dotyczyć, były podporządkowane celom
politycznym. Nawet tzw. informacje miękkie
(infotainment) albo pozytywne stawały się pretekstem do pochwał pod adresem
władzy i ataków na opozycję, nawet jeśli związek tych informacji z opozycją czy
władzą był słaby lub żaden.
Nawet w sprawie wypadku drogowego władza musiała się
pochwalić swoją sprawczością i operatywnością.
Nawet sprawę zamieszek po meczu w Holandii władza
musiała wykorzystać w swojej propagandzie wyborczej, a przy okazji jako
pretekst do szczucia Polaków na jeden z krajów Europy Zachodniej.
Po trzecie, przekazy były w stu procentach kompatybilne z przekazem partyjnym
PiS i w całości miały spełniać oczekiwania władzy. Niemal zawsze reporter ogłaszał jakieś tezy lub
wygłaszał opinię, bo tak powiedział Jarosław Kaczyński lub jakikolwiek inny
polityk PiS (najbardziej wymowne jest całkowicie wierne powielenie narracji
Glapińskiego w newsie o stopach procentowych).
Po czwarte w omawianym tygodniu „Wiadomości” całkowicie
zdominowała propagandowa zasada powtarzalności (której znaczenie dostrzegał Josepf Goebbels, twórca
propagandy III Rzeszy).
Uporczywa powtarzalność prowadziła
do złamania innych, prawdziwych zasad rządzących informacją: ekonomii,
bliskości, istotności, aktualności, wreszcie lokalności (o etyce dziennikarskiej nie wspominając).
Powtarzano dosłownie wszystko i na
każdej płaszczyźnie:
- tematy (imigranci, bezpieczeństwo militarne, zapora)
- ataki na te same podmioty (Tuska, PO i KO, UE, etc. nieznacznie
uzupełniając listę, np. o PSL)
- te same newsy i nawet taka sama ich zawartość (setki,
obrazki, przebitki- recycling informacyjny); nawet paski były zbieżne lub
identyczne, co jest autoplagiatem;
- identyczne klisze językowe i
mechanizmy manipulacji treściowe, werbalne i niewerbalne, jedynie eskalowane i
czasem uzupełniane.
W rezultacie z „Wiadomości” jako programu informacyjnego dosłownie niczego nie
można było się dowiedzieć.
Opisane działania nie mają żadnego
innego celu i sensu, poza propagandowym.
Kłamstwa i insynuacje pod adresem konkretnych osób
fizycznych i organizacji czy instytucji, mogą być przedmiotem postępowania sądowego o zniesławienie.
Wciąż jednak problemem pozostają szkody wywołane
takim działaniem w przestrzeni publicznej – przede wszystkim wśród odbiorców manipulowanych i
ogłupianych takim przekazem.
Powoduje on dalsze pogłębienie społecznych podziałów, dezintegrację rodzin,
grup społecznych i środowisk, eskalację agresji i nienawiści, słowem –
gwałtowne i stałe obniżanie norm społecznych.
Wydanie
z dn. 1 X 2023
Wydanie
ma charakter regularny (czołówka, tyłówka, studio) – podobnie jak wszystkie
analizowane dalej. Analiza pierwszego w badanym okresie wydania jest siłą
rzeczy bardziej obszerna – wiele stosowanych mechanizmów propagandy i
manipulacji, a nawet samych treści jest powtarzanych w następnych wydaniach.
Prowadząca wydanie Danuta Holecka mówi o
„wielkiej mobilizacji partii politycznych przed wyborami”, ale stosuje
manipulację: zapowiada tylko konwencję PiS w Katowicach, pomijając „Marsz
miliona serc” organizowany przez Koalicję Obywatelską (chwyt pars pro toto –
część zamiast całości).
Flesz
zawiera:
a)
fragmenty z konwencji PiS (wypowiedzi J. Kaczyńskiego i E.Witek – zajawka
znacznie dłuższa od pozostałych);
b)
kryzys imigracyjny w Europie (wypowiedzi tylko premier Meloni i mieszkańca pogranicza
serbsko-bośniackiego, który czuje się zagrożony);
c)
obecność prezydenta Dudy na polonijnej Paradzie Pułaskiego w Nowym Jorku.
Występuje
manipulacja agendą (ważność wydarzeń) – ani słowa o „Marszu miliona serc”, za
to kryzys imigracyjny daleko od granic Polski i wizyta prezydenta bez większego
znaczenia dyplomatycznego (nie spotkał się z prez. Bidenem w Białym Domu, ani z
żadnym ważnym politykiem amerykańskim).
1.
„Bezpieczeństwo stawką wyborów” – news dotyczy konwencji PiS w
Katowicach. W zapowiedzi Holeckiej jest manipulacja: „wyborcy z całej Polski
przyjechali do katowickiego Spodka, by porozmawiać o najważniejszych sprawach i
problemach, w tym przede wszystkim – o bezpieczeństwie w każdym wymiarze i o
obronie granic”. Jest to nieprawda – podczas konwencji (całe nagranie
dostępne na Youtube) nie było możliwości żadnej rozmowy z wyborcami i zadawania
pytań. Można było tylko słuchać wystąpień polityków, a jedyna rola słuchaczy
sprowadzała się do oklasków, skandowania imion i nazwisk, śpiewania „Polska,
biało-czerwoni”.
Materiał
Piotra Pawelca – zapowiedziany jako „rozmowa” z tymi wyborcami. Autor manipuluje
słowami: „w Katowicach, w sercu Śląska, zabiło polityczne serce Polski” – rozszerzając
podmiot, partię PiS, na całą polityczną Polskę (erystyka). Potem następują
dwie setki z wypowiedziami mieszkańców, powtarzających narrację władzy (rząd
jest dobry, nie jest proniemiecki, itd.). Słowa-klucze w materiale to:
bezpieczeństwo, „murem za polskim mundurem”, obrona granic. Pawelec pozwala
sobie na nieuprawnioną ocenę publicystyczną: „wszystko to jest naprawiane po zaniedbaniach
rządów Tuska” (dyskredytacja, imputowanie). Te słowa ma uwiarygadniać
wypowiedź Kaczyńskiego jako autorytetu (źle zmontowana, z dłużyznami). Po niej
następuje powtórzenie tez z serialu „Reset”: o rzekomym oddaniu połowy Polski
Rosjanom, o „szokującej koncepcji kapitulacji i osłabiania armii na wschodzie”
– uzupełnione setką Jadwigi Wiśniewskiej, czyli erystycznym argumentem z
autorytetu (popierany polityk zamiast wojskowego lub eksperta w zakresie
obronności). Rzekome zagrożenie to także imigranci – reporter wykorzystuje
obrazy przepychających się migrantów z Lampedusy, sugerując bliskość tego
zagrożenia. Tu znowu autorytetem jest polityk PiS, rzecznik Piotr Mueller. W
tle za posłem są liczne banery kandydatów tej partii, poustawiane wokół Spodka.
Dalej
Pawelec legitymizuje referendum, określając pytanie o imigrację jako
„fundamentalne”. Manipulacja jest dwojaka: po pierwsze, reporter uczestniczy w
ten sposób w rządowej kampanii referendalnej (nie takie jest jego zadanie), po
drugie, odwraca uwagę od afery wizowej, za którą jest odpowiedzialny rząd
(ministrowie Rau i Wawrzyk). „Rozbiórka zapory na granicy” to temat zastępczy,
wygenerowany z pojedynczej, marginalnej wypowiedzi Jany Shostak (retoryczne
wyolbrzymienie). W rzeczywistości takie działanie nie jest przewidziane w
żadnym z programów wyborczych partii opozycyjnych.
Materiał
uzupełniany jest setkami z przemówień polityków na konwencji (Morawieckiego,
Kaczyńskiego), ale o marginalnym znaczeniu, nic nie wnoszących (jak np.
„Ruszamy w drogę!”, „Czy w ogóle będzie Polska”). Mają one charakter
perswazyjny, ale żadnej wartości informacyjnej.
Pawelec
kończy materiał standupem (rzadko stosowanym), by raz jeszcze w afirmatywnym
tonie przypomnieć główne przesłanie konwencji PiS. Zabieg ten ma charakter
wyłącznie perswazyjny – widzowie nie dowiadują się niczego nowego.
Działania
niewerbalne:
W
materiale wmontowano fragmenty skandowania: „Zwyciężymy!”, „Do Berlina!” (pod
adresem Tuska) wzmocnione uderzeniami w mikrofon, i jeszcze uzupełnione
transkrypcją. Jest to wtręt zbędny i pozbawiony treści – ale ma wymowę
perswazyjną, pokazuje mobilizację i entuzjazm zebranych czy wrogość wobec
głównego celu ataku, Donalda Tuska (perswazja przez obraz i dźwięk, złamanie
zasady ekonomii w materiale).
Narracja
z „Resetu” jest wzmocniona infografiką – animowaną mapą Polski w kolorze
zielonym z pojawiającymi się nazwami miejscowości na linii Wisły i gwałtownym
zaczerwienieniem lewej strony mapy. Jest to manipulacja przez chromatykę[1]
- kolor zielony powszechnie kojarzy się ze spokojem, zdrowiem i witalnością,
czerwony zaś – z chorobą, alarmem, stanem zagrożenia. Przypomnijmy, że
infografika ma służyć czytelnemu przedstawieniu i łatwiejszemu przyswojeniu
przez widza informacji, a nie tez publicystycznych i narracji wymyślonej
przez partię władzy i sprzyjających jej pracowników mediów.
Odnotujmy
jeszcze manipulację w przekazie o imigrantach: pokazano obrazy przepychających
się i szarpiących między sobą czarnoskórych przybyszów. Jest to hiperbola i
eskpozycja agresji, wmontowana w przekaz.
2.
„Polityka w służbie ludziom” – materiał Dominika Cierpioła,
podobnie jak poprzedni, jest promocją propagandy władzy. Nacisk położono na
bezpieczeństwo socjalne i retorykę godnościową. Słowa-klucze to: „bezpieczna
Polska”, „suwerenna Polska”, „godne życie”.
Materiał otwierają dwie setki z wypowiedzi mieszkańców Podkarpacia,
chwalących władzę za „inwestycję” i „zapewniony byt”. Rzekomo „takie wypowiedzi
słychać w całym kraju”, ale reporter ich nie przedstawia (nieuprawnione
rozszerzenie podmiotu). Ze strony polityków w materiale nie ma konkretów. Są jedynie
hasła wyborcze i deklaracje o przywróceniu Polakom bezpieczeństwa i godnego
życia – powtarzają je Beata Szydło (brefing) i Elżbieta Witek (fragment
konwencji PiS). Z wypowiedzi ministra-pełnomocnika ds. niepełnosprawnych, Pawła
Wdówika, wybrano tylko słowa o tym, jak rzekomo PO „nie zajmowała się
niepełnosprawnymi” – bez konkretów, bez dowodów.
Zwraca
uwagę wypowiedź J. Kaczyńskiego, również wycięta z konwencji: „To jest, proszę
państwa, dzisiaj nasz cel. Cel możliwy do zrealizowania. Ale on w najwyższym
stopniu nie odpowiada naszym sąsiadom, a także i niektórym innym”. Wypowiedź jest pozbawiona konkretów, za to
pełna pustosłowia: powtórzeń leksykalnych, zwrotów do publiczności, namnażania
przymiotników i spójników – w tym sensie została źle wybrana, bo nie ma
wartości informacyjnej. Celem tego wyboru nie jest jednak informacja, tylko agon
i ekspozycja ksenofobii – a to przez atak na sąsiednie kraje i jakichś
niesprecyzowanych „innych”. Wypowiedź zawiera insynuację w postaci imputowania
intencji.
W
afirmatywnym tonie wobec polityki socjalnej PiS wypowiada się reporter – ale
też bez konkretów. Brak autorytetów prawdziwych: np. ekonomistów, inwestujących
w gospodarce podmiotów i ich przedstawicieli, etc. Brak również danych
statystycznych, które mogłyby politykę władzy uwiarygadniać. Materiał w całości
o niczym nie informuje, a jest powtórzeniem propagandowych haseł władzy. Jako
taki, nie ma racji bytu w magazynie informacyjnym.
W
przekazie niewerbalnym splitscreen w tle słów o rzekomych
„głosach w całej Polsce”, które chwalą politykę PiS. Ma on uwiarygadniać słowa
reportera, bo takich głosów przecież w materiale nie ma. Zwracają uwagę
przebitki, w których występują niemal wyłącznie rodziny z dziećmi (tradycyjny
model rodziny), w tym np. ojcowie noszący małe dzieci. Ci, którzy widzieli
konwencję PiS w całości, mogą skojarzyć to ze słowami E. Witek o wzruszającej
opiekuńczości młodych mężczyzn.
Wpływ
poprzez dźwięk – w trakcie przemówienia Witek na konwencji, mikrofon zbierał
odgłosy pokrzykujących małych dzieci. Powodem mogła być zła realizacja dźwięku
na konwencji (pogłos mówiących, zbieranie dookólne zamiast kierunkowego) – ale
w efekcie powstaje wrażenie, że PiS to partia sprzyjająca zwłaszcza małym
dzieciom. Widoki i ogłosy małych dzieci mają wzruszyć widza, i wzruszenie to
odnieść do programu PiS-u.
Ministra
Wdówika (osobę niewidomą) pokazano również w celu perswazyjnym, ponieważ jego
wypowiedź sprowadzała się do oskarżenia i nie miała wartości informacyjnej. Chodzi
jednak o to, by pokazać niepełnosprawnego, troskliwie wprowadzanego na scenę, z
psem-przewodnikiem u boku (argumentacja emocjonalna, wzruszenie, patos).
Wzmocniono przekaz przebitką na niepełnosprawnego uczestnika konwencji na
wózku.
3.
„Jarosław Kaczyński: nie dla systemu Tuska” – to kolejny
materiał propagandowy z wykorzystaniem konwencji. Osią tematyczną jest teza
Kaczyńskiego o tzw. „systemie Tuska”. Zapowiedź Holeckiej składa się głównie z
cytatów z prezesa.
Materiał
otwiera – pozornie bez związku – obrazek ze stacji benzynowych. Padają
argumenty o tym, że przedwyborcza obniżka cen benzyny na Orlenie i tankowanie
na zapas to histeria, którą ma wzniecać opozycja. Ani słowa o faktycznym
tankowaniu do kanistrów (nawet przez jednego z posłów PiS). Okazuje się, że
materiał ma uwiarygadniać Orlen jako „multikoncern energetyczny”, dzięki
któremu energia w Polsce jest tania – zaś opozycji przypisuje się chęć jego
dekoncentracji i prywatyzacji (bez żadnych dowodów). Przemilcza się fakt, że
Orlen jest monopolistą na rynku paliw, zarządzanym przez byłego polityka PiS
oddanego władzy, i że koncern sprzedał 35% udziałów Saudi Aramco oraz
węgierskiemu MOL, powiązanemu z Rosją.
Jedynym
dowodem na istnienie „systemu Tuska” ma być wypowiedź Kaczyńskiego z konwencji:
o rzekomym wysokim bezrobociu, wyjazdom za granicę, wyprzedaży majątku
(jakiego? komu? kiedy?). Oskarżenia nie są poparte przykładami i dowodami. Nie
uwzględnia się ważnych kontekstów, takich jak światowy kryzys ekonomiczny z
2008 roku, powszechna recesja w Europie
i konieczność oszczędzania. Z drugiej strony – polityki socjalnej PiS, wskutek
której część beneficjentów przestała pracować, nie rejestrując się w Urzędach
Pracy. Mamy uwierzyć w sprawczość partii władzy, ale nikt nie wyjaśnia
mechanizmów tej sprawczości (uproszczony przekaz). Nie ma też mowy o wysokiej w
Polsce inflacji bazowej i manipulacjach na rynku paliwowym
Narrację
ma uwiarygadniać statystyka bezrobocia, ukazana w postaci słupków na osi czasu.
Zwraca uwagę kolorystyka: słupki są w kolorach takich samych, jak wybrane przez
partie (PO – pomarańczowy, PiS – niebieski). Jednak i tu występuje manipulacja.
Bezrobocie za Tuska jest określane jako „dwucyfrowe” (hiperbola, erystyczne
rozmydlenie – w rzeczywistości bywało jednocyfrowe, a najwyższa wartość to 13%.
W omówieniu prawej strony wykresu mowa jest o spadku nawet do „pięciu procent”
– podczas gdy jest to najniższa wartość na wykresie, występująca tylko raz. Bezrobocie za PiS rzeczywiście jest niższe,
ale Diaz nie mówi, że zaczęło spadać już po 2013 r.
W
materiale Damian Diaz porzuca rolę reportera na rzecz roli partyjnego
propagandzisty: „Rząd Tuska w kryzysie zostawiał Polaków samym sobie. Ekipa
prawa i Sprawiedliwości w czasie pandemii wprowadziła bezprecedensowe
wsparcie”. Diaz manipuluje porównaniem, m. in. stosując nierówne sobie opisy
podmiotów: pejoratywny „Rząd Tuska” i afirmatywna „Ekipa Prawa i Sprawedliwości
(aroganckie użycie samego nazwiska polityka zderzone z pełną nazwą partii jako
wyrazem szacunku). Za hiperbolami (zostawianie samemu sobie, bezprecedensowe
wsparcie) nie idą żadne dowody.
Przerywnik:
4. „Inwazja na Europę trwa” – materiał o tematyce zagranicznej: kryzysie
imigracyjnym. Napis na belce to metafora militarna i jednocześnie hiperbola,
podkreślenie ciągłości procesu. Zapowiedź Holeckiej jest wymierzona w Niemcy i
„eurokratów z Brukseli” (inwektywa zbudowana przez zamiennię w rzeczowniku
biurokrata). W jednym zdaniu afirmowani są Włosi (prowadzą politykę pomocy w
Afryce), a krytykowani Niemcy (przypomnieli sobie o kontroli na szlaku
bałkańskim) i Komisja Europejska (forsuje „przymusową relokację”). Dzięki temu
przemieszaniu informacji i kłamliwej perswazji widzowie wiedzą, co mają myśleć
o kryzysie.
Kamil Trzaska
relacjonuje temat m. in. z Grecji i pogranicza serbsko-bośniackiego – a zaczyna
od budowanej kilkukilometrowej zapory (skojarzenie z zaporą na granicy Polski),
a potem opisuje niebezpieczną sytuację na pograniczu serbsko-bośniackim. W
materiale zwracają uwagę wykorzystane autorytety: minister Zbigniew Rau
(zamieszany w aferę wizową, o czym ani mowy), Giorgia Meloni (premier Włoch,
partyjnie sprzymierzona z PiS), Artur Wróblewski, „ekspert ds.
międzynarodowych” Uczelni Łazarskiego (jaka funkcja na uczelni? jaki tytuł
naukowy?) i jednocześnie kandydat
PiS w wyborach, co pokazano na belce w czasie krótszym
od 1 sekundy. Minister Rau oskarża Niemcy o celowe ułatwianie przejazdu
imigrantów do Europy po to, by relokować je do innych krajów – rzekomo wg
włoskiej opinii publicznej, niemieckie NGO’s mają wynajmować w tym celu statki.
Oskarżenia nie są w żaden sposób zweryfikowane przez reportera (powinien
dotrzeć do ich źródła!), za to wzmocnione wypowiedzią Olafa Scholza, który
konieczność ochrony zewnętrznych granic UE motywuje... sytuacją Niemiec, w
których imigrantów jest za dużo. Koniec materiału ma wymowę propagandową:
fragment wypowiedzi Kaczyńskiego z konwencji o polityce migracyjnej i
stwierdzenie Trzaski, że PiS osiem lat temu „powiedział polityce migracyjnej –
nie”, a „w październiku w referendum zagłosują Polacy”. Jest to agitacja na rzecz władzy i promowanie organizowanego przez nią referendum –
a nie informacja.
Na poziomie niewerbalnym – poza
obrazami tłumu krzyczących, agresywnych imigrantów, zwraca uwagę jeszcze
wypowiedź Raua z wywiadu z Rachoniem. Fragment jest nie tylko bardzo długi (aż
20 sekund), ale mocno wyeksponowano w nim Rachonia, pokazując go w długich
ujęciach. Rachoń pełni tu funkcję
uwierzytelniającą, automarketingową, ma też
przypominać widzom o serialu Reset i jego tezach.
5. „Gangi migrantów paraliżują
Szwecję” – jest to relacja Dawida Elsnera ze
Sztokholmu, połączona z krótkim materiałem o problemie imigranckim w Szwecji.
Dla podkreślenia jej ważności Danuta Holecka zapowiada reportera na stojąco,
przed dużym telebimem (perswazja
przez formę, przydanie ważności tematowi, także
przez lajfa). Z materiału, zawierającego głównie setki Polaków mieszkających w
Szwecji, widzowie nie dowiadują się niczego nowego. Nie było żadnych nowych,
spektakularnych wydarzeń w Szwecji – wspomniane gangi działają w Szwecji od
dawna. Sam problem z imigrantami, nie tylko w Szwecji, ale i w innych krajach
skandynawskich, znany jest od wielu lat i wielokrotnie był omawiany (por.
problem zamieszek w Sztokholmie, Malmo, czy niebezpieczną dzielnicy
Pakistańczyków w Oslo). Nie ma tu żadnej nowej informacji. Materiał ma jedynie
umacniać budowaną wokół kryzysu imigracyjnego wspólnotę zagrożenia (mechanizm retoryczny treści).
6. „Zamach w Ankarze” – materiał o zamachowcach strzelających do
strażników, a mających się wywodzić z Kurdystanu. Dalej następuje krótki news o
wyborach na Słowacji – ma on wymowę krytyczną, bo prowadzący go Wojciech
Tymiński podkreśla, że zwycięska partia będzie blokowała kolejne sankcje UE na
Rosję i wsparcie Brukseli dla Kijowa. Zwycięska opcja nie wywodzi się z prawicy.
Interludium: o niemieckiej prasie „zaangażowanej w
kampanię Tuska”, o serialu „Dewajtis”, który jest „hitem telewizyjnej Jedynki”.
Pierwsza zapowiedź ma uderzyć w Donalda Tuska (dyskredytacja sztandaru –
sugestia zdrady na rzecz Niemiec), a druga jest nielegalną autopromocją.
7. „Parada Pułaskiego –
manifestacja polskości” – to
relacja z udziału prezydenta Dudy w tej paradzie. Następuje relacja Rafała
Stańczyka na żywo z Nowego Jorku, potem news, który w afirmatywnym tonie
opowiada o udziale prezydenta w „ogromnym marszu” (hiperbola).
Materiał jest relacją z wydarzenia, przeprowadzoną poprawnie, o wymowie
pozytywnej – podkreśla ją entuzjastyczny ton w relacji Stańczyka i towarzyszące
mu tłumy. Można go zakwalifikować do newsów z dziennikarstwa kulturalnego.
Obecność ministra Glińskiego też jest w tej sytuacji spodziewana. Natomiast
przemilcza się fakt, że Duda nie został zaproszony do Białego Domu, nie doszło
do dwustronnego spotkania z prezydentem USA Bidenem ani z żadnym innym
politykiem.
Materiał posłużył dla zbudowania kontrastu z
kolejnym, atakującym Marsz Miliona Serc.
8. „Agresja i frekwencyjna klapa” – materiał o jawnie kłamliwej wymowie i zapowiedzi,
ponieważ frekwencja była znacznie większa niż rzekome policyjne statystyki
mówiące o 60 tys. uczestników. Dowodzą tego zdjęcia lotnicze i relacje
telewizyjne na żywo, których TVP nie pokazała. Rzecznik policji kilka dni po
marszu odciął się od podawanych danych, nie chcąc, by Policja była uwikłana w
spór na temat frekwencji (oświadczenie pokazała telewizja TVN24). Ratusz
podawał liczbę ok. 1 mln uczestników. Żadna z podawanych liczb nie została
ostatecznie zweryfikowana.
Napis na belce jest nie tylko kłamstwem – przez
potoczny język ma ośmieszać marsz, a przez hiperbolę i odwrócenie znaczeń
przedstawić go w negatywnym świetle. Dokonano tu odwrócenia znaczeń i
konotacji – dowcip językowy na banerach i
rozmaitych transparentach pokazano jako agresję i nawoływanie do nienawiści.
Rzekoma agresja sprowadzała się pokazania dwóch zachowań: jednego wulgarnego pod adresem
władzy, drugiego o ewidentnie kpiarskim charakterze. Reporter pod adresem tego
uczestnika powiedział: „będę się za pana modlił”. Słowa to ewidentnie
skandaliczne, niemające nic wspólnego z pracą dziennikarza – bo nie były
pytaniem, a komentarzem, i to ingerującym
w prywatną sferę światopoglądu i wyznania rozmówcy. Ten zareagował na nie kpiarsko, mówiąc do
reportera: „nie śmiej modlić się za mnie” i naśladując przy tym wokalistów
muzyki metalowej (tzw. growling). Sytuacja miała ewidentnie charakter
sarkastyczny – została kłamliwie
zinterpretowana jako agresja.
Materiał Małgorzaty Gałki jest pełen manipulacji i
nieuczciwych sztuczek. Przede wszystkim występują tu liczne wyrwania z
kontekstu, pokazywanie krótkich fragmentów wypowiedzi Tuska i polityków KO, tak
by nic z nich nie wynikało lub by można było je kontrastować z komentarzem (nie informacją!) prowadzącej. Poruszono sprawę p. Joanny z Krakowa,
która stała się pretekstem do organizacji marszu (kobiecie, podejrzanej o
ukrywanie środków aborcyjnych, policja kazała się rozebrać i nago kucać podczas
badania lekarskiego w szpitalu). Z wypowiedzi p. Joanny wyrwano fragment:
„jestem kochanką – chyba niezłą” - by
nasunąć widzowi skojarzenia z prostytutką (wulgarna dyskredytacja moralna). Joanny rzekomo nie zaproszono na marsz, ale nie ma wyraźnego
potwierdzenia tego faktu: zamiast niego jest wykorzystanie wypowiedzi
ewidentnie nieprzygotowanego do rozmowy Borysa Budki (dyskredytacja poznawcza). Całości dopełnia bezczelne zachowanie Gałki,
która w ostrym tonie strofuje uczestnika marszu za typowe, normalne zachowanie
na paradach i manifestacjach – dmuchanie w plastikową trąbkę.
Informacja o nieoficjalnych statystykach policji nt.
60 tys. osób na Rondzie Dmowskiego, a potem o 100 tys. na trasie przemarszu
jest również kłamliwą dezinformacją (czy w jednym momencie? jaka metoda
badania?). Jest to chwyt pars
pro toto – organizatorzy i Ratusz podawali
ogólną liczbę wszystkich uczestników w marszu, który przemieszczał się,
wypełniając całą trasę przez kilka godzin.
Kłamstwa w obrazie: zdjęcia wykonywano wyłącznie w
bliskim planie, brak zdjęć z odległości i z innych perspektyw, a tym bardziej
zdjęć lotniczych, które pokazywały faktyczną frekwencję i skalę wydarzenia.
Mogli to ocenić widzowie TVN i TVN24, które w całości transmitowały i
relacjonowały wydarzenie. TVP na żadnej ze swoich anten go nie pokazała.
9. „Człowiek Berlina w Warszawie – materiał Marcina Szypszaka o wyjątkowo napastliwej
i agresywnej wymowie, wymierzony w Donalda Tuska. Początkowo sugeruje się, że
ma to być przegląd niemieckiej prasy, która wspiera opozycję.
W dalszym ciągu jednak materiał oparty jest głównie
na fałszywych tezach Szypszaka, zgodnych z przekazem partyjnym PiS – że Tusk
jest zdrajcą działającym na rzecz Niemiec, który wykonuje polecenia Angeli
Merkel w sprawie przymusowej relokacji, podniesienia wieku emerytalnego, jest
sprawcą „polityki resetu” itp. Przekaz mają uwiarygadniać wypowiedzi
Morawieckiego i Kaczyńskiego z konwencji w Katowicach, a także podstawione
fałszywe (bo stronnicze) autorytety: Dorota Kania, Piotr Nisztor, Adrian
Stankowski. Wszyscy wymienieni pochodzą ze środowisk medialnych wspierających
PiS, a wcześniej inne partie prawicowe. Kania jest także współautorką kilku
publikacji z cyklu „Resortowe dzieci”, w których oskarża wszystkich polityków i
liczące się grupy społeczne, które nie są związane z PiS lub prawicą, że
pochodzą z kręgu dawnej Milicji Obywatelskiej, UB lub SB.
Spodziewanym chwytem są wyrwane z kontekstu
wypowiedzi Tuska (tym razem „Danke fuer alles”, nie „fur Deutschland”), a także
fragmentów wypowiedzi z mediów niemieckich. W materiale nie ma żadnego
specjalisty czy naukowca. Narracja ma służyć temu, by zakwestionować karierę
międzynarodową Tuska jako polskiego polityka w Europie, a jego samego
zdyskredytować, atakując go pod względem moralnym i wulgarno-ekonomicznym (bez
Niemiec byłby rzekomo „nikim”). Nie ma żadnego dowodu na prezentowane tu
kłamstwa.
W przekazie niewerbalnym występuje wyjątkowo dużo
mechanizmów: nakładanie prążkowanej tekstury na ekran, manipulacja chromatyką
(dominacja szarości, barwy niebieskiej, granatowej), zrywanie i wyszarzenie
obrazu, niczym zakłócenia telewizyjne obrazu na kadrze z Tuskiem i Merkel.
Zwraca uwagę split screen, w którym zestawia się Tuska, Merkel i innych
polityków z agresywnym tłumem imigrantów.
10. Haniebne słowa kandydatki
Tuska – jest to atak na jedną z mało znanych kandydatek
KO, Karolinę Kaczor-Hanuszewicz, która miała powiedzieć, że wstydzi się, iż
jest Polką. W podprowadzeniu Holecka pyta: „Czy są Państwo dumni, że są
Polakami? Ja też!” - jest to perswazyjne zachowanie, niemające nic wspólnego z rolą prezentera serwisu
informacyjnego, który nie powinien wygłaszać oświadczeń.
W materiale Jana Koraba chodzi o incydentalną
wypowiedź młodej kandydatki, która – poza powyższym – krytykuje wyborców PiS:
„ograniczeni, nieobyci, być może niewiedzący, co się o nich sądzi!”. Koraba nie
interesuje, czy tak naprawdę jest – nie podaje żadnych badań tego elektoratu,
sam niczego nie sprawdza, nie weryfikuje stereotypu, krytykuje go bez
jakichkolwiek podstaw.
Fragmenty wypowiedzi kandydatki, niekiedy ostre, a
nawet wulgarne, są przedstawiane jako standard postępowania (chwyt pars pro toto) i mają być akceptowane przez polityków KO i samego
Tuska, bo kandydatka... występuje z nimi na zdjęciach, co niczego nie dowodzi.
Kaczor-Hanuszewicz nie jest rzeczniczką partii, ani nawet jej młodzieżówki, nie
jest jej posłanką, ani tym bardziej Tuskiem. Same wypowiedzi podane w sposób
manipulatorski: nie wiadomo, kiedy zostały wypowiedziane, skąd pochodzą, jaki
jest ich kontekst. Kojarzenie ich z wyżej wspomnianymi zdjęciami to manipulacja przez obraz, mająca na celu zaatakować polityków KO z Tuskiem
na czele. Korab nie informuje, tylko zjawisko komentuje. Autorytetem jest E.
Witek, która podczas konwencji zwraca się wprost do kandydatki, imputując jej
nienawiść do Polski – podczas gdy ze słów kandydatki wynika coś innego (kłamliwa interpretacja krytyki jako nienawiść, dyskredytacja moralna, poznawcza, psychologiczna). Poza tym przywołuje się wypowiedzi A. Seweryna, K.
Jandy, D. Olbrychskiego, krytyczne pod adresem PiS i ich elektoratu – stare,
wielokrotnie powtarzane.
11. „Bezradność czy obsesja?” - atak na KO
za rzekome „nieodpowiadanie na ważne pytania.
Materiał zaczyna się od wyrwanych z kontekstu
pojedynczych epitetów i zwrotów Tuska pod adresem PiS (mozaikowa forma
podawania), pozbawionych pierwotnej treści i sensu przekazu. Demonstracyjnie
liczy się te zwroty niebieskimi tłustymi cyframi na split screenie (manipulacja przez obraz,
hiperbola, reductio ad absurdum).
Materiał składa się TYLKO z tej zbitki. Nie ma jakiegokolwiek waloru informacyjnego,
ani nawet opiniotwórczego. Jest wideoklipem, a nie newsem.
12. Święto kina patriotycznego – news o festiwalu filmowym „Niepokorni, niezłomni,
wyklęci” i nagrodach tegorocznej edycji. Materiał bez znaczenia propagandowego
13. „Serial milionów serc” – jest materiałem autopromocyjnym, reklamującym własny
serial „Dewajtis”. Stanowi nielegalną autopromocję, co precyzują przepisy o
radiofonii i telewizji.
Wydanie
z dn. 2 X 2023
Flesz: materiał z konwencji PiS w Katowicach z
niedzieli, o rzekomych naciskach ze
strony Tuska o przyjmowanie imigrantów do Polski, o Marszu miliona serc jako o
„ulicznej paradzie agresji i nienawiści”. Jak wynika z zapowiedzi, „Wiadomości”
w pierwszych materiałach nie informują o niczym nowym, odgrzewając tematy z
wczoraj.
Program prowadzi Edyta Lewandowska.
1. „4 razy nie – drogą do dobrej
przyszłości” – materiał dotyczy przekazu konwencji
PiS. Napis na belce jest w istocie sloganem wyborczym, a nie informacją[2].
Słowa-klucze się powtarzają, a konwencja jest opisywana jako „największa i
najbardziej spektakularna w historii” (ocena, hiperbola).
Materiał Krzysztofa Nowiny-Konopki ma konstrukcję
niemal identyczną jak poprzednia (klaka z uderzeniem w mikrofon i podpisami),
fragmenty wypowiedzi Morawieckiego i
Kaczyńskiego skoncentrowane wokół tych samych centrów argumentacji:
bezpieczeństwo militarne i ochrona granic, polska wizja Kaczyńskiego kontra
niemiecka wizja Tuska, Polska jako kondominium niemiecko-rosyjskie, propaganda
ws. referendum. etc. Powtarza się także tezy z serialu „Reset”. W roli eksperta
występuje prof. Marcin Szewczak z KUL, uczelni katolickej bliskiej PiS i
niektórym jego politykom (por. P. Czarnek). Nie ma obiektywizacji w postaci
innych ekspertów z innych uczelni. Jako komentator występuje J. Karnowski
(własny ekspert). Nowina-Konopka podkreśla ważność przekazu standupem. Materiał
jednak nic nowego nie wnosi do wiedzy widza.
Materiał kończy zapowiedź Lewandowskiej, że gościem
„Wiadomości” będzie Jarosław Kaczyński.
2. „67, czyli ukryty plan
Platformy?” – materiał Damiana Diaza będący
propagandą referendalną. Zaczyna się od zdjęć ze straganów warzywnych,
wypowiedzi klientów i sprzedawców. Deklarowana pochwała polskich produktów ma
być wprowadzeniem do przedstawienia propozycji PiS, by 2/3 towarów w marketach
były polskie (promocja programu PiS). Następnie mowa o 8 latach rządów tej
partii jako „wspieraniu narodowej gospodarki” – rzekomo w przeciwieństwie do
rządów Tuska. Argumentacja wsparta wypowiedzią mało znanego ekonomisty z DMK.
Stanowi płynne przejdzie do propagandy na rzecz referendum, i jednocześnie
przejście do tematu wieku emerytalnego „podwyższonego przez rząd Tuska”. Diaz
wykorzystuje bezprawnie propagandę wyborczą w postaci fragmentów spotu PiS
(działanie niezgodne z prawem, co wyjaśnialiśmy w poprzednich analizach). Materiał
kończy się standupem, który jest afirmacją pytań referendalnych i propagandą
PiS tam zawartą.
Na poziomie niewerbalnym zwracają uwagę stare
zdjęcia z udziałem Tuska (nie podano ich pochodzenia), w tym zakładającemu
marynarkę unijnemu politykowi, o czym mówi jeden z „emerytów” (a co ma być
widocznie kompromitujące dla Tuska).
3. „Rządowe wsparcie dla rolników”
– materiał zaczyna się od kłamliwej
narracji, że rząd PO-PSL rzekomo wyprzedawał majątki rolników. W materiale nie
wymienia się żadnej takiej sprawy, potwierdzającej ten komentarz. Zamiast tego
autor, Waldemar Stankiewicz, korzysta z okazji, by raz jeszcze przypomnieć o
podniesieniu wieku emerytalnego przez PO i PSL (bez związku z tematem
materiału). Pozytywną narrację na rzecz władzy buduje się nie za pomocą
konkretnych działań na rzecz rolnictwa, a ogólnie inwestycji na wsi (szkoła,
ośrodek kultury, etc.). Przykładem negatywnych działań poprzedniej władzy miały
być problemy ze skupem produktów rolnych, zwłaszcza jabłek – uzupełnione wypowiedzią
byłego ministra rolnictwa Sawickiego o rolnikach jako „frajerach”. Problemy te
obecny rząd rzekomo rozwiązał.
W perswazji przez obraz obserwujemy dawne zdjęcia jadących
traktorów i rozsypywanych na drogę jabłek podczas protestów rolniczych.
Manipuluje się również wypowiedzią Tuska, sprowadzając ją jedynie do słów
„Drogie panie!”, wygłaszanych z bukietem w ręku. Widzowie nie mogą usłyszeć, co
Tusk naprawdę powiedział – Stankiewicz zastąpił jego słowa własną, ocenną
narracją. Zwraca uwagę fakt, że setka wycięta z wypowiedzi protestującego
rolnika sprowadza się do wyzwisk pod adresem dawnej władzy i jest pozbawiona
treści. Na marginesie: wypowiedź ministra Telusa jest nagrywana TYLKO przez TVP
Info – nie towarzyszą temu mikrofony żadnych innych mediów.
4. „Filary bezpieczeństwa” – o sojuszu polsko-brytyjskim, którego zacieśnianiem
ma być fakt wysłania do Polski czterech myśliwców. Temat jest erystycznie
rozszerzany: mowa w nim o zakupie myśliwców F-35, śmigłowców Apache i czołgów
Abrams – o czym widzowie już od dawna wiedzą. Materiał uwierzytelniają
wypowiedzi szefa MON Błaszczaka, eksperta z Defence24.pl oraz gen. Romana Polki
(jego wypowiedź jednak nic nie wnosi – sama jego postać ma być autorytetem).
Funkcja informacyjna tego newsa jest mocno ograniczona: jedyną nową informacją
są wspomniane cztery brytyjskie myśliwce. Chodzi tu jednak o wzmocnienie
propagandy sukcesu ws. bezpieczeństwa militarnego (przez częste powtarzanie w
ostatnich wydaniach), utrwalanie tez „Resetu” o rzekomej obronie na linii Wisły
i rozbrajanie. W obrazie wzmacnia go perswazyjnie prezentowanie omawianego
sprzętu wojskowego.
Materiał zawiera nielegalną autopromocję: fragment
własnego cyklicznego programu „Resortowe dzieci” i jego zapowiedź. Wydanie
programu jest powieleniem tez „Resetu”.
5. „Nie! dla polityki otwartych
granic” – powielenie wielokrotnie powtarzanych
tez o „przymusowej relokacji” i rzekomej roli Tuska. EPP ma naciskać na jak
najszybsze przyjęcie paktu migracyjnego. Pomija się fakt, że byłby on dla
Polski korzystny z uwagi na przyjęcie wielu uchodźców ukraińskich. W materiale
Konrad Wąż wprost kłamie, że pakt ma zmusić Polskę do przyjęcia nielegalnych
imigrantów – podczas gdy w rzeczywistości pomógłby Polsce relokować Ukraińców. Podobnie
jak nie zweryfikowano tezy o rzekomych karach do 20 tys.euro dla Polski – co
Wąż mówi w standupie.
W materiale dochodzi do kilku manipulacji. Partię
EPP przedstawia się jako „partię Webera i Tuska”, co jest nieprawdą, bo należą
do niej także europosłowie z wielu innych krajów UE (pars pro toto) – chodzi o
skojarzenie Tuska z Niemcami. Po drugie, materiał jest uwierzytelniany
niewiarygodnym sondażem zrobionym specjalnie dla „Wiadomości” przez mało znaną
firmę MANDS (w przeciwieństwie do IBRIS, Kantar czy państwowego CBOS-u). Na
oficjalnej stronie nie ma informacji, kto stoi za firmą MANDS. W sondażu tym
rzekomo 95% Polaków jest przeciw nielegalnym imigrantom.
Autorytety w materiale to J. Kaczyński (z
konwencji), anonimowi mieszkańcy Łodzi, Dominik Tarczyński (o Lampedusie),
Radosław Fogiel, Elżbieta Witek. Wszyscy politycy są z PiS lub koalicjantów –
jest to chów wsobny, a nie prawdziwe autorytety. Przeciwstawia im się wypowiedź
posła Biedronia (Lewica), że powinno się pracować nad tym paktem (w roli
antyautorytetu).
W obrazie wykorzystano – jak zawsze – agresywny tłum
krzyczących, szarpiących się i przepychających migrantów (tu także
przeskakujących przez jakieś ogrodzenie). Materiał kończy zachęta do udziału w
referendum (to nie zadanie dla dziennikarza).
5. Przegląd wiadomości
zagranicznych – pozostaje bez związku z propagandą
partyjną PiS.
6. „Wielka parada polskości” – powtórzenie materiału o Paradzie Pułaskiego w USA,
tym razem w materiale, który nie ma autora i jest klipem. W rytm spokojnej,
pogodnej muzyki są pokazywane wypowiedzi uczestników, dzieci w strojach
ludowych, tłumy ludzi w barwach polskich, fragment wypowiedzi A. Dudy.
Podkreśla się, że prezydent Polski po raz pierwszy uczestniczył wydarzeniu
organizowanym 86. raz (szacunek prezydenta dla polonii USA w kontraście do
lekceważenia, w domyśle, przez poprzednich prezydentów – czy także Lecha
Kaczyńskiego?). Materiał o niczym nie informuje, nic nowego nie wnosi.
7. „Marsz jadu i agresji” – materiał atakujący Marsz miliona serc, podobnie
skonstruowany, jak dzień wcześniej, i podobnie skontrastowany z Paradą
Pułaskiego. W materiale Adrian Borecki udowadnia, że marsz jest pełen agresji,
co odczuł osobiście, relacjonując go (a co podkreśliła Lewandowska – materiał
uczestniczący, budowanie wiarygodności przez formę). Materiał jest
skonstruowany niemal indentycznie jak dzień wcześniej: te same zachowania
pojedynczych sprowokowanych przeciwników PiS, niektóre z nich powtarzają się.
Można domniemywać, że zgromadzeni na marszu przeciwnicy władzy znają mechanizmy
manipulacji, powtarzające się w przekazach TVP (m. in. opisywane w naszych
opracowaniach), i tym można tłumaczyć reakcję na obecność reportera TVP.
Borecki zachowuje się prowokująco, zadając kpiarskie i negatywnie nacechowane
pytania: „i to jest ten wasz język miłości?” – czym podgrzewa atmosferę i
prowokuje do ostrzejszych zachowań uczestników. Stosuje też kłamliwe
wyolbrzymienie: machanie flagą przed kamerą nazywa „atakiem fizycznym”, a
uczestników „zaślepionych nienawiścią”. Nie ma próby wytłumaczenia genezy
takich zachowań (a są nimi także kłamstwa i manipulacje opanowanej przez władzę
telewizji publicznej, o czym można się dowiedzieć z innych przekazów
medialnych). Eksponuje się gest „fuck off” (wystawienie środkowego palca) – o
takim samym geście ze strony Lichockiej w sejmie – ani słowa.
W materiale brak uwierzytelnienia – głosu
obiektywnych ekspertów z zakresu psychologii, socjologii czy politologii. Forma
relacji uczestniczącej ma ten materiał uwiarygadniać, ale prezentowany materiał
jest wybiórczy. Nie wnosi też nic nowego do wiadomości widza.
8. „Opozycja wykorzystuje kobiety”
– punktem wyjścia stanowi postać Joanny
Parniewskiej z Krakowa (po raz pierwszy przywołanej z nazwiska, czego nie robią
inne, niezależne od władzy media), rzekomo wykorzystanej politycznie przez PO.
W wypowiedzi dla TOK FM, wykorzystanej przez B. Graczaka, Parniewska nie mówi
jednak o tej konkretnej partii politycznej, a odnosi się do sprawy ogólnie
(fałszywe doszczegółowienie). Ponadto powtarza się kompromitująca wypowiedź
posła Budki, który o p. Joannie zapomniał. Wymowa materiału polega na
spostponowaniu – za pomocą kobiety – polityków opozycji, choć w głównej mierze
chodzi o polityków PO i KO. Materiał ma być wiarygodny dzięki podstawionym
(wsobnym) autorytetom: radnej PiS, dziennikarki prawicowego tygodnika (argument
z autorytetu) i bliżej nie znanej ekspertki z Proelio. Mówi ona jednak o „lobby
aborcyjnym” – to określenie sytuuje ją wśród środowisk prawicowych, takich jak
np. Ordo Iuris Kai Godek. Rzeczona ekspertka ujawnia swoje prywatne poglądy,
zamiast ocenić mechanizm polityczny czy socjologiczny zjawiska.
Analiza wykorzystanych obrazów potwierdza, że tu –
podobnie jak poprzednio – chodziło o zaatakowanie idei Marszu miliona serc.
9. „10 razy mniej, niż chciał
Tusk” – trzeci w bloku materiał atakujący ideę
tego marszu. Tu jednak Małgorzata Gałka (autorka wcześniejszych napastliwych
materiałów) postanowiła zaatakować także Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy,
odmawiając jej rzeczywistych intencji (dyskredytacja moralna, amputacja cech),
a przypisując działanie polityczne (imputacja) – chcąc w ten sposób unieważnić
filozofię występowania i cele WOŚP, co środowiska prawicowe robią już od lat
90. Tu chodzi o instynuację, jakoby plakat promujący walkę Fundacji z sepsą u
dzieci miał w rzeczywistości służyć celom wyborczym Koalicji Obywatelskiej.
Wykorzystano fakt, że Owsiak pojawił się na
Marszu miliona serc – w środowisku polityków, którzy zawsze spierali
jego i cele Fundacji, a nie atakowali ich, jak czyniły to partie prawicowe i
związane z nimi środowiska.
Propaganda wymierzona w fundację jest dobrze znana,
a w materiale wspierają je znane mechanizmy: rzekome autorytety (jak
dziennikarz prawicowego portalu Tysol.pl, czy Stankowski z „Gazety Polskiej”),
manipulacja cytatami i wyrywanie ich z kontekstu, manipulacja danymi
frekwencyjnymi (jak w poprzednim materiale Gałki, która powtarza przekaz z
wczoraj). Wykorzystano tu jeszcze wypowiedzi osób sprzyjających KO (niemieccy
dziennikarze, sam Owsiak), a dla KO niekorzystne: o rzekomo niższej znacznie
frekwencji. Gałka nie wyjaśnia jednak, że Owsiak nie jest statystykiem ani
analitykiem, a będąc w tłumie, miał jak każdy uczestnik ograniczone możliwości
percepcyjne (nie widział np. zdjęć lotniczych, co widzieli telewidzowie). Nie
wiadomo też, jakie dane i czyje statystyki podało jedno cytowane niemieckie
medium. Newsa ma uwiarygodnić wspomniana wcześniej firma MANDS, o której nic
nie wiemy.
10. „Widzowie wybierają Telewizję
Polską” – to autopromocyjny, pochwalny materiał
zmontowany na wzorach propagandy sukcesu, głoszący o „nokautującej oglądalności
TVP”. Materiał uwiarygadnia znany ośrodek badań oglądalności Nielsen – ale źle
opisany, bo nie podano, z jakiego okresu pochodzą dane. Dodatkowo są wypowiedzi
widzów (bez wyjątku pochwalne) i wmontowana autopromocja serialu Dewajtis.
Wydanie z dn. 3 X 2023
Flesz: „urojona rzeczywistość i zagraniczne ataki opozycji
na Polskę” (o debatach w PE); o pomocy rządu dla rolników (i braku tejże ze
strony PO); o Trzaskowskim, który angażuje się w kampanię, a nie dba o
Warszawę.
Tematy są w dużej mierze powtórzone, jednak punkt ciężkości
w wydaniu jest postawiony na zagrożeniu imigranckim i popieraniem przez PO i
Tuska „szkodliwych mechanizmów” UE. Program prowadzi Edyta Lewandowska.
1. „Niemiecki dyktat w sprawie
migrantów” – poza metaforyką pochodzącą z reżimów
totalitarnych, belka połączona z narracją o Tusku i politykach KO,
popierających pakt solidarnościowy. Pojedyncze głosy poparcia za rzeczywistym,
korzystnym dla Polski rozwiązaniem, są przedstawiane jako systemowe, planowane,
a więc tym groźniejsze działanie („plan Tuska”).
W materiale P. Pawelca powtarzają się wcześniejsze
mechanizmy, tu jednak wzmocnione. Agresywne zachowania imigrantów są pokazywane
już od początku, aż przez 25 sekund – podkreśla się, że mają maczety i
kamienie. Krótkie migawki z nimi pojawiają sie w całym materiale i na końcu.
Obrazy – zmontowane i skomasowane – widzowie widzieli już wcześniej. Podobnie
jak poprzednio, występują wsobne autorytety (Piotr Mueller, Beata Szydło, prof.
Szewczak z KUL) – ale i tu wzmocnione głosem J. Kaczyńskiego ze specjalnego
wywiadu z Holecką z poniedziałku. Występuje klisza: EPP czyli partia Tuska i
Webera (kłamstwo, pars pro toto), wzmocniona kurtuazyjnym uściskiem obu
polityków. TVP wmontowała też spot wyborczy PiS (łamanie prawa). W puencie
Pawelec stwierdza „Polacy zdecydują w referendum”, angażując się w jego
kampanię. O tym, że Polacy mogą na pakcie skorzystać, bo przyjęli wielką liczbę
Ukraińców – ani słowa.
2. „Coraz szczelniej na granicach”
– materiał ma korespondować z poprzednim.
Przekaz: Polska jest bezpieczna dzięki decyzjom władzy (motywy argumentacji:
zapora, kontrole na granicach z Czechami i Słowacją).
W materiale K. Trzaski pojawiają się te same
elementy co wcześniej: zapora, bezpieczeństwo mieszkańców pogranicza,
odpieranie ataków przez SG. Teraz temat jest rozciągany na inne granice i
uwiarygadniany przez min. Kamińskiego i Wąsika (PiS, MSW – widzowie TVP nigdy
nie dowiedzieli się, że Wąsik jest odpowiedzialny za katastrofę policyjnego
helikoptera i narażenia na niebezpieczeństwo zdrowia i życia uczestników
pikniku, a Kamiński został skazany nieprawomocnym wyrokiem za nadużycia władzy
i ułaskawiony przez prezydenta Dudę). Włącza się również min. Błaszczak
(doktryna o „każdym skrawku ziemi”). Setki mieszkańców są wyłącznie pochwalne
pod adresem władz. Brak innych autorytetów czy ekspertów. News nie wnosi w
większości nic nowego widzowi – poza tym, że jest legitymizacją działań władz
na pozostałych granicach.
3.
„Targowica i korupcja w Europarlamencie” – materiał
szkalujący europosłów polskiej opozycji. Belki „Wiadomości” zazwyczaj nie
zawierają informacji, a kłamliwą perswazję – tu jednak chwyt jest wyjątkowo
ordynarny. Składa się z deprecjacji przez porównanie retoryczne (Targowica) i
zarzutu kryminalnego. Stanowi dyskredytację moralną, pseudoprawną,
wulgarno-ekonomiczną. Po raz pierwszy widzowie słyszą o „urojonej aferze
wizowej”, której przedmiotem ma być debata PE – Lewandowska podkreśla, że przy
pustej sali i na wniosek „totalnej opozycji”. Poza sugestiami zdrady insynuuje
również nieudacznictwo.
Materiał
M. Szewczaka ma budowę dualną. Pierwsza część to atak na europosłów opozycji i
sam Parlament Europejski. Jest zbudowana w oparciu o retorsio argumenti:
afera wizowa jest urojona, to Niemcy wpuszczają miliony imigrantów (pogardliwa
forma nazwiska „Merkelowa”) Wśród mechanizmów manipulacji występują wsobne
autorytety (Wiśniewska, Rau, Jaki, Saryusz Wolski – wszyscy z szeregów władzy)
– brak głosu ekspertów, politologów czy europeistów. Posłanka opozycji została
opisana pełnym nazwiskiem: Róża Barbara Graefin von Thun und Hochenstein – co
wygląda na pasku groteskowo i ma insynuować jej niemieckość (dyskredytacja
biograficzna). W rzeczywistości posłanka wyszła za mąż za Austriaka (władza
miałaby trudność, gdyby się nazywał – co częste w Austrii – Jelinek albo
Kokoshka). Wykorzystuje się błędy europosłów opozycji (baner podczas
wystąpienia Arłukowicza, co jest w PE zabronione) – ale niemające znaczenia dla
sprawy.
W
drugiej części PE jest dyskredytowany pod względem pseudo-prawnym. Pojedyncze
przypadki korupcji są rozciągane na całą instytucję w celu pozbawienia jej
wiarygodności. Tu prof. Górski z Akademii Jagiellońskiej instynuuje, że
zgromadzenie PE jest „zdominowane przez łapówkarzy” – a mowa jedynie o dwóch
przypadkach.
W
materiale pojawiają się wciąż te same ujęcia imigrantów, powtarzane od kilku
wydań. Całość zamyka insynuacja, jakoby PE zamierzał odsunąć PiS od władzy.
4.
„Referendum szansą zastopowania „planu 67”” – to powtórka
tematu wieku emerytalnego. Tym razem temat newsa rozszerza się do rozmiarów
rzekomego „planu” (w rzeczywistości nic takiego nie istnieje – to erystyka) po
to, by wzmóc poczucie zagrożenia. Obserwujemy też nahalną agitację referendalną
(propaganda, nie informowanie).
Powtarzalne
chwyty w materiale K. Węża to: uwierzytelnianie własnym sondażem nieznanej
firmy MANDS, niezgodne z prawem wmontowanie propagandowego spotu władzy,
hiperbola („plan”), powtarzanie obrazków (Tusk z kwiatami w święto kobiet),
insynuacje („[Tusk] zrobił to bez konsultacji społecznych” – na ten temat były
przecież wielokrotne debaty, dyskusje i informacje), wsobne autorytety
(Kaczyński, Morawiecki, Witek, Maląg). Te chwyty są nabudowane wokół tzw.
obrazka z życia: właścicielki salonu fryzjerskiego dla psów, która krytykuje PO
za podniesienie wieku emerytalnego. Obrazek z życia jest chwytem
ukonkretniającym przekaz, dodającym mu wiarygodności (konkretność, bliskość
informacji[3])
– sam w sobie jest normalnym mechanizmem konstruowania newsów i nie musi
stanowić manipulacji, o ile nie służy kłamliwemu lub propagandowemu przekazowi.
Na
zamknięcie materiału – agitacja referendalna.
5.
„PSL symbolem biedy na wsi” – rzadkim dotąd zjawiskiem jest
atakowanie mniejszych partii, tu: PSL – ponieważ wejście Trzeciej Drogi do
Sejmu odbiera PiS szanse na samodzielną większość według trendów sondażowych.
Materiał
W. Stankiewicza też otwiera obrazek z życia – tym razem właściciela chlewni.
Ten rolnik sprzyja PiS, wytykając PO-PSL „podnoszenie wieku emerytalnego”,
„szukanie pieniędzy, gdzie się dało”. O inflacji i innych problemach rolników,
np. z zakupem paliw – ani słowa. Dziś oczywiście wiedzie się rolnikowi, a
„rządzący w tej chwili słuchają rolników”. Inny rolnik mówi o grzywnach za
sprzedaż bezpośrednią w czasach PO-PSL. Obrazków z życia jest więcej. Przekaz
wzmocniony jest fragmentem taśm z „Sowy i Przyjaciół”, ale bez merytorycznego
związku – chodzi o kryminalizację działań PSL.
6.
„Sojusznicy o wschodniej flance” – ten news to tylko setka z
prezydenta Dudy, który uczestniczył w godzinnej telekonferencji nt.
bezpieczeństwa zwołanej przez prezydenda Bidena, z udziałem przywódców UE i
grupy G7. Materiał może być kompensacją faktu, że będąc w USA Duda nie spotkał
się ani razu osobiście z Bidenem.
7.
„Kontrwywiad za Tuska pod butem Rosjan” – materiał jest powieleniem tez
serialu „Reset” (emisja tego dnia o 21.10) i bezprawną autopromocją tego
serialu, wmontowaną do przekazu informacyjnego.
Wśród
tych samych mechanizmów manipulacji (wyłącznie wsobne autorytety – Sakiewicz,
Rachoń, Kaczyński), mapa prezentująca rzekome „oddanie pół Polski”, itd.)
wmontowuje się fragmenty nowego odcinka „Resetu” i promuje inny serial:
„Resortowe dzieci” (również niezgodnie z przepisami KRRiT). Materiał ma służyć
oskarżeniu Tuska o podporządkowanie polskiej SKW rosyjskiej FSB. Obserwujemy w
nim podprogowe działanie przez obraz: częste powtarzanie kadrów z uściskiem
dłoni Tuska i Putina (normalne zachowanie grzecznościowe premierów w tym
czasie), ich rozmowy w Sopocie (metoda skojarzeniowa – ma to widzom przypomnieć
o rzekomym zamachu smoleńskim), wreszcie generałów Noska i Pytla w czapkach z
napisem ABPOPA (sugestia zdrady na rzecz Rosjan – w rzeczywistości to
politainment). Są oskarżenia (dyskredytacja pseudoprawna) wobec gen.
Różańskiego jako obecnego kandydata Trzeciej Drogi do Senatu. Dowodem na
złamanie prawa jest zapowiedź emisji odcinka „Resetu” (godzina, kanał emisji) –
co wolno zrobić TYLKO w specjalnie wydzielonym czasie, oznaczonym jako
„Ogłoszenie nadawcy”.
8.
„Odbudowa po niszczycielach z Platformy” – materiał o
repolonizacji cywilnej części Huty Stalowa Wola. Napis na belce stanowi wprost
wyzwisko pod adresem polityków PO (ostatni, najbardziej prostacji chwyt z
„Erystyki” Schopenhauera”).
W
rzeczywistości w materiale Graczaka chodzi tylko o dwie hale, przejęte od
chińskiej firmy. Niektóre pochwalne wypowiedzi pracowników przypominają
materiały z „Dziennika Telewizyjnego” z dn. 21 XII 1981 r., gdzie w podobnym
tonie wypowiadali się robotnicy fabryczni, popierając stan wojenny. Wśród
polityków wypowiadają się m. in. ministrowie Sasin i Sobolewski (widzów TVP
nigdy nie informowano o jego żonie, zasiadającej w licznych spółkach skarbu
państwa). Wypowiedzi tychże przeciwstawia się słowa J. Lewandowskiego (KO), popierającego
prywatną przedsiębiorczość. Pogląd liberalny deprecjonowany jako coś złego –
dyskredytacja ideowa. Jego wypowiedzi – podobnie jak dra Grabowskiego – to
recycling. Graczak zamyka newsa agitacją referendalną.
Oddziaływanie
przez obraz: już na początku ustawiono dużą liczbę pracowników hali, by ich
sfilmować (jak na pamiątkowym zdjęciu) i w ten sposób wzmocnić przekaz.
9. „Politycy na pomoc mieszkańcom” –
atak na samorządowca Grzegorza Dziubka (PSL) za zgodę na rzekome „spalanie
padliny” (zakład produkcji protein wysokoenergetycznych). Określenie „padlina”
jest kakofemizmem (by zohydzić inwestycję i przy okazji zdyskretytować
burmistrza). Materiał zbudowano wokół opozycji Dziubek – mieszkańcy Włoszczowy
(3 tys. podpisów), za którymi ujmują się przedstawiciele władzy: Anna Krupka i
Jacek Ozdoba. Podjęte „kroki prawne” ma legitymizować Bartłomiej Dorywalski,
który też jest z PiS-u i kandyduje z ramienia tej partii do Sejmu. Do sprawy
odniósł się nawet sam Kaczyński podczas spotkania z wyborcami we Włoszczowej
(przeniesienie sprawy lokalnej na poziom ogólnopolski, przydanie ważności
tematu). Fakt, że decyzja Dziubka była zgodna z prawem, zostaje unieważniony za
pomocą protestów mieszkańców i wtrącających się do sprawy polityków władzy
centralnej (przy okazji legitymizuje się i popiera zapędy władzy do
centralizacji życia politycznego i zarządzania).
10.
„Polityczna turystyka Trzaskowskiego” – metafora turystyczna to sarkazm
(retoryka) zapowiadający atak na prezydenta Warszawy.
Autor
newsa, B. Łyżwiński łączy zaangażowanie Trzaskowskiego w kampanię PO z
przedłużanymi terminami remontów w Warszawie. Porównanie jest manipulacją:
terminy oddania inwestycji nie zależą od Trzaskowskiego osobiście, a od
wykonawców budów i realiów rynkowo-ekonomicznych (np. ceny i braki
materiałowe), a odpowiedzialne za te inwestycje są konkretne agendy samorządowe
(np. zarządy dróg i transportu, etc.). Łyżwiński nie wspomina oczywiście o
braku środków KPO (z winy PiS), które byłyby bardzo pomocne w finansowaniu
takich inwestycji. Ciekawym paradoksem jest obraz, w którym... wre praca,
pracują robotnicy i sprzęt drogowy.
Trzaskowskiemu
zarzuca się bywanie na wiecach w innych miastach, ale cytuje się go tylko raz.
Autorytetem, który zaświadcza tezę o braku zarządzania miastem, jest radny PiS.
Łyżwiński korzysta z okazji, by zaatakować także Tuska i PO; ma temu służyć
wypowiedź Schetyny o tym, że OBWE i instytucje międzynarodowe będą zbierać
materiał i oceniać uczciwość wyborów w Polsce. Wypowiedź sama w sobie jest
neutralna, nienacechowana – ale umieszczenie jej w określonym kontekście ma
służyć insynuacji, że opozycja atakuje legalność władzy PiS po wyborach. Są
również próby manipulowania frekwencją na spotkaniach.
11.
„Lasy polskim skarbem” – jest to materiał o udziale pary
prezydenckiej w akcji sadzenia lasów. Służy propagowaniu pozytywnego wizerunku
prezydenta, pośrednio wspomagając kampanię wyborczą obozu władzy. Pokazywanie
prezydenta – ubranego swojsko, w koszulkę typu polo, sprawnie wkopującego
sadzonkę – ociepla jego wizerunek. Temat wydaje się błahy. Ale szybko przy
okazji zaatakowano PE, za przeniesienie kompetencji zarządzania lasami na rzecz
„eurokratów” (inwektywa, kakofemizm), oczywiście z poparciem PO i PSL, a przy
okazji jeszcze wykorzystano wypowiedź Kaczyńskiego z jednego ze spotkań. Nawet
newsa o charakterze infotainmentowym (tzw. „michałka”) wykorzystuje się do
agitacji wyborczej na rzecz władzy i ataku na opozycję i UE.
12.
„Niemcy muszą zapłacić za zbrodnie!” – to recycling tematu o
reparacjach wojennych od Niemiec. Przypomniano zdjęcia archiwalne, szacunki
reparacji, wypowiedzi wsobnych autorytetów: Mularczyka i Glińskiego. Nie ma
żadnej nowej informacji, która uzasadniałaby obecność tego materiału w
serwisie.
Wydanie
z dn. 4 X 2023
Pierwsza zapowiedź: powielenie tez z
„Resetu” o rzekomej współpracy SKW z FSB Rosji za czasów rządów Tuska.
Flesz:
Bruksela przyspiesza z przymusem relokacji migrantów; Jakich pytań
boi się Donald Tusk; Inflacja w dół i obniżka stóp procentowych.
Wydanie
prowadzi Danuta Dunin-Holecka.
1.
„Partia Tuska – relokacja natychmiast!” – hiperbola,
brutalizacja przekazu, imputowanie intencji. Materiał ma być relacją Małgorzaty
Gałki z debaty PE o pakcie imigracyjnym. Stałe chwyty to m. in. obrazy agresywnych
imigrantów, imputowanie PO ścisłej współpracy z Niemcami (bo PO i PSL są w EPP
– pars pro toto), wykorzystanie wsobnych autorytetów (Jaki, Szydło, etc.),
przemilczanie korzystnej pozycji Polski z powodu przyjęcia Ukraińców i
bezprawne wmontowanie spotu wyborczego PiS w materiał. Zwróćmy jednak uwagę na słowa Gałki, że
„właśnie takie osoby” (z maczetami i kamieniami) będą relokowane. Drugą
nowością jest wypowiedź Andrzeja Halickiego przeciw przymusowej relokacji – ale
pokazana w takim kontekście, by insynuować mu kłamstwo.
2.
„Niemcy pompują nielegalną migrację” – powtórzenie i rozszerzenie
informacji o niemieckich statkach, które mają zwozić „nieproszonych gości” na
Lampedusę. W materiale M. Szewczaka nowością jest nagranie z pobicia
niemieckiego nastolatka przez imigrantów (bicie, przypalanie papierosem). Poza
tymi samymi co zawsze zdjęciami migrantów, wsobnymi autorytetami, jak politycy
PiS (Kloc, Kempa, Morawiecki), prawicowi publicyści (Gac; innych nie ma) mamy
przecistawienie odpowiedzialnego wicepremiera Włoch (prawica)
nieodpowiedzialnym Niemcom. Częstym chwytem jest odwołanie do genezy:
zarabiający miliony odnajemca statków ma być prywatnie życiowym partnerem
wiceprzewodniczącej Bundestagu (dyskredytacja towarzyska, biograficzna, a do
tego wulgarno-ekonomiczna).
3.
„Pakt Tusk-Putin przeciw NATO” – powielenie tez ostatniego
odcinka serialu „Reset”. Użyta w belce kalka językowa jest porównaniem do paktu
Ribbentrop-Mołotow, służy insynuowaniu zdrady i porównaniu Tuska do zbrodniarzy
sowieckich i nazistowskich (co sprzyja przedstawianiu go jako „niemieckiego”
człowieka w Polsce). News i jego konstrukcja są w całości oparte o fragmenty
serialu, a Jałtuszewski bezkrytycznie powtarza najważniejsze tezy. Autorytety
wsobne: Adrian Stankowski, Michał Rachoń, Sławomir Cenckiewicz, Dorota Kania.
Wypowiedzi polityków PO (w tym Tuska) przedstawiono jako kłamliwe.
Materiał
skłania do dwóch obserwacji:
a)
kluczowe nagranie z „popijawy” rzekomo generałów polskich i rosyjskich jest
bardzo niewyraźne i nie widać, kto na nim jest (mamy wierzyć autorom serialu na
słowo)
b)
skoro dokument o współpracy SKW i FSB ma tak duże znaczenie, to dlaczego
ujawniono go dopiero po 8 latach od przejęcia władzy przez PiS i akurat w
kampanii wyborczej do Parlamentu?
4.
„Stabilna przewaga Prawa i Sprawiedliwości” – to
jawna propaganda wyborcza na rzecz PiS, sprowadzająca się do zaprezentowania
przez Holecką sondażu poparcia dla prawicowego portalu braci Karnowskich. PiS
ma rzekomo 39% poparcia, czego nie potwierdzają żadne inne sondaże.
5.
„Proste, lecz kłopotliwe pytania” – autor K. Wąż prezentuje Tuska,
rzekomo uciekającego przed „dziennikarzami” TVP (słowa „hop – do autokaru!” w
celu ośmieszenia. Wspomniane pytania są manipulatorskie, z kłamliwą tezą w tle:
co Tusk „zlecał” EPP w sprawie paktu imigracyjnego; dlaczego „boi się”
referendum. Pytania te są dowodem porzucenia roli dziennikarza na rzecz roli
służebnej wobec władzy przez pracowników TVP. Paradoksalnie Tusk odpowiada
zresztą na te pytania (miał uciekać przecież). Mamy tu także przeniesienie
metaforycznego, symbolicznego znaczenia słów („Uroczyście unieważniam to
referendum) na poziom dosłowny – manipulację intencją. Autorytety wsobne: J.
Kaczyński, W. Biedroń (z portalu Karnowskim). Stałe wątki: wiek emerytalny,
imigranci. Na końcu szyderstwo Węża przez prozodię[4]:
„oczywiiiście, oczywiiiście! Jak to u Tuska! (intonacja, akcent, długość
artykulacji głoski – w celu lekceważenia, ośmieszenia).
Interludium:
Poszukiwany w sprawie wypadku na A1 aresztowany w Dubaju; o
opozycji „szukającej ratunku na brukselskich salonach”. Pierwsza zapowiedź
neutralna, druga nie: „szukanie ratunku” jest peryfrazą wskazującą na
bezradność i desperację (dyskredytacja psychologiczna, emocjonalna), a słowo
„salon” jest od dawna przez prawicę używane jako wyraz pogardy wobec elit.
6.
„Wojna gangów sieje strach” – recycling informacji o wojnie
gangów imigranckich w Szwecji. Wymowa propagandowa materiału podobna jak w
jednym z wcześniejszych wydań: tu ukonkretniony i zaktualizowany o konkretne
przykłady ofiar takich zamieszek. Sam problem imigrancki w Szwecji istnieje od
wielu lat. Uwierzytelniają Polacy mieszkający w Szwecji, teraz przedstawianej
jako kraj niebezpieczny – przez imigrantów.
7.
„Migranckie samobójstwo Europy” – podobnie jak poprzedni, służy
„grzaniu” tematu imigrantów, tym razem od strony szlaków emigracyjnych i
problemach w Niemczech i Francji. Przekaz wzmacniają powtarzane obrazy
imigrantów, a także ich starć z policją we Francji. Od strony formy przekaz
wzmocniony przez standupy specjalnie wysłanych korespondentów TVP, a także
stałych (jak Dariusz Bohatkiewicz[5]
w Wielkiej Brytanii). Wraca się do zdjęć imigrantów z Lampedusy. Niemcy mają
rzekomo domagać się dla nich otwarcia domów, mieszkań (manipulacja bliskością
informacji, budowanie poczucia osobistego zagrożenia widzów przez
nadinterpretację słów Webera).
8.
Poszukiwany kierowca złapany w Dubaju – materiał o głośnym wypadku na A1
jest z pozoru niepolityczny. Jednak korzystają na nim Zbigniew Ziobro i Maciej
Wąsik (pokazując swoją sprawczość), podobnie jak Policja, która się tu
uwierzytelnia, a o której początkowych działaniach i chaosie komunikacyjnym się
nie wspomina.
9.
„21 ofiar wypadku autokarów” i przegląd wydarzeń z zagranicy –
bez znaczenia dla przekazu wyborczego.
10.
„Raty kredytów będą niższe” – materiał B. Graczaka,
afirmatywny w stosunku do NPB i prezesa Glapińskiego, ale skorzystano, by
uderzyć w opozycję za to, że „nie wierzy” w opanowanie inflacji i za opinię
Ryszarda Petru, że dane są „sfałszowane”. Temat stóp Graczah wiąże z państwowym
programem budownictwa mieszkań.
Autorytety:
Piotr Bujak (z NBP, a więc strona), prof. Mariusz Andrzejewski (Uniwersytet
Ekonomiczny w Krakowie), ale także Waldemar Buda, Elżbieta Witek, Jarosław
Kaczyński, etc. Głos wszystkich autorytetów zgodny z tezami materiału. Stare
wypowiedzi Tuska mają świadczyć o tym, że pieniędzy zdobyć nie potrafił. Atakuje
się także W. Kosiniaka-Kamysza za pomocą fragmentu taśm z „Sowy i Przyjaciół”
(tego samego). Materiał stanowi propagandę sukcesu, uzupełniony o atak na
opozycję.
11.
„Kłamstwa w sprawie mierzei” – news dotyczy przekopu Mierzei
Wiślanej za rządu PiS. Fakt, że program zainicjował poprzedni rząd w 2014 r.,
podaje się jako kłamstwo. W materiale K. Nowiny-Konopki nie ma jednak na to
żadnych dowodów. Są za to manipulacje wypowiedziami Tuska, ucięcia zdań i fraz
w połowie w celu pozbawienia kontekstu („puste hasła” wcale nie musiały
dotyczyć Mierzei; ucięto wypowiedź, kiedy Tusk planował program zakończyć).
Autorytetem zaświadczającym „kłamstwo Tuska” mają być mieszkańcy Elbląga. To
autorytet fałszywy, bo mieszkańcy nie mogli mieć wglądu w dokumenty i prace legislacyjne,
które mogły być w 2014 prowadzone. Nowina-Konopka tego nie sprawdza, korzysta z
argumentów pozornych i stronniczych autorytetów – jak np. Jarosław Kaczyński,
który miał jako premier podjąć decyzję w listopadzie 2006 roku, ale rok później
władzę stracił, doprowadzając do rozpadu swego rządu koalicyjnego przez aferę
gruntową (o czym w materiale ani słowa). W dalszym ciągu pochwała inwestycji i
jej postępy, poparte wypowiedziami wsobnych autorytetów (kandydatka PiS do
Sejmu).
12.
„Orlen wspiera rozwój gospodarki” – setka z Daniela Obajtka i off
Choleckiej ze studia, wzbogacony obrazem: chodzi o instalację do produkcji
paliwa ze zużytych olejów spożywczych i tłuszczów zwierzęcych. Kilkanaście
minut wcześniej podobną inwestycję – tylko że mającą produkować ekologiczne
białka wysokoenergetyczne we Włoszczowie – zaatakowano jako „spalanie padliny”.
Tylko dlatego, że zgodę na nią wydał samorządowiec z PSL. Zestawienie tych
dwóch newsów to dowód nierównego traktowania podmiotów i jawnej stronniczości,
a więc pseudodzienikarstwa.
13.
„Ulica i zagranica, czyli Targowica” – materiał jest kontynuacją ataku
na opozycję z poprzedniego wydania, z zastosowaniem podobnych tricków i tego
samego porównania historycznego (insynuacja zdrady). Holecka zapowiada go głosem
o wyraźnie mocniejszej emisji – mikrofon wychwytuje dodatkowy pogłos.
Tu
jednak inaczej położono akcenty – na „blokowanie Polakom unijnych pieniędzy”.
Jest ono konsekwencją łamania praworządności przez PiS (ataki na wolne media,
podporządkowanie prokuratury, opanowanie mediów publicznych, częściowo
skuteczne próby zawłaszczenia sądów). Główny chwyt to erytyczne retorsio
argumenti – to opozycja ma być winna blokowania pieniędzy, nakłaniając do
tego „eurokratów”. Inne to manipulowanie znaczeniem wypowiedzi polityków
opozycji (Janiny Ochojskiej, Rafała Trzaskowskiego) – faktycznie ma z nich
wynikać, że pieniądze będą odmrożone, gdy zostanie przywrócona praworządność, a
nie z powodu rzekomego obalenia władzy PiS. Ponadto władzę tę utożsamia się z
Polską jako taką (erystyczne rozszerzenie podmiotu). W tym celu też
zmanipulowano wypowiedzią Izabeli Leszczyny (przy tym widać niewprawny montaż).
Obraz: zdjęcia europosłów opozycji głosujących
za rezolucją PE przeciw Polsce. Nie jest istotne, o czym i dlaczego jest
rezolucja, ale że głosujący to zdrajcy (uproszczone, czarno-białe
wartościowanie). Atak wspierany jest wspierany przez wsobne autorytety
(Saryusz-Wolski i Wiśniewska z PiS).
13.
„Pamiętamy o bohaterach” – materiał afirmatywny wobec
funkcjonariuszy Obrony Terytorialnej, którzy pomagają Powstańcom Warszawskim w
codziennym życiu i za to dostali nagrodę. Korzystają na nim wizerunkowo
pokazani tam ministrowie Błaszczak i Gliński.
Wydanie
z dn. 5 X 2023
Zapowiedź:
konsekwentne stanowisko Polski wobec imigrantów – nie!, w
wypowiedzi prezydenta i premiera.
Flesz:
Bruksela chce nas zalać nielegalnymi imigrantami, Polska się na to
nie zgodzi; Polacy, a nie Bruksela, zdecydują o bezpieczeństwie kraju (w
referendum); idź na wybory, możesz pomóc strażakom (bitwa o remizy). Trzeci
przekaz jest niejasny – na razie nie wiadomo, o jaki program dla SP chodzi.
Wydanie
prowadzi Danuta Dunin-Holecka.
1.
„Polska stawia tamę nielegalnej imigracji” – tematyka
powtarzalna, ale punkt ciężkości położony na wizytach prezydenta w Portugalii i
premiera w Hiszpanii. Argumentacja wiodąca: referendum to ostatnia szansa na
niewpuszczenie migrantów do Polski, bo pakt jest już przegłosowany przez Radę
Ambasadorów przy UE. Jest to argumentacja na rzecz agitacji referendalnej,
wzmacniana autorytetami prezydenta i premiera – a w materiale Konrada Węża
wypowiedziana wprost: „możemy to zmienić w referendum (...) Referendum będzie
wiążące, jeśli frekwencja przekroczy 50%”.
Materiał,
poza setkami z polityków PiS w roli autorytetu, jest wypełniony zdjęciami
imigrantów, dotychczasowymi i nowymi, ale wszystkimi negatywnymi w wymowie.
Dochodzą zdjęcia zamieszek w krajach zachodnich. W offie definicja retoryczna:
imigranci to „wzrost przestępczości, gwałty, a nawet zamachy terrorystyczne”.
Wypowiedzi polityków opozycji (KO) są wykorzystane tylko w kontekście
negatywnym, insynuującym chęć wpuszczenia imigrantów. Materiały są stare:
rzekoma groźba Tuska jest z 2017 r. i wcale nie dotyczy zapisów obecnego paktu,
tylko sytuacji i debat sprzed lat. Z pozostałych cytatów wcale nie wynika
wprost, że Polska ma imigrantów przyjąć.
2.
„Polska miała rację” – to opinia polityków PiS. Tę rację
mieli przyznawać: Ursula von der Leyen, Sanna Marin. Ryzykownym pomysłem jest
powoływanie się na opinię Mohammada Tawhidi, szyickiego imama – szczując
jednocześnie przeciwko arabskim imigrantom. Poza tym news jest powtórzeniem
tych samych tez, tych samych obrazów imigrantów, tych samych wsobnych autorytetów
(Morawiecki, Witek, Gac, Hołdyńska, inni). Powtarza się rzekoma zgoda PO na
wpuszczenie imigrantów. W materiał wmontowano propagandowy spot PiS. Materiał
zamyka agitacja na rzecz referendum, którego – jak twierdzi reporter
Jałtuszewski – „urzędnicy unijni nie będą mogli zignorować”. Nie wiadomo, skąd
ma tę wiedzę i tę pewność.
3.
„Niemcy chcą by inni płacili za ich błędy” – materiał
poświęcony tej samej treści (migrantom), tym razem z większym czynnikiem
międzynarodowym. Teza głosi, że winni są Niemcy przez politykę „otwartych
drzwi”, chcący teraz zrzucić problem na inne kraje (powt. argument Webera o
braku wolnych mieszkań). Materiał uwierzytelniają wyłącznie własne autorytety w
postaci prawicowych publicystów (m. in. Gmyz, Łosiewicz) i bliżej nieznanego
pracownika uczelni w Gorzowie Wielkopolskim. Tezy o bezpieczeństwie Polski i
jej niezgodzie na rzekomą politykę UE bronią politycy PiS, np. min. Błaszczak,
mówiący o współpracy ze szwedzkim wojskiem w zwalczaniu „przestępczości
zorganizowanej imigrantów”.
Do
wielokrotnie powtarzanych zdjęć (imigranci siedzący i krzyczący na ulicy,
przeskakujący przez ogrodzenie, bijący niemieckiego nastolatka) dodano nowe,
pochodzące z zamieszek w Szwecji, Francji i Niemczech. Uważne śledzenie obrazu
ujawnia krótkie migawki w postaci zbliżeń na twarze czarnoskórych, agresywnie
szczerzących zęby (działanie podprogowe na widza). W żadnym dotąd materiale nie
pokazano imigrantów w neutralnym lub pozytywnym świetle – tu jeszcze została
ona wzmocniona.
4.
„Francuzi w strachu przed gangami migrantów” – to już
czwarty materiał na ten temat. Jest sprawozdaniem M. Maszendy z Marsylii, gdzie
grasują imigranckie gangi narkotykowe, odbywają się regularne strzelaniny i
egzekucje, giną także przypadkowi ludzie. Ocena rzetelności materiału
wymagałaby znajomości aktualnej sytuacji w Marsylii – źródła cytatów,
informacji czy filmów (jak np. „Le Parisien”) wydają się jednak wiarygodne.
Jednak ustawienie tego materiału w sąsiedztwie poprzednich daje mu funkcję
hiperboli: wzmocnienia przekazu (to także za pomocą ostrych zdjęć strzelanin).
5.
„Polakom żyje się teraz lepiej” – materiał propagandowy o wzroście
polskiej gospodarki w ostatnim roku rządów PiS. Napis na belce jest oceną, a
nie informacją (co częste w „Wiadomościach”).
Z
materiału Damiana Diaza ma wynikać, że inflacja spada, rozwój gospodarczy
wynosi ponad 5% (dane GUS), ale inne media kłamią na ten temat. Diaz nie
sprawdza tej tezy, powtarza ją bezkrytycznie za Adamem Glapińskim. Setki z
Glapińskiego zawierają tylko oskarżenia, insynuacje i napomnienia („kłamią non
stop”, „zdrada Polski”, „opamiętajcie się”, itd.), ale żadnej merytorycznej
informacji czy opinii. W materiale nie ma żadnego cytatu, dowodu na kłamstwa innych mediów, w tym
oskarżanej telewizji TVN. Nie wiadomo, kim jest rzekomy ekspert kredytowy,
Żaneta Janota (żadna instytucja jej nie uwierzytelnia – fikcyjny autorytet),
ani co to jest firma DMK, której główny ekonomista wypowiada się w materiale.
Jego tezę ma uwiarygadniać partyjne wystąpienie Kaczyńskiego w Busku-Zdroju.
6.
„Patrioty na straży Warszawy” – materiał Kamila Trzaski o
wprowadzeniu po raz pierwszy obrony przeciwlotniczej dla Warszawy, złożonej z
baterii rakiet Patriot. Jego wymowa byłaby pozytywna, a sama wiadomość
wartościowa. Jednak i tu jest manipulacja: bezpodstawne oskarżenia opozycji o
rzekome „porządki po wyborach” niepoparte żadnym cytatem ani dowodem, a
pochodzące z bezprawnie wmontowanej propagandowej reklamówki wyborczej PiS z
udziałem Błaszczaka (złamanie przepisów KRRiT). To jego tezy Trzaska
bezkrytycznie powtarza.
Interludium:
Nowy wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu Tomaszowi
Grodzkiemu; Czy tak będą wyglądać polskie miasta? Zdecydujemy w referendum.
Pierwsza
zapowiedź jest na razie informacją, a druga wprost agitacją referendalną,
popartą wspólnotą zagrożenia: w tle słów Holeckiej pokazano zamieszki
imigrantów (te same zbliżenia szczerzących zęby czarnoskórych).
7.
„Afera pedofilska wśród polskich youtuberów – zapowiedź
newsa o tematyce kryminalnej. Ale korzystają z niego min. Ziobro („rodzice
muszą wiedzieć, że państwo chroni dzieci”) i wicemin. Cieplucha, w celach
automarketingowych. Obaj są kandydatami PiS do Sejmu. Nie ma natomiast
wypowiedzi nikogo z prokuratury ani policji.
8.
„Dlaczego Donald Tusk ucieka przed pytaniami?” –
materiał A.Boreckiego, będący powtórzeniem insynuacji z poprzedniego wydania.
Holecka w zapowiedzi korzysta z okazji, by uwiarygadniać TVP jako „media
publiczne, które są od zadawania pytań w imieniu milionów Polaków”.
Podobnie
jak w poprzednim wydaniu, „niewygodne” pytania są pytaniami z tezą, insynuacją
lub negatywnym wartościowaniem w tle. Podobne zarzuty wobec Tuska, te same
zdjęcia i sytuacje pojawiały się już w innych wydaniach programu w
analizowanych okresach. Podobnie jak wtedy, autorytetem jest Jolanta Hajdasz z
SDP, powiązana z prawicą i PiS (podobnie jak Krzysztof Skowroński czy Hubert
Bekrycht[6]
z tego stowarzyszenia, nigdy nie ukrywający swoich sympatii do PiS i prawicy).
Nowością jest oskarżenie Tuska pod adresem reportera TVP, że zachowuje się jak
nietrzeźwy. Tę wypowiedź wykorzystano, by imputować mu kłamstwo – pokazano
badanie alkomatem reportera, który okazał się trzeźwy. Tyle, że Tusk nie
zarzucał mu nietrzeźwości; porównał jego zachowanie do zachowania typowego dla
osoby nietrzeźwej. Jest to manipulacja w języku: nadinterpretacja.
Zwraca
uwagę wystąpienie w roli autorytetu Joanny Lichockiej, posłanki i kandydatki
PiS w wyborach (byłej dziennikarski sympatyzującej z prawicą i PiS).
Stwierdziła, że „Tuskowi bliżej do Łukaszenki” – sama zaś pamiętana jest z
pogardliwego gestu, wystawienia środkowego palca dłoni, do przeciwników podczas
debaty o dofinansowanie TVP.
9.
„Przeszłość obciąża PSL” – materiał atakujący PSL i
osobiście Władysława Kosiniaka-Kamysza. Widzowi nie wnosi nowej informacji.
Red. Handkus stosuje zgrane chwyty: ten sam fragment taśmy z „Sowy i
Przyjaciół” (w badanym okresie kilkukrotnie), opieranie narracji na słowach
prezesa Kaczyńskiego, podstawione autorytety. Przyczynkiem do ataku był
fragment starej wypowiedzi Leszka Jażdżewskiego, redaktora naczelnego pisma
„Liberte” i think tanku o profilu liberalnym. Kaczyński powiedział, że
Kosiniak-Kamysz klaskał Jażdżewskiemu – więc zdecydowano się go za to atakować.
Dyskredytacja przebiega na płaszczyźnie światopoglądowej (dlaczego poglądy
Jażdżewskiego miałyby być obiektywnie gorsze od poglądów Kaczyńskiego?) i
towarzyskiej (Kosiniak-Kamysz klaskał). Handkusowi umknął przekaz pozawerbalny
obrazka: szef PSL klaskał, ale bardzo powoli i niechętnie; mimika świadczyła o
tym, że jest wypowiedziami Jażdżewskiego zniesmaczony. Jest jednak ryzyko, że
nieuważni widzowie nie dostrzegą tego przekazu. Rzekomi obserwatorzy (jak
Łukomski) to podstawione przez władzę fikcyjne autorytety. Łukomski nie jest
żadnym ekspertem uczelnianym czy instytucjonalnym.
10.
„Marszałek schowany za immunitetem” – chodzi o kryminalizację
działań i samej postaci Tomasza Grodzkiego. Polityka atakuje się za to, że założona
przez niego przed laty przyszpitalna Fundacja Transplantologii miała być
przykrywką dla procederów łapówkarskich. W materiale występuje anonimowy „pan
Jacek” (nagranie audio) i pacjent Henryk Osiewalski (jako pokrzywdzeni).
Występuje także Zbigniew Ziobro – nie ma natomiast wypowiedzi nikogo z
prokuratury. Wypowiedzi Grodzkiego są przytaczane, ale w kontekście ironicznym
(o Senacie jako ostoi demokracji) albo by potraktować je jako kłamliwe.
Łyżwiński mówi o powszechności wiedzy o łapówkarstwie Grodzkiego – ale jej nie
udowadnia.
11.
„Liczy się każdy głos!” – agitacja wyborcza na rzecz PiS;
wyborców zachęca się do głosowania na obecną władzę, która ogłasza program
„Bitwa o remizy” – gmina o największej frekwencji miałaby dostać 1 mln zł na
dodatkowe wyposażenie strażackie (ale od PiS). Materiał o wymowie propagandowej.
12.
„Bezpieczna Polska” – materiał będący antytezą do wcześniejszych korespondencji
zagranicznych o migrantach. W przeciwieństwie do nich Polska jest bezpieczna.
Wypowiedzi „bezpiecznych Polaków” pozbierał Jakub Krzyżak. Materiał ma chwalić
rząd, a uderzać w Brukselę i opozycję. Te same powtórzone zdjęcia, argumenty,
agitacja za głosowaniem 15 października (w domyśle: na PiS i w referendum) oraz
wyniki sondy ulicznej – wypowiedzi są bezwzględnie zgodne z tezą reportera.
Materiał nie ma wartości informacyjnej.
Wydanie
z dn. 6 X 2023
Zapowiedź:
Polska nie zgadza się na przyjęcie nielegalnych imigrantów ze
względu na bezpieczeństwo naszego kraju
Flesz:
Polska niezgoda na pakt imigracyjny na unijnym szczycie w
Hiszpanii; Kolejne przedsiębiorstwo wraca do zasobów Państwa Polskiego; Legia
Warszawa zaatakowana przez służby holenderskie („Skandaliczne zachowanie
Holendrów”).
W
pierwszej i drugiej zajawce politycy PiS jako autorytety; w trzeciej sugestia,
że kibice Legii padli ofiarą służb holenderskich.
Wydanie
prowadzi Danuta Holecka.
1.
„Nie dla zwożenia migrantów do Polski” – wystąpienie
M. Morawieckiego na szczycie UE w Grenadzie jest pretekstem, by powrócić do
tematu migrantów. W materiale te same obrazy imigrantów z Lampedusy, te same
oskarżenia pod adresem UE, takie samo użycie autorytetów z J. Kaczyńskim na
czele. Nowością są liczby na grafice: UE ma przyjąć 30 tys. migrantów na rok,
Polska – 1900, kara za nieprzyjęcie to 20 tys. euro/os. Następuje
ukonkretnienie i uszczegółowienie informacji, sprzyjające budowaniu wspólnoty
zagrożenia, a w odniesieniu do władzy i jej zwolenników – wspólnoty działania.
Po raz pierwszy jest odniesienie do kontrargumentu o Ukrainie: „nigdzie nie
jest napisane, że przyjęcie uchodźców z Ukrainy będzie się liczyło”. W
materiale nie ma nikogo, kto by te słowa uwiarygadniał.
Zwraca
uwagę kontrast obrazów: czarnoskórzy agresywni bandyci i ukraińskie
matki z dziećmi na rękach, czekające spokojnie i marznące pod dworcem. TVP
znowu bezprawnie wmontowuje reklamówki wyborcze PiS (łamanie prawa) i wskazuje,
kto z opozycji jak głosował (oskarżenie, dyskredytacja moralna).
2.
„O migracji w referendum” – w zapowiedzi Holecka atakuje
Tuska za rzekomy „bojkot referendum”. Materiał M. Borkowskiej również jest
atakiem na tego polityka, z wykorzystaniem tych samych fragmentów wypowiedzi
wyborczych („unieważniam referendum”; „Trzaskowski tak naprawdę wygrał te
wybory”) – oczywiście pozbawione właściwego kontekstu (pytania z tezą w
referendum; nierówność wyborów prezydenckich, m. in. przez zawłaszczenie mediów
publicznych przez PiS). Przekaz wzmacnia insynuacja posłanki PiS Lichockiej,
jakoby PO miała pochodzenie postkomunistyczne – w rzeczywistości partia wywodzi
się wprost ze środowiska postsolidarnościowego, opozycji antykomunistycznej,
jak wielu jej polityków (w tym sam Tusk). Politycy KO są oskarżani o ucieczkę
od pytań, ale pytania te są zmanipulowane: zawierają tezy, oskarżenia i
insynuacje – jako takie, są obliczone na efekt: zdenerwowanie atakowanych
polityków. Zabiegiem ordynarnym reporterki TVP jest zakrzykiwanie posłanki
Wcisło, zwłaszcza tuż po słowach „będziemy popierali każde działanie...” –
widzowie mają pomyśleć, że KO poprze pakt migracyjny.
Zdjęcia
migrantów i fałszywy autorytet (tu: Michał Karnowski) – to stałe zabiegi.
3.
„To Niemcy odpowiadają za kryzys migracyjny” – powtórzenie
oskarżeń z poprzednich wydań i brak nowych informacji. Mechanizmy są identyczne
(zdjęcia migrantów, fikcyjne autorytety własne – tu: Stankowski, Rau, Kaczyński
i inni), są te same oskarżenia pod adresem Angeli Merkel oraz te same uwagi o
braku bezpieczeństwa na niemieckich ulicach i tezy o niemieckich zamiarach i
polskiej niezgodzie. Nawet manipulacje przez obraz (splitscreen) i dźwięk
(nieartykułowane ryki migrantów, odgłosy uderzeń) są te same. Powtórzono
agitację referendalną.
4. „Nowe technologie na polu
walki” -
news o nowym systemie Subgamer w szkoleniu żołnierzy w Drawsku Pomorskim.
Informacja (służąca wzmacnianiu poczucia bezpieczeństwa wśród widzów) miałaby
wydźwięk pozytywny, ale i tu jest polityczna propaganda: korzysta z niej min.
Błaszczak, wykazując swoją sprawczość. Jest i manipulacja wypowiedzią Bronisława
Komorowskiego – uciętą tut court w pół zdania i wyrwaną z kontekstu, by
oskarżyć władzę PO-PSL o rozbrajanie kraju. Pozostałe mechanizmy – takie jak
teza o obronie na linii Wisły (ta sama mapa), fikcyjne autorytety – pozostają
bez zmian.
Interludium: „Polska zapora zdaje egzamin”; „Sławomir Nitras sam
podważa swoją wiarygodność”. Pierwsza zajawka stoi w sprzeczności o tezie z
innych wydań o wzmaganiu się ataków na tę zaporę. Druga jest zapowiedzią
personalnego ataku na posła opozycji.
5. „Niemcy muszą zapłacić za swoje
zbrodnie” – identyczny nagłówek występował w
jednym z poprzednich wydań. Jest to eksploatacja starego tematu. Te same
archiwalne zdjęcia i tezy. Tu pretekstem jest konferencja zwołana przez
Ministerstwo Sprawiedliwości, której ważności – jak podkreśla Holecka – mają
dowodzić eksperci z zagranicy. W materiale występuje ich niewielu: np. nieznany
prawnik z Kowna. Pomysł promuje dyrektor Instytutu Strat Wojennych im. Jana
Karskiego (instytucji powołanej za PiS). Dowodem ataków opozycji na ideę
żądania reparacji ma być wielokrotnie już wykorzystywane nagranie Tuska (po
niemiecku) z okolicznościowymi życzeniami dla niemieckiej Chadecji (jest to
zwyczajne, kurtuazyjne zachowanie, spodziewane ze strony wysokiej rangi
polityka europejskiego). Temat zmiany nazwy ronda Guntera Grassa przez radnych
PiS jest wrzutką, mającą na celu dyskredytację prezydent Gdańska, Aleksandry
Dulkiewicz.
6. „Kapitał ma narodowość” – o przejmowaniu udziałów w porcie w Gdańsku przez
polską spółkę Węglokoks. Belka jest antytezą do powiedzenia libertarianów,
reprezentowanych w Polsce m. in. przez prof. Balcerowicza („kapitał nie ma
narodowości”), co może być odczytane jako ukryta krytyka.
Materiał mógłby mieć wymowę pozytywną, ale wypomina
się sprywatyzowanie portu przez władzę PO-PSL, co ma być zarzutem (Sasin: „oni
wyprzedawali właściwie wszystko, co się dało”). Sprawę portu powiązano z
repolonizacją LOT i rozbudową autostrady (co to ma wspólnego z repolonizacją? –
erystyczne wnioskowanie z rozproszonych przesłanek). W materiale korzystają
propagandowo ministrowie: Rabenda, Sasin, Adamczyk.
5. „Zapory na granicach zdają
egzamin” – materiał rozpoczyna się od planów budowy
przez Joego Bidena zapory na granicy USA z Meksykiem – ale jest tylko
pretekstem do afirmacji polskiej zapory. Za przykładem Polski wzniosły mury
kraje bałtyckie (argument z autorytetu), a i sugeruje się, że za tym przykładem
poszły i USA. Przy okazji insynuuje się politykom opozycji chęć rozebrania
zapory – tymczasem za jej rozebraniem wprost opowiada się tylko Janina
Ochojska. Widzom jednak nie wyjaśnia się, że politykiem jest dopiero od kilku
lat, a większą część życia poświęciła działalności humanitarnej, tworząc i
kierując PAH - nie powinno więc dziwić
jej stanowisko, wynikające z wyznawania wartości humanitarnych.
Poza stałymi, wielokrotnie opisywanymi mechanizmami
zwraca uwagę wykorzystanie materiału video Wojciecha Czuchnowskiego. Ironicznie
przypisuje mu się chęć rozebrania muru, gdy faktycznie dziennikarz chciał
wykazać łatwość jego sforsowania. Czuchowski miał się rzekomo mylić, że płot
jest nie z aluminium, a ze stali – ale „Wiadomości” pokazały zupełnie inny
fragment zapory niż ten, przy którym stał Czuchnowski. To manipulacja zdjęciami
w celu dyskredytacji poznawczej (nie zna się, myli się).
6. „Prezes NIK uciekł przed
pytaniami” – materiał K. Węża będący odpowiedzią na
ujawnienie przez NIK raportu o niegospodarności finansowej w TVP. Występują stałe
chwyty manipulacyjne: podstawione autorytety z tzw. „chowu wsobnego”
(Karnowski, Sakiewicz), zmanipulowane pytania TVP przedstawiane jako „trudne”
itd. Zwracają jednak uwagę nowe elementy. Jednym z nich jest dyskredytowanie
Banasia za pomocą... fragmentów „Superwizjera” TVN i reportażu „Pokoje na
godziny”. Świadczy to nie tylko o hipokryzji czy braku jakichkolwiek etycznych
zasad: oto przekaz telewizji wielokrotnie oskarżanej i atakowanej przez TVP,
nagle traktowany jest jako rzetelny i wiarygodny dla przekazu „Wiadomości”,
jeśli tylko pasuje on do tezy. Tym samym redakcja wykazuje niekonsekwencję:
sprzeniewierzyła się własnym zasadom, tracąc także i pod tym względem
wiarygodność (niestety, tylko w oczach bardzo uważnych widzów). Same insytuacje
o upolitycznienie Banasia (syn w Konfederacji) są już wprost niepoważne – Banaś
był niedawno politykiem PiS i „Wiadomościom” to nie przeszkadzało. Nie był
także atakowany, dopóki się z władzą nie skonfliktował.
Wąż skorzystał też z okazji uderzenia w Tuska za pomocą
archiwalnych programów Tomasza Lisa (zestawiono go tu z gen. Jaruzelskim),
odwrócenia uwagi od wydatków w TVP przez dyskredytację wulgarno-ekonomiczną
Lisa (erystykę) i atak na ekipę „Wiadomości” przed 2016 rokiem (by samemu się
uwiarygodnić). O
faktycznych wydatkach w TVP ani słowa, ani śladu odniesienia się do zarzutów.
7. „Nie warto tankować na zapas” – o takie tankowanie ma apelować opozycja
(insynuacja). Posłance Leszczynie kłamliwie zarzucono zaprzeczanie własnym
słowom w Radiu Zet – jest to manipulacja przez kontekst, bo w wypowiedziach
„przed” i „po” chodziło o coś innego i inna była ich intencja: a) o manipulacji
cenami paliw przez Orlen; b) o deklaracji wyborczej PO w sprawie paliwa po
wyborach.
Poza tym padają argumenty o stabilności rynku paliw
w Polsce i deklaracje, że ich nie zabraknie; wzmocnione argumentacją ekspercką:
że paliwo sprzedawane latem i zimą ma inne właściwości, wreszcie że jego opary
stanowią zagrożenie w budynkach mieszkalnych. Apele o nietankowanie na zapas
miałyby uzasadnienie jako ważna akcja społeczna, ale tu nie jest pozbawiona
uderzenia w opozycję i elementów propagandy sukcesu.
8. „Holandia – symbol
niepraworządności” – dotyczy pobicia zawodników Legii przez
holenderskich ochroniarzy. Rzekomo mieli oni pobić ochroniarzy, czemu Legia
zaprzecza. Materiał byłby bez znaczenia dla propagandy wyborczej – ale w sprawę
wtrąciły się polskie władze: ambasador Holandii została wezwana do MSZ, a
propagandowo skorzystał na niej szef MON Mariusz Błaszczak, wykorzystując ją w
swojej propagandzie wyborczej (fragment jego spotkania wyborczego pokazano w
materiale). TVP i władza oskarżają Holendrów o inne przypadki pobicia Polaków,
a Brukselę o brak działań w tej sprawie. Korzystają z tego Kaleta i Jaki
(Solidarna Polska, Ministerstwo Sprawiedliwości), by zaatakować i Holandię i
Brukselę za łamanie praworządności (retorsio argumenti – odwrócenie uwagi od
Polski). Sprawa prymarnie niepolityczna stał się pretekstem do politycznej
nagonki.
9. „Gawędy Sławomira Nitrasa” – materiał A. Boreckiego dotyczy retoryki wyborczej
stosowanej przez posła KO na spotkaniach z wyborcami. Zarzuty dotyczą rzekomego
kłamstwa, które miałoby polegać na tym, że poseł w kilku miejscach opowiada
podobną lub taką samą historię, ale z udziałem innych bohaterów (nigdy nie
konkretnych, nie wymienionych z nazwiska). Opowiadanie podobnych anegdot jest
zachowaniem ryzykownym i niezbyt odpowiedzialnym, ale przy tym konwencjonalnym:
śp. Wojciech Młynarski, chcąc zapowiedzieć jedną ze swoich piosenek, a zarazem
kurtuazyjnie odnieść się do osoby pianisty przed publicznością, przypisał tę
samą historię powstania piosenki raz Tadeuszowi Suchockiemu, a raz Jerzemu
Derflowi[7]. Artysta oczywiście nie kłamał: po prostu
opowiadał anegdotę. Podobnie Nitras opowiadał podobne anegdoty, chcąc
słuchaczom opowiedzieć o pewnych obserwacjach i zjawiskach, a nie przypisać
konkretnym osobom konkretne działania czy zachowania. I ten właśnie mechanizm
treści został pokazany, by posła ośmieszyć, ale i przedstawić jako kłamcę.
dr Krzysztof Grzegorzewski
Katedra Dziennikarstwa i
Komunikacji Społecznej
Uniwersytet Łódzki
[1] Chromatyka w komunikacji społecznej oznacza naukę o
barwach i ich znaczeniu; wartościach, z jakimi są powszechnie kojarzone w
poszczególnych kulturach i które komunikują.
[2] Por. Marek Kochan, Slogany w reklamie i polityce,
Warszawa 2002.
[3] Por. Wiesław Godzic, Telewizja i jej gatunki. Po
„Wielkim Bracie”, Kraków 2004.
[4] Por. Anita Grzegorzewska, Prozodia jako składnik sensu,
Łódź 2021; tejże: Prozodia zapisana dla aktorów i lektorów, Łódź 2022
(prezentacja praktycznego wykorzystania i odczytania zabiegów prozodycznych w
mowie).
[5] Dariusz Bohatkiewicz jest znany widzom TVP także jako prezenter, który
przejął prowadzenie legendarnego „Magazynu Kryminalnego 997” po próbie jego
reaktywacji w 2017 roku. Wskutek nacisków politycznych od prowadzenia i
redagowania programu odsunięto jego prawowitego autora, Michała Fajbusiewicza.
[6] Znany od 2013 r. osobiście autorowi niniejszej analizy.
[7] Chodziło o piosenkę „Mam
zaśpiewać coś o cyrku”, do której sam Młynarski napisał melodię. Jej
oryginalność miał raz ocenić Tadeusz Suchocki („Recital ’86”, Polskie Nagrania
1986), innym zaś razem Jerzy Derfel („Róbmy swoje”, Niezależna Oficyna
Wydawnicza NOWA 1985). Mogli to zresztą zrobić obaj pianiści.
Komentarze
Prześlij komentarz