Z ostatniej chwili - Konwencja Małgorzaty Kidawy-Błońskiej

Fot. Dorota Ceran Sobota upłynęła pod znakiem konwencji prezydenckich Władysława Kosiniaka-Kamysza w Jasionce i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w Warszawie. Każde ze spotkań miało swoją temperaturę, swój scenariusz i logikę wydarzeń. Oba obliczone były, jak zwykle w takich wypadkach na wzbudzenie entuzjazmu wśród elektoratu, naładowanie akumulatorów aktywistom, którzy mają ponieść w świat zdobytą podczas konwencji energię oraz na przekazanie konkretnych informacji. Z relacji wiem, że oba spotkania były bardzo energetyczne, konkretne w deklaracjach i dające wiele nadziei. Konwencję Małgorzaty Kidawy-Błońskiej obserwowałam bezpośrednio, byłam na miejscu, miałam zatem okazję przyjrzeć się nie tylko oficjalnym wystąpieniom, dostępnym szerokiemu ogółowi dzięki mediom, ale także tzw. bokom. Widziałam reakcje ludzi, wymianę spojrzeń, Widziałam, kiedy słuchali uważnie, a kiedy nieco mniej, co przykuwało życzliwą uwagę a co irytowało. Znakomitym pomysłem organiz...