Artykuł - Kto sieje wiatr, czyli rzecz o napaści na Magdalenę Ogórek








Taaaak.... Wiem, że po tym tekście spadną na mnie ciężkie głazy krytyki. Zwłaszcza ze strony wszystkich porządnych ludzi, uczciwych i walczących o kulturę debaty. Ale milczeć nie mogę.
Rzecz dotyczy incydentu z Magdaleną Ogórek w roli głównej. Incydentu, który miał miejsce w Warszawie przed wyjściem z TVP na ulicy Jasnej w Warszawie. Oraz głosów oburzenia skierowanych wobec Obywateli RP  i przedstawicieli KOD, którzy brali udział w tym wydarzeniu.
Kiedy usłyszałam o fizycznej napaści, sama się mocno zaniepokoiłam i pomyślałam, że spór uliczny idzie w zdecydowanie złą stronę. Bo przecież nie może być tak, że obrońcy demokracji zaczynają zachowywać się podobnie jak ci, których chcą powstrzymać. Ale ponieważ zdarzało mi się być w gronie protestujących, relacjonować te wydarzenia i czynnie w nich uczestniczyć i nigdy nie widziałam  tam żadnych objawów siania przemocy czy mowy nienawiści, postanowiłam dokładniej przyjrzeć się, minuta po minucie,  okrzyk po okrzyku, całemu temu wydarzeniu.
I oto co zobaczyłam: z budynku redakcji wychodzi pani Magdalena Ogórek. Z pewnością już z okna widziała, że pod TVP stoją ludzie i protestują. Nie czuje chyba jednak żadnego zagrożenia, bo po pierwsze – Obywatele RP ani inni przedstawiciele opozycji ulicznej nigdy wobec nikogo nie stosują przemocy (sami natomiast są bici po twarzach, kopani i znieważani), a po drugie – policji jest takie mrowie, że o żadnym zagrożeniu dla Narodowej Gwiazdy być nie może.
Pani Ogórek wsiada do swojego samochodu. Ludzie krzyczą: „Wstyd!”, „Kłamczucha!” i jeszcze coś, co musiało zaboleć najbardziej: „Zatrudnijcie dziennikarzy!”  Jedyne mocniejsze określenie, które pada pod adresem kobiety brzmi: „Ty kłamliwa babo obrzydliwa!”  Rozumiemy, że chodzi o sposób wykonywania pracy zawodowej, bo przecież nie o wygląd pani Magdaleny, który jako żywo obrzydliwy nie jest.
Na transparentach widnieją napisy „TVP KŁMIE”, „TVP WSTYD”, „TVoja WINA” itp. I takie też hasła naklejono w kilku miejscach na samochodzie. Ktoś położył się przed maską auta, co później zostało uznane za manifestację agresji i przemocy. Policja przeniosła tę osobę na chodnik. Po kilku chwilach utarczek słownych typu :”Stoi pani na ulicy, wie pani? a ja chcę odjechać!”, „Tak, na naszej ulicy!”, pani Magdalena Ogórek odjeżdża. Wcześniej zrobiwszy swoim telefonem filmik czy fotki rejestrujące wydarzenie.
Nikt tej pani nawet palcem nie tknął. Nikt nie używał wulgaryzmów, nikt nie wygłaszał żadnych gróźb.
Ludzie krzyczeli, co myślą o postawie pani Magdaleny Ogórek i o jej roli w budowaniu propagandy na antenie TVP. Zwracali się do niej jako przedstawiciela rządowej tuby – przedstawiciela rozpoznawalnego i dość znaczącego w tej układance. I mają do tego pełne prawo. Taki to zawód, proszę państwa. Zbiera się i laurki i cięgi. I dopóki nikt na nikogo ręki nie podnosi, dopóki nie nazywa go słowami wulgarnymi, nie obraża ad personam, trzeba to znosić i już. Doskonale wiem o tym, bo nieraz spotykałam się z najróżniejszymi reakcjami, i w Internecie i w realu.
Kiedy Magdalena Klim została spoliczkowana przez Dominikę Arendt-Wittchen, nie było tylu słów oburzenia. Kiedy dziewczyny z Obywateli RP były bite a kopiący je młodzieńcy krzyczeli „Ale te kurwy są brzydkie!”, kiedy upuścili jedną z nich tak, że uderzyła głową o asfalt i straciła przytomność, krzyczeli „Udaje, kurwa!”, nie było aż takiej medialnej burzy. Stacje telewizyjne nie pisały oświadczeń, politycy wszystkich stron nie wyrażali na wszystkich portalach swojego świętego oburzenia.
Nie podzielam tego oburzenia i moralizatorskiego wzmożenia towarzyszącego wydarzeniu z ulicy Jasnej. Wśród protestujących widziałam wiele osób, które znam, szanuję i wiem, że są jak najdalsze od wszelkiej przemocy. Przypisywanie im takich zachowań czy choćby zamiarów jest głęboko niesprawiedliwe. To ludzie, którzy od trzech lat dzielnie bronią demokracji, kraju i nas wszystkich. W mróz, deszcz i skwar stoją na posterunku. A że powiedzieli pani Ogórek co o niej myślą? No cóż – kto sieje wiatr...





Z serwisem Ceran.Press współpracują





GŁÓWNY SPONSOR KSIĄŻKI
A ja Łódź wolę...









__________________________________________________________________



Komentarze

  1. Polecam obrazek spod tejże TVP, gdzie dziś zamaskowana „ofiara ataku”, która z megafonem wyszła z budynku TVP i tam po zadymie wróciła, okłada po twarzach „agresorów” uzbrojonych w śmiercionośne sticksy. https://twitter.com/wolne_media_pl/status/1092063379928305664

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie widzialam w tym przekazie żadnej agresji. Gdyby ogórek czuła się zagrożona zamknelaby okno, ale nie zrobiła tego,kręciła filmiki,uśmiechała się. Ja też nie wiem po co te akty solidarności TVN. Tam się naprawdę nic złego nie działo naklejane kartek samoprzylepnych to nie agresja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za kilka słów rozsądku - wreszcie - w tej sprawie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo profesjonalny opis faktów gratuluję autorowi jest to nauka dla dziennikarzy TVPl

    OdpowiedzUsuń
  5. A obklejenie czyjegoś samochodu jest ok? Kładzenie się na masce - niszczenie mienia, kładzenie się na ulicy gdy jedzie samochód.
    Rozumiem transparenty i "kulturalne" okrzyki. Ale nie można prowokować sytuacji które mogą doprowadzić do tragedii.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Awantura w Zgierzu, czyli czego się nie dowiesz z Łódzkich Wiadomości Dnia (TVP3)

TVP3 - oglądalnośc? Nie ma.

Kobiety Konfederacji - majątek ruchomy