Artykuł - PiS łamie prawo w Usnarzu Górnym

 

     Fot. Katie Moum, Insung Yoon



Uchodźcy – mówią jedni.

Nielegalni imigranci – mówią drudzy.

Imigranci ekonomiczni – mówią jeszcze inni.

Zamożne cwaniaki w markowych ciuchach i ze smartfonami – mówi Dziambor.

Ludzie w potrzebie – nie mówi nikt.

 

Kiedy patrzę na to, co dzieje się w Usnarzu Górnym, oblewam się zimnym potem. I wierzyć mi się nie chce, że to się dzieje tu i teraz. Tu – w Europie. Teraz – w XXI wieku.

Wokół powstało mnóstwo dyskusji – o ochronie granic, o konwencjach, o falach uchodźców, o planach Łukaszenki, o procedurach…

I w ramach tego wzmożenia rozpolitykowanych komentatorów ginie gdzieś problem najważniejszy. Otóż, w przygranicznej wiosce w województwie podlaskim, w powiecie sokólskim, w gminie Szudziałowo, na samej granicy (a może połową nogi po stronie białoruskiej, tego nie wie nikt) siedzi w błocie grupa osób. Pada na nich deszcz, jest im zimno, są przemoczeni, głodni, spragnieni, chce im się siku, kaszlą, mają dreszcze…

Kim są? Panowie z PiS i Konfederacji mówią, że tego nie wiedzą. Bo może to są Kurdowie, może Irakijczycy, albo kosmici. Otóż informuję uprzejmie, że ludzie ci posługują się językiem dari. A to pozwala na zawężenie kręgu rozważań. Język dari jest jednym z dwóch języków urzędowych Afganistanu (obok pasztuńskiego). Ale powiem więcej – dari posługują się ludzie wykształceni, kulturalni, ponieważ historycznie był językiem dworu, kultury, literatury, a także ludzi wielkich miast i rzemiosła. Zatem wiemy, kto stoi, a właściwie siedzi i leży u progu naszego kraju. Jasne, że dla PiS fakt, że to ludzie kulturalni jest okolicznością obciążającą. Oni takich przecież nie lubią.

Leżą na ziemi głodni, spragnieni, pozbawieni opieki lekarskiej. Nie bardzo zresztą chcą jeść, ponieważ jak jesz, to potem musisz skorzystać z toalety, a tymczasem siusiu lub coś więcej można zrobić na miejscu, pod czujnym okiem z jednej strony OMONU, z drugiej naszych bohaterskich funkcjonariuszy służby granicznej i wojska. Bardzo jesteście dumni, panowie? O ile ja pewnie bym się w pewnym momencie uodporniła, to dla muzułmanek jest to coś niewyobrażalnego, coś, co może sprowadzić je na skraj samobójstwa.

Pytam grzecznie, dlaczego nie można dopuścić lekarza, prawnika, tłumacza? Dlaczego wojsko zagłusza tych, którzy próbują się porozumieć z tymi ludźmi? To okrutne i ośmieszające formacje mundurowe. Wycie, włączanie klaksonów, uruchamianie silników wówczas, gdy tłumacz chce się skontaktować z ludźmi pozostającymi za kordonem, jest doprawdy działaniem na miarę groteski i byłoby śmieszne, gdyby nie tak dramatycznie okrutne.

Jednym z najbardziej wstrząsających widoków była dla mnie sterta pudeł z pizzą i białego garnka (pewnie z zupą), które stały samotnie na polanie, ponieważ dzielni funkcjonariusze nie pozwolili przekazać im ludziom siedzącym dosłownie dziesięć metrów dalej. Tę pizzę i tę zupę przynieśli okoliczni mieszkańcy.

Moja mama opowiadała mi, jak w czasie wojny przewożono więźniów do obozów przez Piotrków Trybunalski. Mama mieszkała przy samym nasypie kolejowym. Kiedy pociąg stawał, kobiety z kamienicy biegły z garnkami z zupą, by przekazać ludziom, wyciągającym ręce przez kraty bydlęcych wagonów. I Niemcy zazwyczaj pozwalali te garnki przekazać. Nie zawsze, to prawda, ale zazwyczaj. Taka dygresja…

Kiedy słyszę, że wojsko po prostu wykonuje rozkazy przypominam sobie relacje z procesu w Norymberdze.  Też tłumaczono się, że tylko wykonywano rozkazy.

Tymczasem, zgodnie z prawem funkcjonariusz może odmówić wykonania rozkazu lub polecenia przełożonego, a także polecenia prokuratora, organu administracji państwowej lub samorządu terytorialnego, jeśli wykonanie tego rozkazu lub polecenia łączyłoby się z popełnieniem przestępstwa. A odmówienie pomocy medycznej, odmówienie pomocy ludziom, zwłaszcza cywilom, to jest bezsprzecznie przestępstwo. To są właśnie te przypadki, gdy żołnierz ma nie tylko prawo, lecz także obowiązek odmówić wykonania rozkazu.

My się tu spieramy o imponderabilia, a tam grupka ludzi fizycznie niszczeje. A polscy funkcjonariusze się do tego walnie przyczyniają.

Część z tych ludzi nagle przepadła. I władza cieszy się, że wrócili na Białoruś. O, to doprawdy powód do ulgi!!! Znany jest wysoki poziom humanitaryzmu OMONU!

Może się zdarzyć, że ktoś z tej grupy nie wytrzyma tych warunków, straci przytomność, może pożegna się z życiem. I co wtedy? Nie pytam o logistykę, pytam o to, jak się panowie będą sami przed sobą tłumaczyć z wykonywanych sumiennie rozkazów. 

 Dotychczas uważałam PiS za władzę wredną, nieudolną, ksenofobiczną, homofobiczną i rasistowską. Za władzę dążącą do dyktatury za sprawą oszalałego starszego pana. Od dziaj PiS to dla mnie organizacja przestępcza. Proszę mnie podać do sądu.


 

© Dorota Ceran/ceran.press 
 Przedruki są możliwe z zastrzeżeniem podania źródła. 

 ceran.press to
 450664
 wyświetlenia. Gdyby za każdym kryła się 1 złotówka... kto by nas zatrzymał? Czytasz? Jeśli możesz wesprzeć, zrób to, korzystając z linku:

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Awantura w Zgierzu, czyli czego się nie dowiesz z Łódzkich Wiadomości Dnia (TVP3)

TVP3 - oglądalnośc? Nie ma.

Kobiety Konfederacji - majątek ruchomy