Obrona Ośrodków Terenowych
Kiedy pojawiły się pierwsze efekty prac nad nowym kształtem Ustawy
Medialnej zwróciłam uwagę na to, jak niewiele miejsca poświęcono ośrodkom
terenowym TVP. Uznałam to za nieco niepokojące. Kolejnym ostrzegawczym światełkiem
były dla mnie również pomysły łączenia ośrodków TVP z regionalnymi rozgłośniami
radiowymi. Zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy nie czai się tu gdzieś, na
razie skrywany i zakamuflowany – pomysł całkowitej likwidacji ośrodków.
Kiedy obserwuję to, co dzieje się na większości anten
regionalnych mam wrażenie, że ich destrukcja jest niektórym decydentom na rękę.
To tak jak z kupnem zabytkowego budynku – doprowadzamy do upadku, by w świetle
prawa powiedzieć, że trzeba zburzyć, bo uratować się już przecież nie da. Oglądalność
spada, obecność w świadomości społecznej jest zerowa, generowane koszty ogromne…
czyli idealne warunki do zamknięcia anten.
Nie wypowiadam się na temat innych ośrodków, choć zerkając w
ich programy nie widzę wielu przykuwających uwagę rewelacji, ale kondycja ośrodka
w Łodzi pod dyrekcją Magdaleny Michalak-Szwarc to idealny powód do jego likwidacji. Pytanie
tylko, czy Pani dyrektor świadomie i z premedytacją realizuje ten plan, czy powołano
ją na to stanowisko wiedząc z góry, że nie zdając sobie nawet z tego sprawy,
walnie przyczyni się do pomocy w realizacji likwidacyjnych zamierzeń.
Tymczasem rola ośrodków terenowych mogłaby być nie do przecenienia
z wielu powodów. Przede wszystkim są one realnym narzędziem realizacji konstytucyjnej zasady pluralizmu w
mediach publicznych. Przypominam Państwu, że Polska nie kończy się na obwodnicy
Warszawy. Bez oddziałów regionalnych rzetelna informacja o życiu regionów jest drastycznie
ograniczona.
Ośrodki działają źle? Tak,
to prawda. Ale przecież brudne okno lepiej umyć, zamiast je wybijać. Ustawa powinna przewidzieć
zatem zupełnie nową strategię istnienia „regionów”.
Autonomia dyrektorów - ramówka
Moim zdaniem, wyłonieni z
konkursów dyrektorzy powinni mieć zupełnie inne kompetencje niż dzieje się to
obecnie. Ich autonomia powinna pozwalać na budowanie własnej, odpowiadającej
strukturze i potrzebom regionów ramówce. Tu warto zawalczyć też o rezygnację z
pasm łącznych na rzecz wydłużenia własnej produkcji. Emitowanie dwójkowej „Panoramy”
o północy na antenie TVP3 to pomysł na przegnanie widzów sprzed odbiorników.
Oczywiście, że nikt nie będzie własnych premier prezentował o tej porze, ale
własne powtórki - owszem.
Pasm łączonych nikt nie ogląda, może z wyjątkiem ich twórców i rodzin. Bo
są nudne, nijakie, bezosobowe, oderwane
od lokalnych tematów, a co najważniejsze – niszczą markę ośrodka i zabijają lojalność
widza. To jak jeden rozmiar butów dla wszystkich mieszkańców kraju – łatwiej wyprodukować,
ale chodzić się nie da.
Dziś dyrektorzy ośrodków są wykonawcami cudzych decyzji, bez realnego
wpływu na ramówkę. Tymczasem autonomia zwiększyłaby kreatywność i pozwoliłaby
reagować na lokalne kryzysy w czasie rzeczywistym.
Autonomia dyrektorów - finanse
Oczywiście, to się wiąże także z problemem autonomii finansowej. O ile
ośrodki powinny mieć przyznany jakiś poziom finansowania ze wspólnego budżetu „firmy”,
zwłaszcza na opłatę kosztów stałych (nie miejsce tu na wpisywanie konkretnych
sum, to jest propozycja systemowa), jednak dyrektor powinien mieć możliwość zawiadywania
decyzjami lokalnego biura reklamy, pozyskiwać lokalnych koproducentów (firmy,
uczelnie, instytucje kultury, NGO, inne media lokalne).
Zmiany personalne
Wielkim problemem jest skład osobowy załóg. Wiem, jak to wygląda w Łodzi
i chyba nie ma powodów do twierdzenia, że w innych miastach jest diametralnie
inaczej. Bo gdyby się Łódź wyróżniała w tej materii, z pewnością zarząd by zainterweniował.
Otóż, po pierwsze, nadal tkwią przed kamerami ci, którzy jawnie opowiadali się
po stronie władzy PiS w czasach, gdy zawiadywał Polską i mediami publicznymi. Są
też tacy, którzy wprawdzie nie wykazali się jakąś kłamliwością czy manipulacją,
ale uczono ich braku rzetelności i pracy
„pod tezę”[1].
Są też osoby „z łapanki”, kiepsko opłacane, więc pracujące niejako z doskoku. Zatem
– nie angażując się, nie doskonaląc, nie budując własnej marki na antenie. Kilku
starych, dobrych dziennikarzy, którzy przetrwali czasy Pisowskiej smuty
zajmując się niepolitycznymi tematami (operą, malarstwem…) w jak najmniej
polityczny sposób, dzisiaj są sekowani i odbierane są im tytuły.
A ludzie chcą wiedzieć:
- co się dzieje w ich mieście,
- kto kradnie, kto buduje, kto
udaje,
- kto się z kim kłóci a kto
kocha,
- jak „wielka” polityka wpływa
na życie regionu, co obiecuje i czym grozi,
-
co robią i jak się sprawują parlamentarzyści regionu.
Telewizja i radio – dwa światy
Pomysł łączenia Oddziałów TVP z rozgłośniami radiowymi to zabójstwo dla obu
stron. To są dwa różne światy!!!!! To jest inne tempo pracy, inne formy
narracji, inna kultura redakcyjna! Wreszcie – inna technika!!! Inne studia i
ich parametry! Połączenie tych dwóch światów to idealny przepis na chaos. I
wtedy można będzie z całym spokojem przystąpić do likwidacji i jednego podmiotu
i drugiego też. No chyba, że faktycznie o to chodzi…
***
TVP3
Łódź to najstarszy ośrodek regionalny Telewizji Polskiej. Miejsce, w którym
przez dekady rodziły się nazwiska, formaty, standardy. Ośrodek, który nie
musiał się uczyć, czym jest regionalność – on ją współtworzył. To tu powstawały pierwsze realizacje Teatru Telewizji a dzisiaj jest stacją o ogromnym potencjale technicznym.
Dlatego
dziś warto postawić pytanie nie o to, czy ośrodki terenowe mają sens, lecz czy
ktoś nie próbuje im tego sensu systemowo odebrać.

Komentarze
Prześlij komentarz