Fot. Dorota Ceran Za nami już kolejna edycja Igrzysk Wolności, które stały się wielkim świętem demokratycznych środowisk. Do Łodzi w Igrzyskowy weekend zjeżdżają ekonomiści, socjolodzy, politycy, dziennikarze, aktorzy, pisarze, prawnicy, aktywiści działający na przeróżnych polach… po prostu – ludzie, dla których ważna jest demokracja i wszystkie wynikające z niej powinności i prawa. W tym roku tytułem i zarazem tematem przewodnim Igrzysk była „ZIELONA NIEPODLEGŁOŚĆ”. Temat na tyle pojemny, że można było go wpleść w każdą dyskusję, bo przecież jeśli Europa – to najlepiej zielona, jeśli Ukraina – to niepodległa, jeśli waluta to wspierająca także zieloną transformację. Ta edycja była rekordowa pod względem liczby prelegentów i panelistów. Odliczyło się bowiem 400 osób, które gotowe były podzielić się swoją wiedzą i przemyśleniami na rozmaite tematy, wszystkie oscylujące jednak wokół poczucia sprawiedliwości społecznej i wolności. EC1 w piątkowe popołudnie zaczęła w...
Kilka uwag na temat hejtu wobec prezydent Łodzi – Hanny Zdanowskiej Hanna Zdanowska na spotkaniu w MEMO z Pawłem Kowalem, Fot. Dorota Ceran Skrobanie po powierzchni Tak, dziennikarze nie są od tego, by władzę chwalić, ani by ją wspierać. Ale obowiązkiem dziennikarza jest mówienie prawdy, skrobanie po powierzchni rzeczywistości tak długo, aż spod powłoczki pierwszego wrażenia wyłoni się prawda. Dziennikarz dysponuje bowiem całym arsenałem narzędzi, które mogą przyczynić się do zrobienia komuś krzywdy. To potężna broń, która w nieodpowiedzialnych rękach może doprowadzić do czyjejś tragedii. I nie ma znaczenia, czy ten ktoś jest zwykłym, szerzej nie znanym człowiekiem, czy popularnym celebrytą lub wpływowym politykiem. Przede wszystkim jest CZŁOWIEKIEM. Tymczasem obserwuję zjawisko usprawiedliwiania każdego świństwa w imię „patrzenia władzy na ręce” i to patrzenie zamienia w lanie na te ręce wrzątku. Kiedy dziennikarze doskrobią się pod powierzchnię i wykryją ca...
Szanowna Pani, jako kobieta, matka trojga dzieci, osoba o światopoglądzie liberalnym nie mogę pozostać obojętna na przekaz, którego jest Pani autorką i który propaguje Pani w przestrzeni publicznej. Gdyby zresztą poprzestała Pani na propagowaniu, mogłabym, wraz z innymi osobami, puścić Pani tezy mimo uszu. Niestety, próbuje Pani swoje poglądy wcielić w życie, narzucając je innym osobom. Zakłada Pani bowiem, że to Jej punkt widzenia jest słuszny, szlachetny i konieczny do zastosowania przez ogół. Otóż, informuję Panią, że się Pani fundamentalnie myli. Przede wszystkim bowiem uderza Pani w kobiety niezamożne, w trudnej sytuacji społecznej, pozbawione wsparcia ze strony bliskich. One będą zmuszone do rodzenia dzieci poczętych w wyniku gwałtu, dzieci ciężko chore, zdeformowane, których życie trwa w męczarniach godzinę po porodzie. Jak wiele z tych kobiet będzie Panią błogosławić, jak Pani sądzi?...
Komentarze
Prześlij komentarz