Z ostatniej chwili - Analiza warsztatowo-merytoryczna materiału Wiadomości TVP: Westerplatte (19 czerwca 2019)






Od pewnego czasu Wiadomości TVP zajmują się bardzo intensywnie samorządem Gdańska z naciskiem na przekonywanie fanów programu, że samorząd ten słabo integruje się z polskością. W materiałach tych oglądamy cały wachlarz redaktorskich pomysłów, które realizują rządowe zamówienie, a prym wiedzie w tej materii  Jan Korab. W newsie, który  przygotował 19 czerwca znajdujemy wiele elementów stanowiących manipulację faktami, ukrywanie informacji, przeinaczanie ich.
Już w zapowiedzi Danuta Holecka informuje nas, że oto dzięki Prawu i Sprawiedliwości na Westerplatte  „powstanie muzeum przypominające legendarną obronę półwyspu przed Niemcami”. Mówi to tak, jakby decyzja już zapadła. Tymczasem prawda jest taka, że „grupa pomorskich posłów PiS złożyła projekt specustawy, dzięki której nastąpi uproszczenie ścieżki legislacyjnej do przejęcia od samorządu terenu na Westerplatte, by zbudować tam Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 roku. Władze miasta protestują”[1]. Pierwsze czytanie poselskiego projektu specustawy miało miejsce 12 czerwca, a zatem na tydzień przed prezentowanym materiałem. Ale pani Holecka już nawet nie udaje, że nie wie, jak przebiegnie głosowanie i antycypuje w blasku studyjnych reflektorów. Zwłaszcza, że na komisji infrastruktury rzecz została istotnie przegłosowana.
Materiał Jan Koraba zaczyna się fragmentem jakichś bliżej nieokreślonych archiwaliów z zasobów Muzeum II wojny światowej pobranych z Youtube. „Pamięć dramatu tamtych dni mówi do nas także dzisiaj” – słyszymy. Fragment jakiegoś budynku – widzimy. Znając tematykę newsa zakładamy, że rzecz dotyczy Westerplatte. Jednak przypominam, że zasada budowania newsa nie polega na zakładaniu czegokolwiek przez widza, tylko na udokumentowanej informacji. Tymczasem ten fragment mógł dotyczyć każdej sytuacji związanej z dramatem II wojny światowej. Oczywiście, przyjmując założenie, że autor chciał wprowadzić widza w nastrój, moglibyśmy mu ten zabieg darować, gdyby na nim kończyła się autorska kreacja Jana Koraba. Ale się nie kończy.
W kolejnych sekundach dowiadujemy się  o tym, że obiekt będzie w przyszłości wyglądał pięknie i atrakcyjnie turystycznie, co jest poparte fragmentem filmowej wizualizacji. Po niej następuje prezentacja stanu obecnego. Najpierw pojawiają się w ciasnym planie śmieci. I konia z rzędem temu, kto na podstawie tego ujęcia określi,  gdzie te śmieci zostały sfilmowane. Na razie jest to króciutkie, działające na podświadomość ujęcie. Z offu dowiadujemy się, że tam po prostu śmierdzi (czego żadną miarą już zweryfikować jako widzowie nie możemy). Bogusław Nizieński (były żołnierz AK) mówi: „To hańba jest”. Bogusław Nizieński to bohater, Kawaler Orderu Orła Białego. Zarazem członek Warszawskiego Społecznego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego w przedterminowych wyborach prezydenckich w 2010 roku. 30 marca 2016 został powołany przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego w skład Zespołu Ekspertów do Spraw problematyki Trybunału Konstytucyjnego.
Po chwili otrzymujemy w obrazku ruiny Nowych Koszar z sugestią, że obiekt zapadł się w wyniku zaniedbań władz miasta. Szkoda, że pan Jan Korab zapomniał wytłumaczyć, że te zniszczenia są wynikiem działań wojennych a na koniec rosyjskiej bomby. Można rzec – sam stan obiektu jest dzisiaj zabytkiem. Podobnie zresztą, jak wysadzone i zniszczone krematorium w Auschwitz (czy PiS też nosi się z zamiarem przeprowadzenia liftingu?).




Kiedy Aleksandra Dulkiewicz podczas dyskusji porównała działania rządu do procesu stalinowskiej nacjonalizacji obiektów muzealnych, oburzenie swoje wyartykułował jeden z uczestników dyskusji, Czesław Nowak, niegdyś poseł I kadencji sejmu RP, potem członek Porozumienia Centrum, przez chwilę działający w Platformie Obywatelskiej i znowu związany z Prawem i Sprawiedliwością. Jan Korab mówi w off’ie: "Słowa [Dulkiewicz] wywołały również oburzenie opozycjonistów antykomunistycznych...”   W tym króciutkim tekście absolutnie kluczowe jest słowo RÓWNIEŻ. Obok pojawia się słowo OPOZYCJONISTÓW. Ta zbitka sugeruje skołowanemu widzowi, że nawet opozycja nie godzi się na stanowisko prezentowane przez prezydent Gdańska. Słowo „antykomunistyczna” wybrzmiewa już znacznie słabiej. Przyjmując, że posłowie oraz ludzie polityki w wieku 50+ i z PiS i z PO  w większości wywodzą się z opozycji antykomunistycznej, to już mniejsza...
Jarosław Sellin w wygłaszanej setce mówi o tym, że Westerplatte to sprawa Polski a nie sprawa Gdańska sugerując, że to nie to samo, a Jakub Korab wzmacnia  przekaz kolejnym przywołaniem niewiadomego pochodzenia śmieci. Co uzyskuje? Widz już wie, że nie do końca polski Gdańsk zrobił sobie z Westerplatte osiedlowy śmietnik.
Off autora materiału brzmiący „Nie ma jednak pewności, czy prezydent Gdańska chce informować na Westerplatte o tym, że katem Polaków byli Niemcy...” zostanie, mam nadzieję, w przyszłości dowodem w sprawie o odebranie praw do wykonywania zawodu przez Jana Koraba. W dalszym ciągu tej sekwencji Korab przywołuje fragment wystąpienia wiceprezydenta Gdańska, Piotra Grzelaka. Fragment zmanipulowany do granic niewyobrażalnych. Setkowo padają słowa:



Kontekst wystąpienia wygląda tak:






Korab licząc na to, że  nikt nie będzie sięgał do całości tekstu, nie dotrze do istotnego przesłania.
Następna sekwencja przechodzi płynnie z Gdańska do Szczecina.  Bez żadnego powiązania merytorycznego. Ale Korab znalazł wspólny mianownik. Jest nim forsowanie poglądu, że wszyscy przedstawiciele Platformy Obywatelskiej (zapomniał chyba, że Aleksandra Dulkiewicz nie jest członkiem PO od pewnego czasu) to element jawnie antypolski,  więcej – element proniemiecki. Z tym, że słowo „niemiecki” wybrzmiewa jak najgorsza obelga w ustach wygłaszającego off.
Przywołuje się tu historię szczecińskiego ronda, które oczekiwało na nadanie imienia. Korab mówi: „... nie dopuszczono głosami Koalicji Obywatelskiej do nadania imienia jednego z rond imieniem żołnierza i komendanta Okręgu Pomorskiego NSZ...” Nie wiemy, dlaczego Korab rezygnuje z wymienienia nazwiska tego bohatera. Lech  Karol Nejman – gwoli informacji. Niewiele o nim wiadomo.
Za to bardzo wiele możemy powiedzieć o osobie, którą autor kwituje offem: „ radni PO-KO wybrali tłumaczkę języka niemieckiego, która wyszła za niemieckiego przyrodnika.” Niczym antyteza „Wandy, co nie chciała Niemca”. Otóż, rzeczona tłumaczka to Maria Baranowska-Dohrn. Poliglotka, znana jako tłumaczka wielokrotnie wznawianej książki ojca Waleriana Kalinki na temat Sejmu Czteroletniego.  Praca została przetłumaczona z języka polskiego na język niemiecki i wydana trzykrotnie.



Jej mąż, Anton Dhorn to wybitny zoolog, założyciel neapolitańskiego Stazione Zoologica, najstarszego w Europie instytutu przyrodniczego z przepięknym Aquario w parku Villa Comunale. Do dzisiaj na stronie instytutu czytamy:

La fondazione della Stazione Zoologica è datata marzo 1872Anton Dohrn, il fondatore e primo direttore, era nato a Stettino, in Pomerania, oggi parte della Polonia, nel 1840, da una famiglia della buona borghesia.





Na koniec w newsie o Westerplatte dowiadujemy się o antypolskim wymiarze Ruchu Autonomii Śląska oraz ruchu samorządowego.





                                        Przedruki są możliwe pod warunkiem podania źródła publikacji


                                                       © Dorota Ceran/ceran.press



Z serwisem Ceran.Press współpracują





GŁÓWNY SPONSOR KSIĄŻKI
A ja Łódź wolę...












[1] https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Rzad-przejmie-Westerplatte-pod-budowe-muzeum-n134333.html#tri


Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Awantura w Zgierzu, czyli czego się nie dowiesz z Łódzkich Wiadomości Dnia (TVP3)

TVP3 - oglądalnośc? Nie ma.

Kobiety Konfederacji - majątek ruchomy